
W skrócie
-
W opolskim zoo po raz pierwszy w Polsce udało się rozmnożyć płaszczki Urobatis jamaicensis.
-
To osiągnięcie jest uznawane za przełomowe zarówno na skalę krajową, jak i europejską.
-
Płaszczki są trudne w hodowli i wymagają specjalistycznej opieki, a ich biologia stanowi ciekawy temat dla naukowców i pasjonatów.
W Opolu urodziły się płaszczki Urobatis jamaicensis. To wydarzenie bezprecedensowe, przekazał ogród zoologiczny. Wcześniej w Polsce nie udało się rozmnożyć w akwarium tego gatunku. Narodziny te to również niewątpliwy sukces w skali europejskiej.
„To dla nas ogromna duma! Ciąża trwała około 5-6 miesięcy i przebiegała pod opieką weterynaryjną oraz naszych akwarystów” – komentuje opolskie zoo, w którym urodziły się karaibskie płaszczki.
Sukces w zoo w Opolu. Urodziły się rzadkie płaszczki
Specjaliści z zoo obserwowali rozwój zwierząt za pomocą badań USG. To było fascynujące doświadczenie, bo pozwoliło lepiej poznać biologię gatunku, pochodzącego z Karaibów. To także gatunek trudny w hodowli, tym bardziej sukces jest duży.
„Dziś maluchy mają już około 9 cm szerokości dysku i są w świetnej formie, możecie zobaczyć je w pawilonie Wodny Świat” – pisze zoo na Facebooku i dodaje, że placówki zoologiczne odgrywają istotną rolę w ochronie światowej bioróżnorodności. „Wielki dzień dla naszego zespołu i dla akwarystyki w Europie!” – czytamy w komunikacie.
Urobatis jamaicensis to stosunkowo spokojny gatunek płaszczki. W naturze zamieszkuje piaszczyste, muliste lub porośnięte trawą morską dna – zazwyczaj w pobliżu raf koralowych.
W ciągu dnia płaszczka jest raczej nieaktywna i spędza dużo czasu zakopana pod cienką warstwą osadów lub leżąc nieruchomo. Równocześnie jest doskonale przystosowana do obserwacji otoczenia i nadchodzącego zagrożenia. Nie dość że ma możliwość widzenia niemal pełnego okręgu, to potrafi usłyszeć dźwięki o częstotliwości 300-600 Hz, co jest u tych zwierząt dość niespotykanym zjawiskiem. Mózg tej płaszczki stanowi ok. 2 proc. masy ciała.
Chociaż płaszczka ta jest nieszkodliwa dla ludzi i zazwyczaj nie zwraca uwagi na nurków, może zadać ludziom obrażenia za pomocą swojego jadowitego kolca na ogonie. Po takim kontakcie z jadem powstaje dość bolesna rana.

