O dziwnych tiktokowych trendach wspominaliśmy już wiele razy. O ile niektóre wydają się bardzo niewinne, inne stanowią duże niebezpieczeństwo dla zdrowia młodych ludzi. Ostatnio głośno było m.in. o wyzwaniu „Wygrywa ten, kto zaśnie ostatni”. Chodziło w nim o to, by wygrać i nie dać się zmęczeniu. Od jakiegoś czasu hitem jest też pełzanie po sklepach. Moda na to ewoluowała i teraz młodzież nie tylko czołga się po podłodze, ale i wchodzi do… lodówek sklepowych.

Pełzacze sklepowi mają nowe wyzwanie. Wyskakują z lodówek

Wyobrażasz sobie sytuację, że robisz zakupy w sklepie, aż tu nagle z jednej z lodówek wyskakuje młody człowiek? Warto się na to przygotować, bowiem tego typu akcje stają się ostatnio bardzo modne. W grudniu nastolatkowie często pełzali po centrach handlowych, a także dużych marketach spożywczych. Wszystko było nagrywane telefonem i wrzucane na popularną platformę TikTok.

Teraz młodzież woli wchodzić do sklepowych lodówek. O tym, że nie jest to bezpieczne, świadczą, chociażby pojawiające się przy niektórych nagraniach ostrzeżenia w stylu: „Udział w tej aktywności może spowodować uraz u ciebie lub kogoś innego”. To jak wygląda to w praktyce widać na tiktokowych nagraniach. Pełzacze opanowują zarówno Lidle jak i Biedronki. W Polsce rozpoczął wszystko użytkownik o nazwie @Crawly_possessed. Jego najpopularniejsze wideo zdobyło około 32 mln wyświetleń.

Pod wspomnianymi filmikami widać, że reakcje młodych ludzi na sklepowych pełzaczy są dość pozytywne. „Marzenie ich spotkać” – pisała jedna z dziewczyn. „To jest fajne” – dodawał ktoś inny.

Wchodzenie do lodówek ma być zabawą. Prawnik ostrzega

Moda na wchodzenie do lodówek zrodziła się z chęci tworzenia nietypowej zabawy i wyzwań. Młodzi chłopacy otwierają lodówki w sklepach, kładą się w nich lub stają na baczność. Choć całość wygląda komicznie i absurdalnie, to może być uznane jako karalny wybryk.

Wszystkiemu przyjrzał się prawnik. Marcin Kruszewski, również na TikToku, wyjaśnił, że zabawy w pełzanie i wchodzenie do lodówek może być uznane za wykroczenie. Okazuje się, że można zastosować art. 51 Kodeksu wykroczeń, który mówi o zakłócaniu porządku publicznego. Grozi za to areszt, ograniczenie wolności lub grzywna.

Udział
© 2024 Wiadomości. Wszelkie prawa zastrzeżone.