Długo pewnego rodzaju tradycją było, że MON planował podpisywanie możliwie wielu dużych umów zbrojeniowych na Międzynarodowym Salonie Przemysłu Obronnego (MSPO) w Kielcach. W 2025 roku kupiono między innymi nowe radary, modernizacje starych, karabinki Grot, uzbrojenie dla F-35 oraz szereg innych. Łącznie ponad 7 miliardów złotych.

W tym roku poinformowano o zawarciu trzech umów o nieujawnionych kwotach. Na radary pasywne polskiej firmy XY Sensing, ładunki wybuchowe do niszczenia min morskich i licencji na produkcję południowokoreańskich wyrzutni rakiet. Nie są to kontrakty z kategorii największych. Większość możliwych  do zawarcia podpisano w maju, kiedy trzeba było finalizować program SAFE. Dodatkowo planowane wstępnie na MSPO zawarcie kontraktu międzynarodowego na polskie rakiety przeciwlotnicze Piorun się odwlekło. Teraz mowa o przyszłym tygodniu.


Zobacz wideo

Szef MON: Z państwa, które tylko kupowało, stajemy się tym, które produkuje zbrojenia

Dwie główne polskie premiery

W zamian za to polskie firmy zbrojeniowe dotrzymały innej tradycji, czyli uczyniły MSPO momentem ujawnienia swoich nowych produktów. Jak na największe targi zbrojeniowe w kraju przystało. Kilka z nich jest interesujących i wartych bliższego przyjrzenia się.

Bezimienny nowy Ciężki Bojowy Wóz Piechoty (CBWP)

Bezimienny, ponieważ długo używana półoficjalnie na jego określenie nazwa Ratel okazała się niewłaściwa. Przypomniano sobie o serii pojazdów opancerzonych o tej samej nazwie zaprojektowanych i produkowanych w RPA w latach 1970-80. Zbieżność mogłaby powodować wiele nieporozumień, choćby dlatego, że wiele południowoafrykańskich Rateli jest używana do dzisiaj przez szereg państw afrykańskich.

Niezależnie od zawirowań z nazwą, nowy CBWP jest bardzo ważną premierą dla polskiego przemysłu, jak i wojska. Powstał w Hucie Stalowa Wola, której inżynierowie skorzystali z wielu rozwiązań i doświadczeń powstałych przy okazji programu BWP Borsuk. Ta maszyna, która już jest produkowana seryjnie, była tworzona przez dobrze ponad dekadę. U podstaw jej założeń była wymagana przez wojsko pływalność, czyli zdolność do pokonywania rzek czy jezior wpław. To wymusiło maksymalne odchudzenie pojazdu, czyli między innymi kompromisowy słabszy pancerz. W trakcie długich prac nad Borsukiem wojsku się jednak odwidziało i jeszcze na etapie testów zaczęło oczekiwać silniejszego pancerza, kosztem utraty możliwości pływania. Wywrócono więc fundamentalne założenia do góry nogami. Uznano więc, że łatwiej będzie zaprojektować nowy wóz, niż modyfikować Borsuka. Efekt to CBWP opracowany błyskawicznie jak na standardy naszego przemysłu, bo w 3 lata od podpisania stosownej umowy. Pokazywany na MSPO wóz to demonstrator, który przeszedł wiele wstępnych badań. Po jego ocenie przez wojsko ma powstać w przyszłym roku prototypowa partia produkcyjna. Seryjne wytwarzanie wstępnie planowane jest od 2029 roku. W efekcie w wojsku mają być dwa nowoczesne polskie bojowe wozy piechoty. Lżejsze i bardziej mobilne Borsuki oraz cięższe i odporniejsze CBWP.

Dokładniejsze parametry nie są jeszcze znane. Wóz ma ważyć 40 ton (Borsuk 28 ton) i być wyposażony w adekwatnie silniejszy napęd o mocy ponad 1000 KM. Z zewnątrz widać, że ma bardzo gruby pancerz denny chroniący przed wybuchami min. Na targach pokazano go z polską bezzałogową wieżą ZSSW-30, ale nie jest powiedziane, że to będzie w przyszłości standardowe wyposażenie. Wóz ma teoretycznie przewozić 8 żołnierzy desantu i mieć 3 osoby załogi. Jego zadaniem, jak wszystkich BWP, jest transportować żołnierzy piechoty zmechanizowanej, chronić ich pancerzem oraz wspierać w walce swoim uzbrojeniem.

Prototyp nowego Ciężkiego Bojowego Wozu Piechoty (CBWP)
(Fot. PAP/Piotr Polak)
,
Prototyp nowego Ciężkiego Bojowego Wozu Piechoty
(Fot. PAP/Piotr Polak)

Latające skrzydło stealth – Gladius 2

To z kolei najgłośniejsza premiera Grupy WB, największego polskiego producenta bezzałogowców. Istnienie nowej bezzałogowej maszyny uderzeniowej o futurystycznych kształtach ujawniono już kilka miesięcy temu przy okazji zamówienia ich za pieniądze z programu SAFE. Nie pokazano jednak prawdziwego egzemplarza, jedynie uproszczone grafiki. Teraz na stanowisku firmy pokazano wiele realnych maszyn. Grupa WB formalnie nazywa je Warmate 30, jednak w wojsku ma funkcjonować jako Gladius 2. Gladius to nazwa całego systemu bezzałogowców rozpoznawczych i uderzeniowych, które Grupa WB produkuje i dostarcza wojsku od 2022 roku. Ten nowy w formie latającego skrzydła to dodatkowe narzędzie do atakowania szczególnie cennych celów.

