Politycy PiS domagają się dymisji Kierwińskiego. „Nie panuje nad służbami”

W sobotę (23 maja) wieczorem służby, po fałszywym alarmie, siłowo weszły do mieszkania w Gdańsku, należącego do matki prezydenta Karola Nawrockiego. Jeszcze tego samego dnia w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji odbyła się pilna narada pod przewodnictwem Marcina Kierwińskiego. W niedzielę rano premier Donald Tusk zwołał odprawę z udziałem ministrów i przedstawicieli służb.

PiS domaga się dymisji Marcina Kierwińskiego. Posłowie z interwencją w MSWiA

Do sprawy odnieśli się na poniedziałkowej (25 maja) konferencji prasowej politycy PiS: Piotr Uściński i Agnieszka Wojciechowska van Heukelom, którzy poinformowali o rozpoczęciu interwencji poselskiej w MSWiA. – To bardzo źle, że państwo nie radzi sobie z dbałością o mienie i o bezpieczeństwo najważniejszych osób w państwie. Wejście służb do mieszkania prezydenta oznacza, że po prostu państwo nie jest w stanie zabezpieczyć się przed prowokacjami – stwierdził Uściński. 

Zobacz wideo „Proszę mi powiedzieć, kto to ściągnie?”. „Prezerwatywy na Tuska” w Sejmie

Polityk zwrócił uwagę, że podobnych prowokacji w ostatnim czasie było więcej. – Zaczęło się od prywatnego mieszkania redaktora Tomasza Sakiewicza. Przypomnijmy, że po wtargnięciu tam służb i zakuciu w kajdanki asystentki pana Sakiewicza, nie było żadnej reakcji ze strony rządu. Nie podjęto żadnych działań, aby spróbować wyjaśnić sprawę i jak najszybciej dorwać przestępców, którzy dokonują fałszywych zgłoszeń – mówił poseł PiS.

Według Uścińskiego „działania te przypominają czasy PRL-u: wtargnięcia do przedstawicieli opozycji, prześladowanie ich”. – Dlatego pan minister Kierwiński powinien podać się do dymisji. Po prostu nie panuje nad służbami, nie panuje nad całą sytuacją. Nie jest w stanie zapewnić bezpieczeństwa, prywatności Polakom – oświadczył poseł PiS.

Zaznaczył, że „nie można wywalać drzwi do mieszkania prezydenta”. – W demokratycznym kraju to nie powinno mieć nigdy miejsca. Dlatego idziemy dziś do pana ministra Kierwińskiego z interwencją poselską. Chcemy mu zadać konkretne pytania: co robił w ostatnim czasie, żeby nie dać się prowokować i żeby jak najszybciej tych prowokatorów złapać – przekazał Uściński.

Wojciechowska van Heukelom zwróciła uwagę, że „po wielu dniach tego typu akcji okazało się, że powiadamiający wysyłają te SMS-y na specjalne numery SMS dla osób głuchoniemych”. – Wczoraj taką informację przekazał jeden z generałów jednej ze stacji telewizyjnych, co nas bardzo zaintrygowało. Dlatego będziemy chcieli zapytać pana ministra Kierwińskiego, jak to jest, że przez tyle dni służby nie robiły nic. Nie ustaliły tego skromnego faktu. A teraz, kiedy już zrobiła się gruba afera, po tym, jak Donald Tusk zabrał wreszcie głos w tej sprawie, okazuje się, że bardzo trudno jest ustalić osoby, które dzwonią, bo to są specjalne numery – stwierdziła posłanka.

Rzeczniczka MSWiA o działaniu służb. „Posłowie z PiS-u mieliby teraz zupełnie inną narrację”

Rzeczniczka MSWiA Karolina Gałecka potwierdziła, że politycy PiS przebywają w poniedziałek w MSWiA z interwencją poselską. Podkreśliła jednocześnie, że wszystkie służby podległe MSWiA zadziałały w sytuacji sobotniego zgłoszenia prawidłowo.

