
Donos podatkowy może uruchomić kontrolę, postępowanie wyjaśniające, a nawet skutkować sankcjami finansowymi – i o to chodzi donosicielowi. O problemy i o tzw. „sprawiedliwość”, która wynika ze specyficznego postrzegania relacji społecznych. Donos to często narzędzie do zaszkodzenia komuś, kogo się nie lubi, komu zazdrości się sukcesu lub z kim toczy się osobisty konflikt. Często to także działanie z premedytacją na szkodę innych, aby uniknąć własnej odpowiedzialności za błędy.
Ale fiskus nie ma prawnego obowiązku wszczynania kontroli po otrzymaniu zgłoszenia, więc cała akcja może spalić na panewce. Każda informacja jest najpierw analizowana i weryfikowana pod kątem wiarygodności.
Bliscy nie przebierają w metodach. O niemal 6 proc. donosów więcej
Donos może być składany w formie pisemnej (druk, list), elektronicznej (e-mail na skrzynkę Ministerstwa Finansów, albo przez formularz online) lub telefonicznie – wystarczy zadzwonić na Krajowy Telefon Interwencyjny KAS. Urzędy skarbowe rejestrują i wstępnie analizują każdy sygnał – zarówno ten podpisany, jak i anonimowy. Zgłoszenie podpisane imieniem i nazwiskiem zwykle jest uważane za bardziej wiarygodne.
Zgłoszenie do urzedu skarbowego to jest oczywisty sygnał, że warto przyjrzeć się konkretnej sytuacji, ale sam w sobie nie zastępuje oficjalnego dowodu. Urząd skarbowy ocenia, czy rozpocznie postępowanie na podstawie takich sygnałów.
Składają je m.in. byli małżonkowie, sąsiedzi, klienci, kontrahenci, konkurenci i pracownicy. W 2025 roku do Krajowej Administracji Skarbowej (KAS) wpłynęło 84,4 tysięcy donosów – o 5,8 proc. więcej niż w poprzednim roku (79, 8 tys.) i o 10,6 proc. więcej w porównaniu do 2023 roku (76,3 tys.).
Najwięcej wpływa ich w marcu i kwietniu, co ma związek z rozliczeniami rocznymi PIT.
Donos może zaboleć donosiciela. W grze nawet więzienie
Z szacunków wynika, że około 7-8 na 10 donosów jest wynkiem konfliktów osobistych (sąsiedzkich, rodzinnych) i zazdrości. Zdarza się, że donosiciel uważa, że dana osoba nie pracuje, a pozwala sobie na nowe auto. W rzeczywistości pracuje, tylko zdalnie.
KAS podkreśla, że czasami takie sygnały pomagają wykrywać realne przypadki pracy „na czarno”, ukrywania dochodów czy niepłacenia podatków. To dlatego, że podatnicy coraz lepiej orientują się w przepisach i chętniej reagują na potencjalne naruszenia.
Te bardziej wyspecjalizowane zgłoszenia dotyczą omijania obowiązku płacenia podatku od nieruchomości, niewypłacania zaliczek na podatek, manipulacji przy rozliczeniach PIT/CIT, czy nieujawniania dodatkowych źródeł dochodów – np. wartościowych darowizn.
Urzędy mogą nakazać dopłatę brakujących podatków wraz z odsetkami, czy nałożyć karę skarbową – od kilkuset do kilkudziesięciu tysięcy złotych. Sprawa moze także trafić do sądu karnego skarbowego, a konsekwnecją będzie grzywna (nawet milionowa) lub w skrajnych przypadkach kara pozbawienia wolności do 5 lat. Kontrola skarbowa może też wpłynąć na reputację firmy lub osoby, doprowadzić do blokad kont, zajęcia części środków. W dodatku przepisy chronią zgłaszających, a dane informatorów są traktowane jako poufne – podatnik objęty kontrolą zwykle nie dowiaduje się, kto złożył zawiadomienie.
Ale uwaga – bezpodstawne oskarżanie lub fałszywe donosy są w Polsce karane (m.in. art. 234 Kodeksu karnego dotyczący fałszywego oskarżenia). Donosiciel musi sie liczyć z karą grzywny, lub nawet z pozbawieniem wolności.

