
-
Papież Leon XIV zaapelował do USA o rezygnację z militarnej interwencji wobec prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro i zasugerował dialog lub presję ekonomiczną.
-
Administracja Donalda Trumpa zwiększa presję na reżim Maduro, a Pentagon jest gotowy do reakcji na różne scenariusze, tłumacząc swoje działania walką z narkoterroryzmem.
-
Admirał Bradley stanie przed Kongresem w związku z zarzutami dotyczącymi ataku na statki uznane za należące do przemytników narkotyków.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Papież Leon XIV zaapelował we wtorek do prezydenta USA Donalda Trumpa, aby nie podejmował prób obalenia prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro przy użyciu siły militarnej.
Zapytany podczas konferencji prasowej o groźby Trumpa dotyczące odsunięcia Maduro od władzy siłą, papież odpowiedział: – Lepiej będzie podjąć próbę dialogu lub wywrzeć presję ekonomiczną na Wenezuelę.
Rzeczniczka Pentagonu Kingsley Wilson oświadczyła we wtorek, że resort wojny ma plan odpowiedzi na wszelkie działania ze strony Wenezueli.
– Ministerstwo ma plany na wszelkie ewentualności. Jesteśmy organizacją planistyczną. Gdyby cokolwiek wydarzyło się na świecie, mamy zaplanowaną i gotową reakcję, więc jesteśmy na każde skinienie prezydenta (…) – powiedziała.
– Jeśli chodzi o nasze bieżące operacje, (…) naszym celem jest eliminowanie terrorystów narkotykowych i wykorzenienie tego zagrożenia, które zatruwa naród amerykański. Każdy statek, który zaatakowaliśmy, to 25 tys. uratowanych amerykańskich istnień – stwierdziła Wilson.
Trump rozmawiał z Maduro. Zaoferował mu bezpieczną ucieczkę
W poniedziałek agencja Reutera podała, że prezydent Trump zaoferował przywódcy Wenezueli bezpieczną ucieczkę z kraju, lecz Maduro nie zdecydował się na to, żądając amnestii dla siebie i swojego otoczenia.
Jak zaznaczyła rzeczniczka Pentagonu, w ciągu trwającej od trzech miesięcy kampanii przeciwko łodziom podejrzanym o transport narkotyków doszło dotąd do 21 ataków, w wyniku których zabito 82 osoby.
Kingsley Wilson powtórzyła przy tym wcześniejsze twierdzenia Białego Domu i szefa Pentagonu Pete’a Hegsetha, że podczas pierwszego ataku, 2 września, dowódca sił specjalnych adm. Frank „Mitch” Bradley podjął decyzję o powtórnym uderzeniu, które zabiło dwie osoby, które przeżyły pierwszy atak.
Jak wyjaśniła, admirał podjął tę decyzję na podstawie „jasnych uprawnień”, aby „zapewnić zniszczenie statku i wyeliminowanie zagrożenia ze strony Stanów Zjednoczonych”. Dodała, że Pentagon w pełni popiera postawę admirała.
USA użyły siły przeciwko przemytnikom. Admirał Bradley wezwany do Kongresu
W obliczu oskarżeń o popełnienie zbrodni wojennej admirał Bradley ma zdać relację z incydentu w czwartek w Kongresie.
Kingsley Wilson stwierdziła też, że resort wojny „nie ma cienia wątpliwości”, że każda z łodzi zaatakowanych przez siły USA, należała do „narkoterrorystów”.
– Wiemy, co przewożą, skąd pochodzą i dokąd zmierzają, i próbujemy przemycić narkotyki na nasze brzegi – zaznaczyła.
-
Sytuacja na Karaibach eskaluje. Sojusznik dyktatora oskarża USA
-
Media: Trump zadzwonił do dyktatora. W tle groźba wybuchu nowej wojny

