Po tym jak Donald Trump stwierdził, że może w przyszłości zachęcać Rosję do ataku na jeden z krajów członkowskich NATO, polscy politycy zabrali głos w mediach społecznościowych. Zarówno Donald Tusk jak i Andrzej Duda odnieśli się do słów Trumpa, ale nie zapomnieli przy tym o wzajemnym wbiciu sobie kilku szpilek. 

Zobacz wideo
Horała zwrócił się z prośbą do koalicji rządzącej w sprawie CPK: To będzie wasz CPK, imienia Donalda Tuska

Tusk postanowił przypomnieć słowa Dudy z przeszłości o tym, że Trump zawsze dotrzymuje danego słowa. „Może to jest właściwy temat na Radę Gabinetową, Panie Prezydencie?” – zapytał szef polskiego rządu. Chwilę później prezydent zarzucił Tuskowi, że w swoich ostatnich komentarzach zaatakował partię republikańską, przez co „obraził połowę amerykańskiej sceny politycznej”.

– Dzisiaj politycy szybciej piszą w mediach społecznościowych, niż myślą. Liczy się to, kto pierwszy skomentuje dany fakt lub sprzeda temu drugiemu jakąś uszczypliwość. To powinien być kanał do informowania o programie wyborczym, umieszczania tzw. michałków, a tu są jednak zbyt poważne sprawy, w których powinno się ustalić jednolitą politykę – mówi w rozmowie z Gazeta.pl politolog, pracownik naukowo-dydaktyczny Wydziału Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych UW dr hab. Bartłomiej Biskup.

Politolog: Duda i Tusk padli ofiarą tej samej logiki

– Były zapewnienia z obu stron, że w temacie polityki zagranicznej będą uzgadniać wzajemnie swoje stanowiska i będą mówić jednym głosem. Te działania osłabiają te deklaracje zdecydowanie. Czy na Radzie Gabinetowej, czy w innym formacie powinni ustalić tę jedną narrację – dodaje ekspert.

– Obaj politycy padli ofiarą tego, że kierowali się logiką mediów społecznościowych, widocznością medialną zamiast logiką polityczną – zaznacza. – Politycy są emocjonalni i wydaje im się, że powinni zareagować, a media społecznościowe do tego zachęcają, ale jednak to doświadczeni politycy, najważniejsze osoby w państwie. Powinni przyjąć zasadę mniej emocji, a więcej wyważonych reakcji – stwierdza.

Trump kwestionuje art. 5 NATO

Donald Trump zakwestionował artykuł 5. NATO: zasadę, że zbrojna agresja na jeden kraj Sojuszu jest uważana za zbrojną agresję przeciwko wszystkim krajom NATO, a w efekcie są one zobowiązane do udzielenia pomocy. Podczas wiecu wyborczego w Karolinie Południowej Donald Trump opowiedział o rozmowie, jaką odbył z przywódcą jednego z krajów europejskich. Miał mu powiedzieć: „jeśli nie zapłacicie swoich zaległości, to nie będę was bronił”. I dodać, że w stosunku do tych, którzy nie wywiązują się z obowiązku przeznaczania 2 procent PKB na obronność „zachęcałby Rosję, by zrobiła z nimi, co zechce”. Więcej na ten temat pisaliśmy w tekście powyżej.

Udział
© 2024 Wiadomości. Wszelkie prawa zastrzeżone.