Polacy będą płacić za wojnę Trumpa. „Im dłużej to trwa, tym gorzej”

Zobacz wideo „Co to będzie”: Iran vs. Trump. Najgłupsza inwazja świata

W sobotę 28 lutego Stany Zjednoczone i Izrael dokonały agresji na Iran. Wkrótce potem dowiedzieliśmy się, że zabity został ajatollah Chamenei i liczni irańscy dowódcy. Tego samego dnia świat obiegła wiadomość, że Izraelczycy i Amerykanie zbombardowali szkołę podstawową dla dziewcząt, zabijając ponad setkę dzieci. Iran odpowiedział, atakując rakietami i chmarami dronów Izrael, amerykańskie bazy wojskowe w regionie oraz infrastrukturę energetyczną w krajach sojuszniczych USA, takich jak Katar i Arabia Saudyjska. Na dziś żadna ze stron nie wydaje się dążyć do deeskalacji.

O co chodzi? USA samo nie wie

Cel Izraela w tej inwazji jest jasny. To Iran osłabiony, upadły, targany konfliktami etnicznymi albo podzielony na mniejsze państewka. Benjamin Netanjahu od dekad marzy o ataku na Iran, by pozbyć się ostatniego realnego militarnego konkurenta w regionie. Ale USA w tej agresji nie mają żadnego wyraźnego celu. Donald Trump i szefowie jego departamentów powtarzają hasła (zdementowane przez Międzynarodową Agencję Energii Atomowej), że Iran znów chciał budować bombę atomową. Bardzo niejasne jest, czy Trumpowi zależy na obaleniu reżimu ajatollahów. Po spotkaniach na najwyższym szczeblu amerykańscy senatorzy i kongresmeni mówią wprost: ta administracja sama nie wie, co chce w Iranie osiągnąć.

Podczas jednego z briefingów prasowych Marco Rubio za późno ugryzł się w język i przyznał, że Stany uderzyły w Iran dlatego, że atakować chciał Netanjahu. „Prezydent [Trump] podjął bardzo mądrą decyzję: wiedzieliśmy, że nastąpi operacja Izraela, wiedzieliśmy, że to spowoduje atak na siły amerykańskie, i wiedzieliśmy, że gdyby nie nasza akcja prewencyjna przed tymi atakami, to ponieślibyśmy większe straty” – mówił Rubio, tak jakby USA nie miało żadnych środków nacisku na Izrael (ma wszelkie). Wygląda na to, że Trump jest po prostu pierwszym amerykańskim prezydentem, który dał się namówić Izraelowi do wojny. 

Polska, Rosja, Ukraina

W tym odcinku „Co to będzie” skupiamy się nie tylko na kwestiach militarnych, ale też na konsekwencjach tej wojny dla nas wszystkich – także tu, w Polsce. Irańczycy niszczą cenny i bardzo trudny do odtworzenia amerykański sprzęt wojskowy. Trump rzucił już, że poniesione wskutek irańskich ataków straty w sprzęcie można nadrabiać, przekierowując na Bliski Wschód to, co trzymane jest w amerykańskich bazach w innych regionach. USA nie było w stanie obronić infrastruktury energetycznej regionalnych sojuszników przed atakami Iranu – produkcję wstrzymał choćby QatarEnergy, gazowy gigant. Przez cieśninę Ormuz – kontrolowaną przez Iran – nie płyną obecnie żadne statki, a to tamtędy transportowana jest 1/5 światowych dostaw ropy i gazu. Skutek? Ceny energii już teraz poszły bardzo ostro w górę.

Po pierwsze – na tym wszystkim w ogromnej mierze skorzysta Rosja. Może i Irańczycy nie będą mogli teraz dostarczać jej dronów Shahed (broń tego typu Rosjanie potrafią już zresztą produkować sami), ale wzrost cen energii sprawi, że kolejne państwa będą chętniej kupować tanie surowce od Putina. A to kluczowe do tego, żeby wytrzymała rosyjska gospodarka, która ostatnio już ledwo zipie. Po drugie – już dziś Europa nie uniknie inflacji wywołanej podwyżkami cen energii. Pamiętamy, jak odbiła się na cenach w 2022 r. inwazja na Ukrainę. A z każdym dniem bez transportów przez Ormuz i wygaszaniem produkcji w zakładach na Bliskim Wschodzie będzie gorzej. Na wojnę z Iranem poszli Trump i Netanjahu – zapłacimy za nią wszyscy. 

Podcast „Co to będzie” jest dostępny na YouTube w każdy czwartek o godzinie 18, a na Spotify, Apple Podcasts i na stronie głównej Gazeta.pl o godzinie 20. Zapraszamy także na nasze solowe spin-offy dostępne na tych samych kanałach: „Co mi to da” Miłosza Wiatrowskiego-Bujacza i „Co to ma znaczyć” Marty Nowak. Premiera w co drugi poniedziałek o godzinie 18.

Udział
Exit mobile version