Piotr Żyła podobnie jak Aleksander Zniszczoł wyleci ze Stanów Zjednoczonych w pozytywnym nastroju. Młodszy z reprezentantów Polski dwukrotnie meldował się w czołowej dziesiątce konkursu Pucharu Świata, w tym zajmując szóste (najlepszy wynik w karierze) miejsce w sobotnich zmaganiach. W niedziele minimalnie przyćmił go dwukrotny indywidualny mistrz świata.

Piotr Żyła nie chce składać deklaracji po PŚ w Lake Placid

„Wiewiór” otarł się o podium. Zajął czwarte miejsce, przegrywając jedynie z liderem klasyfikacji Stefanem Kraftem oraz (ex aueqo) Philippem Raimundem i Lovro Kosem. Żyła po raz pierwszy w tym sezonie Pucharu Świata zameldował się w czołowej dziesiątce, co może w teorii zwiastować dobre wyniki.

Sam Żyła paradoksalnie zachowuje opanowanie. W rozmowie dla TVN-u po niedzielnym konkursie co prawda nie ukrywał zadowolenia z rezultatu, ale był daleki od wysnuwania wniosków o stabilizacji. Nauczony doświadczeniem z przeszłości nie chce deklarować powrotu do dawnej formy, tylko spokojnie zaczekać na to jak zaprezentuje się w Japonii. Nie ukrywał, że nie jest fanem skakania w Sapporo.

– Staram się na spokojnie robić to, co muszę zrealizować. Czwarte miejsce też jest piękne. To takie moje standardowe, stare miejsce – powiedział Żyła. Nie będę mówił, że udało mi się złapać stabilizację, bo już nie raz miałem takie mylne wrażenie. Raczej staram się skupić na tym, co jest jeszcze do zrobienia. Następna skocznia jest zupełnie inna, do tego po innej stronie kuli ziemskiej, także muszę sobie dużo poukładać. Na tamtym obiekcie zawsze skakało mi się gorzej – dodał polski skoczek o obiekcie w Sapporo.

Piotr Żyła walczy w klasyfikacji generalnej

Piotr Żyła zajmuje 24. miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Spośród Polaków wyprzedza go tylko Aleksander Zniszczoł.

Udział
© 2024 Wiadomości. Wszelkie prawa zastrzeżone.