
-
Ewa Zajączkowska-Hernik dołączyła do frakcji Patrioci dla Europy w Parlamencie Europejskim.
-
Patrioci dla Europy są trzecią siłą w PE i skupiają wokół siebie polityków takich jak Viktor Orban i Marine Le Pen.
-
Podczas spotkania frakcji w Budapeszcie poruszano temat roli Patriotów w Unii Europejskiej oraz wsparcia dla Viktora Orbana.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
– Ci, których tu dziś widzicie, będą za trzy lata liderami Unii Europejskiej – oświadczył Viktor Orban kilka dni temu w Budapeszcie.
Patrioci dla Europy. Ewa Zajączkowska-Hernik zmienia barwy
Działaczka Konfederacji od dłuższego czasu nosiła się z zamiarem opuszczenia Nowej Nadziei Sławomira Mentzena. Mówiąc krótko – nie dogadywała się z liderem tej formacji. Po prawej stronie sceny politycznej sporo spekulowało się o tym, że może ona dołączyć do Konfederacji Korony Polskiej Grzegorza Brauna. Gdyby tak się stało, byłby to duży wstrząs.
Zajączkowska-Hernik wybrała jednak bezpieczniejszą opcję, lepiej sobie znaną, ale też dającą spore pole do popisu. W Parlamencie Europejskim będzie teraz reprezentować „Patriotów dla Europy”, w której są już Anna Bryłka i Tomasz Buczek z Ruchu Narodowego.
Jednocześnie w 2027 roku Zajączkowska zamierza startować z list Konfederacji do Sejmu – prawdopodobnie z klucza przysługującego Ruchowi Narodowemu właśnie, a nie Nowej Nadziei.
– Pozostaję w Konfederacji, z którą pragnę zmienić Polskę na lepsze i w ramach której wystartuję do Sejmu RP w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych. A teraz dalej będę walczyć o polskie sprawy w europarlamencie, już w grupie Patriotów, która jest trzecią siłą w Parlamencie Europejskim. Jestem pewna, że będzie to silny impuls dla całej Konfederacji, który pozwoli mi jeszcze lepiej Was reprezentować i bronić interesu obywatelskiego – przekazała posłanka w mediach społecznościowych.
Kim są Patrioci dla Europy?
Kim natomiast są Patrioci dla Europy? To jedna z trzech eurosceptycznych grup w Parlamencie Europejskim – obok Europy Suwerennych Narodów (do których należy Nowa Nadzieja) i Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (do których należy PiS). Jest jednak siłą zdecydowanie najmocniejszą, reprezentowaną przez 85 europosłów, i najbardziej perspektywiczną.
Gdyby weszli w koalicję z Europą Suwerennych Narodów i Europejskimi Konserwatystami i Reformatorami, mieliby łącznie 188 głosów. O jeden więcej od największej dziś Europejskiej Partii Ludowej.
Na czele Patriotów stoi 31-letni Jordan Bardella, czyli prawa ręka i protegowany Marine Le Pen. Ale to nie on odgrywa tu pierwsze skrzypce lecz Viktor Orban. To z inicjatywy premiera Węgier powstała ta frakcja i kilka lat temu zawiązała się w Budapeszcie. Orban sprawnie skonsolidował wokół siebie innych prawicowych polityków w Europie, którzy we własnych krajach rosną w siłę. Dlatego też, jeśli mówi, że za trzy lata Patrioci będą rządzić w UE, jego słowa mogą mieć pokrycie w rzeczywistości.
Tak naprawdę z najważniejszych sił prawicowych w Europie Patriotów nie reprezentują tylko przedstawiciele Alternatywy dla Niemiec (należą do Europy Suwerennych Narodów). Pozostali Patrioci albo współrządzą w swoich krajach, albo pozostają opozycją na wznoszącej. Poza węgierskim Fideszem i Viktorem Orbanem to np. włoska Liga wicepremiera Matteo Salviniego. To też francuskie Zjednoczenie Narodowe z Bardellą i Le Pen. Do tego dochodzi czeskie Ano Andreja Babisza i hiszpańskie VOX Santiago Abascala. Jest jeszcze holenderska Partia Wolności Geerta Wildersa. Taki zestaw musi robić wrażenie.
Patrioci dla Europy. Ewa Zajączkowska-Hernik w Budapeszcie
Kiedy kilka dni temu Patrioci dla Europy spotkali się w Budapeszcie, a przemówienie ze sceny wygłosił Krzysztof Bosak, lider Ruchu Narodowego. Na miejscu byli też Bryłka i Buczek, a także Ewa Zajączkowska, która pozowała do zdjęć z Marine Le Pen i innymi czołowymi postaciami tej frakcji. – Europa potrzebuje naszego zdrowego rozsądku. Globaliści niszczą bezpieczeństwo, dobrobyt i tożsamość Europejczyków – mówił Bosak.
Wszystkie przemówienia z jednej strony odnosiły się do roli Patriotów w Unii Europejskiej, a z drugiej były po prostu wsparciem dla Viktora Orbana w wyborach parlamentarnych, zaplanowanych na 12 kwietnia.
– Wasz premier jest jak lew, na kontynencie rządzonym przez owce – obrazowo określał Orbana Geert Wilders z Holandii. Santiago Abascal z partii Vox głównego rywala Orbana, czyli Petera Magyara, nazwał „marionetką Brukseli”.
Antyunijne tony biły z wystąpień Patriotów. Tyle tylko, że nikt otwarcie nie podejmował tematu zlikwidowania Unii, ale wyrażano chęć jej pilnej naprawy. Najbardziej konkretny był właśnie Orban.
– Chcemy Unii, która jest sojuszem suwerennych narodów. Nie chcemy federacji, nie chcemy „coraz ściślejszej unii”. Chcemy suwerennych, dumnych narodów europejskich – tłumaczył i dodawał, że „lewicowe elity Brukseli słabną z dnia na dzień, podczas gdy z drugiej strony europejscy Patrioci rosną w siłę”.
– Porażki brukselskiej liberalnej elity doprowadziły do załamania gospodarczego, upadku przemysłu, całkowitego upadku Zielonego Ładu, nieodwracalnego chaosu migracyjnego i kryzysu energetycznego – wymieniał premier Węgier.