Maszyna ma charakterystyczne kształty ze względu na zaprojektowanie zgodnie z technologią stealth, czyli utrudniającej wykrycie przez radary i na przykład kamery termalne. Napęd to silnik odrzutowy, dzięki któremu dron może lecieć kilkaset km/h. Zasięg ma wynosić około 250 km. Maszyna w momencie startu ma ważyć około 100 kilogramów, z czego 30 kg to głowica bojowa. Gladius-2 nie jest więc szczególnie mocno uzbrojony czy mający duży zasięg. To raczej narzędzie do skrytego i szybkiego atakowania najcenniejszych celów na zapleczu frontu. Na przykład systemów przeciwlotniczych czy wyrzutni rakiet balistycznych. Nie rafinerii za Uralem.

Co najistotniejsze, to nie jest to wyłącznie koncepcja i plastikowy model o futurystycznych kształtach, które mają przyciągać uwagę. Maszyna jest prawdziwa, przetestowana i zakupiona przez wojsko, które ma je wykorzystywać w ramach już istniejących baterii systemu Gladius.

Bezzałogowiec Gladius-2 (Warmate 30) Grupy WB
(Fot. PAP/Piotr Polak)
,
Bezzałogowce Gladius-2 (Warmate 30) Grupy WB
(Fot. PAP/Piotr Polak)

Inne ciekawostki i jedna „karykatura”

Poza tymi dwoma największymi premierami było też szereg mniejszych. Grupa WB pokazała między innymi bardziej klasyczny i mniejszy bezzałogowiec uderzeniowy Warmate 8X. Ten jest napędzany tradycyjnym silnikiem elektrycznym ze śmigłem i może przelecieć do około 120 kilometrów. Maszyna jest formalnie amunicją krążącą, czyli wysyłana w wybrany obszar ma tam latać oczekując na wykrycie celu i potem go atakować. Pokazano też ciekawostkę w postaci systemu X-LiftAir. To duży dron wielowirnikowy, którego zadaniem jest wynieść inny bezzałogowiec na większą wysokość i tam wypuścić, aby ten nie musiał zużywać energii akumulatorów na start z ziemi. Na przykład rozpoznawczy FlyEye ma w ten sposób wydłużać czas pracy silnika z 4 do 6 godzin.

Nową ciekawostką z zupełnie innej kategorii był natomiast duży pojazd ciężarowy Star 8×8 Hyperion, stworzony wspólnie przez firmy Grupa WB, Szcześniak Pojazdy Specjalne i MAN. Ta ostatnia reaktywowała należącą do niej markę Star specjalnie w celu konkurowania o zamówienia na pojazdy ciężarowe dla wojska. Tę niszę rynkową obecnie okupuje głównie Jelcz należący do Polskiej Grupy Zbrojeniowej, który cierpi jednak na klęskę urodzaju i ma problemy z realizacją zamówień idących w tysiące pojazdów. Niemcy najwyraźniej postanowili zawalczyć o zamówienia MON, podpierając się tradycyjną marką Star, która dominowała w Wojsku Polskim przez wiele dekad. Pokazana na targach wersja z zabudową dla Grupy WB to tylko jedna z możliwości. Równocześnie swoją nowość zaprezentował wspomniany Jelcz. Maszyna o wdzięcznym oznaczeniu C642.50 C4, czyli uproszczony i tańszy ciągnik dla głównie ciężkich naczep z elementami systemów przeciwlotniczych. Pozbawiony zdolności do jazdy w terenie i przystosowany głównie do jazdy po drogach. Taki, który będzie taniej i prościej szybko produkować pod ogromne potrzeby wojska w tym zakresie. Nie wiadomo jednak nic o zamówieniach ani reaktywowanych Starów, ani nowych Jelczy. Choć te drugie miały powstać pod oczekiwanie wojska, więc mogą mieć zapewnioną przyszłość.

Na targach pokazano też po raz pierwszy niektóre elementy opracowywanego w Polsce systemu przeciwlotniczego (głównie przeciwdronowego) krótkiego zasięgu o nazwie San. Zamówionego pod koniec 2025 roku na fali politycznego wzmożenia po wtargnięciu rosyjskich bezzałogowców nad Polskę. System tworzony w pośpiechu, który przez wielu specjalistów branżowych jest krytykowany jako nie dość dobrze przemyślany. Na targach pokazano między innymi jeden z wozów systemu ze stanowiskiem artyleryjskim z armatą kalibru 30 mm od norweskiej firmy Kongsberg. Wieża Protector MCT-30 zaprojektowana dla pojazdów opancerzonych została zamontowana na dość prowizorycznej podstawie w postaci lawety przewożonej przez dużą ciężarówkę. Ze względu na rozmiary, nieporęczność i inne ograniczenia, wielu dziennikarzy branżowych go krytykuje. W tym redaktor naczelny miesięcznika „Nowa Technika Wojskowa” Mariusz Cielma nazywający go „przerostem formy nad treścią, wręcz karykaturą”.

Udział
Exit mobile version