Do tragicznych wydarzeń doszło w 20 kwietnia 2024 r. w godzinach popołudniowych na jeden z dróg wojewódzkich w woj. świętokrzyskim. W samochód, którym prawidłowo jechała 66-letnia pani Wiktoria (imię zmienione) uderzyła nagle z naprzeciwka inna kierująca, która straciła panowanie nad swoim rozpędzonym autem. Sprawczyni wypadku miała w organizmie 0,47 mg/l alkoholu (ok. 1 promila). Biegli uznali potem, że pani Wiktoria praktycznie nie miała możliwości uniknięcia tego wypadku.

Kobieta odniosła rozległe obrażenia. Jeszcze przytomna została przewieziona do szpitala, gdzie zszyto jej ranę głowy. W trakcie przewożenia na badanie RTG u 66-latki nastąpiło nagłe zatrzymanie akcji serca. Reanimacja nie przyniosła rezultatu. Pani Wiktoria zmarła. 

Zobacz wideo Około 20–30% więcej pacjentów trafia na SOR z powodu upałów

Ubezpieczyciel: Pasów nie było, więc niższe zadośćuczynienie

Rodzina zmarłej zwróciła się później do firmy ubezpieczającej auto, którym kierowała sprawczyni tragedii. Ubezpieczyciel przyznał synowi pani Wiktorii zadośćuczynienie w wysokości 27,6 tys. zł i od razu pomniejszył je o 30 proc. Firma twierdziła bowiem, że pani Wiktoria nie miała zapiętych pasów, przez co przyczyniła się do swojej śmierci. Ostatecznie mężczyźnie przelano 19,3 tys. zł. 

Jednocześnie ubezpieczyciel odmówił przyznania zadośćuczynień dwójce wnuków kobiety – 11-latce i 17-latkowi. Firma negowała, by „żałoba po zmarłej, mimo typowych cierpień, spowodowała istotne zburzenia w życiu osobistym” nastolatków. Było to o tyle zaskakujące, że pani Wiktoria była z wnukami bardzo związana, wielokrotnie opiekowała się nimi, a rodzina spędzała wspólnie święta, rodzinne uroczystości, wyjeżdżała na wakacje. 

Sąd: Zadośćuczynienia także dla wnuków

Rodzina postanowiła skierować sprawę do sądu. Syn kobiety żądał od ubezpieczyciela łącznie 70 tys. zł oraz po 12 tys. zł dla każdego ze swoich dzieci. 

Jak ustaliliśmy, w lutym tego roku Sąd Rejonowy w Staszowie przyznał rację bliskim pani Wiktorii. Ocenił, że kwota wnioskowana przez mężczyznę nie jest wygórowana, a tą wypłaconą przez ubezpieczyciela uznał za „rażąco zaniżoną”. Wskazał również, że zasadne jest, by pieniądze otrzymały wnuki pani Wiktorii. Do tego rodzinie przysługują również odsetki od ubezpieczyciela liczone od 2024 r., kiedy firma wydawała pierwsze decyzje niekorzystne dla bliskich zmarłej. Rodzinie należy się także zwrot kosztów procesu. 

Sąd uznał przy tym, że nie ma podstaw, by przyjąć, by pani Wiktoria przyczyniła się do swojej śmierci. Zauważył bowiem, że nie jest 100-procentowo pewne, czy w chwili wypadku miała zapięte pasy. Biegli nie byli w stanie jednoznacznie tego ustalić. Sąd zaznaczył także, że nie wiadomo, czy istniał w ogóle jakikolwiek związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy kwestią pasów a śmiercią pani Wiktorii. 

Firma nie chciała jednak odpuścić i złożyła apelację.

Ubezpieczyciel musi zapłacić. Jest wyrok

W połowie czerwca Sąd Okręgowy w Kielcach oddalił apelację ubezpieczyciela. Sąd drugiej instancji, podobnie jak Sąd Rejonowy, przyznał, że nie da się w kategoryczny sposób ustalić, czy 66-latka w chwili wypadku miała zapięte pasy. Sąd Okręgowy zauważył jednocześnie, że „więcej argumentów przemawia na rzecz stanowiska, że nie miała zapiętych tych pasów”. W tym konkretnym przypadku pozostawało to jednak bez znaczenia. 

„Nie da się ustalić, jakie byłyby skutki przedmiotowego zdarzenia w sytuacji, w której [zmarła] miałaby zapięte pasy bezpieczeństwa, mianowicie czy wówczas przeżyłaby wypadek” – zaznaczył Sąd Okręgowy w uzasadnieniu wyroku.

Powołując się na biegłych, sąd zwrócił uwagę, że „skuteczność pasów bezpieczeństwa, czyli ich wpływ na zmniejszenie stopnia obrażeń ciała, a tym samym zapobiegnięcie śmierci jest zależna od wielu czynników takich jak: typ zdarzenia drogowego, kierunek i siła zderzenia, liczba zderzeń, uszkodzenia samochodu, rodzaj i generacja samochodu, umiejscowienie ofiary w pojeździe, osobniczo zmienna podatność tkanek na uszkodzenia, okolicy ciała, w której powstały obrażenia”. 

Sąd przypomniał również, że sprawczyni wypadku jechała z prędkością o blisko 40 km/h wyższej niż dopuszczalna, do tego znajdowała się „pod znacznym wpływem alkoholu” i „nie posiadała uprawnień do kierowania pojazdem”. 

W tej sytuacji w ocenie sądu ewentualne niezapięcie pasów przez panią Wiktorię nie było uzasadnieniem dla zmniejszenia wysokości zadośćuczynienia synowi i wnukom. Wyrok Sądu Okręgowego w Kielcach jest prawomocny. 

Udział
Exit mobile version