
Kornel Kiliński od lat mieszka na Bliskim Wschodzie. Aktualnie pracuje jako statystyk siatkarskiej reprezentacji Kataru. W ostatnim czasie funkcjonowanie w kraju znacząco się zmieniło z uwagi na ataki amerykańsko-izraelskie na Iran.
Działania odwetowe podjęte przez Teheran dotknęły wiele państw regionu. – Cała moja praca została wstrzymana. Wszystkie mecze zostały odwołane, zawieszono prowadzenie rozgrywek. Żona pracuje zdalnie, tak samo jest z nauką syna. Przebywamy więc przeważnie w domu – przyznał Kornel Kiliński.
Polak pracuje z kadrą siatkarzy w Katarze. Opowiada o życiu w cieniu ataków
Z relacji Polaka wynika, że ograniczenia dotknęły w największym stopniu branży sportowo-rozrywkowej, ponieważ zalecane jest unikanie skupisk ludzkich i ograniczenie przemieszczania się po mieście.
– W formie zdalnej odbywa się praca w placówkach rządowych i w większości banków. Takie same zalecenia wydano dla sektora prywatnego. Tak naprawdę jedyne, co obecnie działa tradycyjnie, to sklepy, szpitale oraz niektóre restauracje – wyliczał w rozmowie ze Sport.pl.
Statystyk katarskiej kadry dodał, że „najpierw władze Kataru zdecydowały się zamknąć przestrzeń powietrzną a dopiero potem wprowadzono pozostałe restrykcje”.
– Są momenty gdy słychać bardzo głośne wybuchy, drżą okna, drzwi. Jest to spowodowane właśnie zestrzelaniem rakiet i dronów, ale obecnie rzadko do tego dochodzi. Przez cały czas czuje się jednak wewnętrzny niepokój, że nie wiadomo, kiedy nastąpi wybuch. A już sam moment wybuchu na pewno jest niepokojący i stresujący. Nie jest przyjemnie, gdy w pewnym momencie powietrze drży i słychać ogromny huk – mówił Kornel Kiliński.
Ataki w Katarze. Polak opowiada o wybuchach
Współpracownik trenera Kataru przyznał, że sytuacja w Dosze była napięta już od połowy stycznia. – Polska ambasada i ministerstwo spraw zagranicznych już wtedy informowały, że nie polecają podróży do Kataru i na Bliski Wschód – podkreślił.
Dopytywany, czy rozważał ewakuację z Kataru, Kornel Kiliński zapewnił, że w miejscu, w którym mieszka z rodziną, czuje się bezpiecznie.
– Od bazy dzieli nas ponad 40 kilometrów, nie jesteśmy też w pobliżu ambasady amerykańskiej, która mogłaby stać się celem. Nie ma również raczej powodu do obaw, że Iran zacznie atakować budynki mieszkalne. Rozważamy wszystkie opcje, ale polska ambasada zaleca pozostanie w domach i odradza podróżowanie do Arabii Saudyjskiej. Czekamy więc, jak się sytuacja rozwinie. Śledzimy zalecenia rządu, informacje napływające z ambasady – podsumował.

