
W skrócie
-
W samolocie, którym Leon XIV miał wracać z Teneryfy do Rzymu, wykryto awarię silnika przed odlotem.
-
Król Filip VI towarzyszył papieżowi podczas opuszczania pokładu i powrotu do terminalu na lotnisku.
-
Leon XIV ostatecznie wrócił do Watykanu samolotem hiszpańskich sił powietrznych Falcon po nieudanej próbie startu linią Iberia.
Jak przekazała w piątek agencja Reutera, Leon XIV wsiadł już na pokład samolotu obsługiwanego przez linie Iberia po pożegnaniu przez króla Filipa VI i innych hiszpańskich dostojników, lecz niespodziewanie został wyprowadzony z maszyny przez króla z powrotem do terminalu.
Zdarzenie relacjonowała dla PAP obecna na pokładzie polska dziennikarka.
„Kiedy samolot zaczął przygotowywać się do kołowania w kierunku pasa startowego, nagle podjechały pod maszynę schody. Ku swojemu zdumieniu wysłannicy mediów zobaczyli, że w kierunku samolotu idzie król Filip VI, a następnie papież opuszcza pokład. Obaj weszli ponownie do budynku lotniska, w którym nieco wcześniej przeprowadzili prywatną rozmowę” – podano.
Papież opuścił pokład samolotu. Podano przyczynę usterki
Dziennikarze, którzy w drodze do Watykanu mieli odbyć konferencję prasową z udziałem papieża, usłyszeli od kapitana, że pojawił się problem techniczny. Oczekiwanie na rozwój sytuacji trwało kilkadziesiąt minut.
„Pilot poinformował, że przyczyną problemu był wiatr i to z jego powodu, jak się okazało, nie włączał się silnik. Kapitan wyjaśnił, że samolot zostanie ustawiony w innej pozycji, co wkrótce potem nastąpiło. W kolejnym komunikacie załoga przekazała, że problemu technicznego nie da się natychmiast rozwiązać. Dlatego zapadła decyzja, że wszyscy muszą opuścić pokład” – opisywała przedstawicielka PAP.
Linie Iberia poinformowały następnie w oświadczeniu, że samolot miał „nieokreślone problemy techniczne” i że z Madrytu wysyłany został samolot zastępczy, który dokończy podróż do Rzymu.
Sam papież wrócił natomiast do Watykanu samolotem hiszpańskich sił powietrznych Falcon, którym przyleciał wcześniej na miejsce król.
Nieoczekiwana w swoim przebiegu podróż była zakończeniem bardzo intensywnej, siedmiodniowej pielgrzymki papieża do Hiszpanii. Jej ostatnim etapem były Wyspy Kanaryjskie, które Leon XIV odwiedził jako pierwszy papież w historii.

