
-
W Polsce liczba miejsc w schronach i miejscach ukrycia jest wciąż niewystarczająca, co prowadzi do wzrostu zainteresowania budową przydomowych schronów.
-
Ekspert wskazuje, że alternatywą dla schronu może być bezpieczny pokój na wzór izraelskiego rozwiązania, który można zaplanować już na etapie projektowania domu.
-
Stworzenie bezpiecznego pokoju w istniejącym mieszkaniu jest trudniejsze technicznie, a przed rozpoczęciem budowy schronu lub wzmocnienia pomieszczeń zalecane jest zgromadzenie podstawowych zapasów i apteczki.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
W Polsce w schronach jest ponad 300 tys. miejsc, w miejscach ukrycia – 1,1 mln, a w miejscach doraźnego schronienia ponad 47 mln – wynika z przeprowadzonej w 2023 roku inwentaryzacji.
O tym, jak sytuacja wyglądała po dwóch latach, pisał Łukasz Szpyrka: „Minęło już 3,5 roku pełnoskalowej wojny w Ukrainie, a stan polskich budowli ochronnych można określić jednym słowem: zły. Stan wiedzy, możliwości i realnych działań władz publicznych do niedawna również można było określić jednym słowem: chaos. I choć w ostatnich miesiącach jest nieco lepiej, wciąż poruszamy się w ślimaczym tempie”.
Schrony w Polsce. Rośnie zainteresowanie budownictwem ochronnym
W obliczu ciągłych międzynarodowych napięć Polacy coraz częściej myślą o bezpieczeństwie swoich rodzin, rozważając budowanie własnych schronów przydomowych.
Zainteresowanie budownictwem ochronnym jest ogromne – mówił nam Aleksander Fiedorek, prezes stowarzyszenia Instytut Budownictwa Ochronnego. I wyliczał: – Obiekt mieszczący się w wymaganiach ustawowych, wybudowany jako schron, czyli posiadający urządzenie filtrowentylacyjne, wszelkiego rodzaju inne zabezpieczenia, takie jak wyposażenie specjalne definiujące schron, będzie kosztował w granicach 350-400 tys. zł, jeśli będzie budowany przez zewnętrzną firmę.
Jak tłumaczy z kolei Paweł Frankowski, instruktor survivalu i ratownik, budowanie przydomowego schronu nie musi być jedyną opcją. Wskazuje na tak zwany bezpieczny pokój.
To rozwiązanie stosowane w mieszkaniach i domach choćby w Izraelu. Tam nazywa się mamad (skrótowiec od „zabezpieczonego obszaru w mieszkaniu”, hebr. Merhav Mugan Dirati).
Chodzi o wzmocnienie wybranego pomieszczenia. – Nawet jeśli dom jest drewniany albo ma cienkie ściany, jeden pokój można wzmocnić żelbetem o grubości około 20-30 centymetrów. Drzwi powinny być stalowe, gazoszczelne i odporne na falę uderzeniową. Jeśli w pomieszczeniu ma być okno, powinno być bardzo solidne i mieć możliwość zabezpieczenia od zewnątrz stalową płytą – tłumaczy Paweł Frankowski.
Na co dzień pomieszczenie można traktować jako magazyn, ale lepszym rozwiązaniem jest użytkowanie go na co dzień – na przykład jako biuro, siłownię albo zwykły pokój. – W Izraelu właśnie tak się robi. Dzięki temu w sytuacji alarmu domownicy automatycznie kierują się do znanego im miejsca, które jest częścią ich codziennego życia. Ma to także znaczenie psychologiczne – szczególnie dla dzieci i starszych osób.
Takie rozwiązania mają chronić przede wszystkim przed falą uderzeniową i odłamkami, kiedy wybuch nastąpi w pewnej odległości od domu. – Widzieliśmy to na zdjęciach z ukraińskich miast – gdy pocisk trafiał w budynek, całe piętra potrafiły się zawalić. Dlatego chodzi raczej o ochronę w sytuacji, gdy eksplozja nastąpi kilkadziesiąt lub kilkaset metrów dalej.
Frankowski uważa, że czasami takie rozwiązania okazują się nawet bezpieczniejsze schronienie się w piwnicy. – Te często mają tylko jedno wejście. Jeśli zostanie zasypane, osoby w środku nie mają drogi ucieczki. Dlatego czasami najlepszym rozwiązaniem jest po prostu ewakuacja z zagrożonego terenu, a nie przeczekiwanie za wszelką cenę.
Co ważne – jeśli ktoś zdecyduje się na budowę takiego pokoju, nie powinien urządzać go jak zwykłego pomieszczenia. Nie należy wieszać nad głowami ciężkich szafek ani obrazów w szklanych ramach. Elementy wyposażenia powinny być stabilne i najlepiej przymocowane do ścian lub podłogi – podobnie jak w Japonii w domach przygotowanych na trzęsienia ziemi. Jeśli są szafki, powinny być dobrze zamocowane albo ustawione na kółkach.
Wszystkie przedmioty powinny być zabezpieczone tak, aby nie stwarzały dodatkowego zagrożenia ani pożarowego, ani mechanicznego.
Czym jest mamak, a czym maman
W Izraelu budowa bezpiecznego pokoju zwiększa koszt mieszkania o około 15-20 proc. – W Polsce wszystko zależy od projektu i wyposażenia. Jeśli ktoś buduje nowy dom i uwzględni taki pokój w projekcie, koszt może wynosić orientacyjnie od 40 do 70 tysięcy złotych, choć w niektórych przypadkach może być niższy – wskazuje Frankowski.
W Izraelu od 1992 roku prawo budowlane wymaga, aby każdy nowy budynek miał taki pokój. Istnieje też rozwiązanie zwane mamak (hebr. Merhav Mugan Komati), czyli wspólny schron dla kilku mieszkań na jednym piętrze oraz mamam (hebr. Merhav Mugan Mosadi): schron instytucjonalny, np. w szkołach, szpitalach, budynkach użyteczności publicznej).
Stworzenie takiego bezpiecznego pokoju w mieszkaniu w gotowym już budynku nie jest takie proste. – Możliwości wzmocnienia konstrukcji są bardzo ograniczone. Każda ingerencja, na przykład dołożenie dużej ilości betonu, oznacza dodatkowe obciążenie dla fundamentów.
– W mieszkaniu można ewentualnie wybrać jeden pokój i spróbować go wzmocnić różnymi metodami, najlepiej pod nadzorem architekta lub osoby, która potrafi ocenić dopuszczalne obciążenia konstrukcji – mówi Frankowski.
Co można zrobić teraz? Kilka prostych kroków
Frankowski podkreśla, że zanim zaczniemy budować schron w ogrodzie czy wzmacniać ściany, warto zacząć od podstawowych zabezpieczeń. W domu lub mieszkaniu należy wygospodarować miejsce na zapasy – wodę, jedzenie i inne potrzebne rzeczy. Najlepiej, żeby zapasy były rotowane, a nie schowane na lata, bo wtedy ulegną zniszczeniu.
Drugą bardzo ważną rzeczą jest porządna apteczka, która pozwoli zatamować krwotok i udzielić pierwszej pomocy. – W sytuacji kryzysowej ktoś może nie zdążyć dotrzeć do schronu, a rannych może być wielu – nawet jeśli nie będzie to ktoś z naszej rodziny, może to być sąsiad. Wtedy pomoc sąsiedzka ma ogromne znaczenie.
Chcesz porozmawiać z autorką? Napisz: anna.nicz@firma.interia.pl