– W momencie, kiedy doszłoby do zbagatelizowania zgłoszenia o zagrożeniu zdrowia i życia, sytuacja miałaby potencjalnie inny obrót i mielibyśmy ofiarę śmiertelną, myślę, że posłowie z PiS-u mieliby teraz zupełnie inną narrację i oskarżali ministra o niekompetentne podejście do sprawy – zaznaczyła rzeczniczka MSWiA. Gałecka zwróciła uwagę, że sprawa nie dotyczy tylko polityków prawicy czy mediów prawicowych. 

Podkreśliła, że „zgodnie z przepisami, w momencie, kiedy istnieje zagrożenie zdrowia i życia, służby mają prawo, a wręcz obowiązek wejść”. – Nikt nie sprawdza informacji, do kogo należy mieszkanie, ponieważ jest to kwestia ratowania zdrowia i życia – wyjaśniła. – Wszystkie służby podległe nie tylko MSWiA, ale również, zgodnie z dyspozycją pana premiera, służby podległe ministrowi cyfryzacji oraz służby specjalne, działają bardzo intensywnie i wykonują mozolną, ciężką i trudną pracę, żeby ustalić i zatrzymać osoby, odpowiedzialne za te kaskadowe zgłoszenia, spływające w ciągu ostatnich dni – powiedziała Gałecka.

Interwencja służb w rodzinnym mieszkaniu Karola Nawrockiego

O interwencji w rodzinnym mieszkaniu prezydenta w Gdańsku poinformował rzecznik głowy państwa Rafał Leśkiewicz. Jak podał, „służby pod nieobecność domowników wyważyły drzwi i weszły do mieszkania”. Napisał też, że od kilkunastu dni służby są paraliżowane przez fałszywe zgłoszenia, uderzające w dziennikarzy oraz osoby publiczne związane z prawicą. Dodał, że „przez kilkanaście dni rządzący nie potrafią odpowiednio zareagować”.

Państwowa Straż Pożarna podała, że w sobotę o godz. 19.30 do służb wpłynęły dwa zgłoszenia. Pierwsze „wskazujące na możliwość wystąpienia pożaru w mieszkaniu oraz zagrożenia życia osób znajdujących się wewnątrz”. Drugie dotyczyło nagłego zatrzymania krążenia.

Poinformowano, że z uwagi na powagę przekazanych informacji oraz fakt, że próby skontaktowania się z osobami zgłaszającymi nie przynosiły rezultatu, na miejsce niezwłocznie zadysponowano siły i środki PSP. „Po przybyciu na miejsce i przeprowadzeniu rozpoznania, kierujący działaniem ratowniczym podjął decyzję o siłowym wejściu do lokalu. W wyniku sprawdzenia mieszkania nie stwierdzono zagrożenia pożarowego ani obecności osób poszkodowanych. Lokal był pusty” – podali strażacy.

Seria fałszywych zgłoszeń

18 maja MSWiA informowało, że między 10 a 15 maja doszło do 12 interwencji funkcjonariuszy służb policji związanych ze zgłoszeniami dotyczącymi „podłożenia ładunków wybuchowych czy zagrożenia zdrowia i życia”.

Policja podjęła działania m.in. w mieszkaniu redaktora naczelnego TV Republika po zgłoszeniu dotyczącym rzekomego zagrożenia życia osoby nieletniej. Interwencja okazała się bezpodstawna; uznano ją za próbę wprowadzenia służb w błąd.

Po interwencji w mieszkaniu matki prezydenta część polityków PiS wezwała szefa MSWiA do dymisji. Zdarzenie określili jako atak na prezydenta. W odpowiedzi premier Tusk stwierdził we wpisie na X, że „nazywanie interwencji straży pożarnej, która zareagowała na informację o możliwym pożarze i zagrożeniu ludzkiego życia 'brutalnym atakiem służb na prezydenta’ to skrajny cynizm lub skrajna głupota”. 

Redagowała Paulina Zduniak

Udział
Exit mobile version