
– Stała się dzisiaj rzecz bardzo smutna i zła. (…) Szliśmy razem sześć lat, to ja byłem tą osobą, która zapraszała do współpracy poszczególne grupy, ale też poszczególnych ludzi – mówił podczas briefingu prasowego w Sejmie Szymon Hołownia.
Były marszałek Sejmu nie szczędził krytycznych słów wobec Pauliny Hennig-Kloski, która we wtorek ogłosiła założenie nowego klubu parlamentarnego. Podkreślił, że „czuje się oszukany”.
– Uważam, że na oszustwie i na tego rodzaju zachowaniach nic się nie zbuduje. Paulina Hennig-Kloska jest ministrem, którego wielokrotnie broniłem wobec koalicjantów, którzy przy różnych kryzysach, które miała, mieli wątpliwości, czy powinna kontynuować swoją misję – tłumaczył wicemarszałek Sejmu.
Tymczasem od dłuższego już czasu sytuacja w Polsce 2050 była napięta. Media, opisując kulisy, informowały, że Polsce 2050 grozi rozpad, a Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz nie panuje nad wewnętrznymi sporami.
Poznaliśmy kulisy sporu między Hołownią a Hennig-Kloską. „Był w drużynie Katarzyny”
– Szymon Hołownia od początku wiedział, co się dzieje. Ten dzisiejszy atak był wyjątkowo niesmaczny. Obserwowałam tę sytuację z zewnątrz. On i Katarzyna powinni sobie zadać pytanie, dlaczego odeszła połowa klubu, a nie tylko Paulina – powiedziała nam posłanka Izabela Bodnar, która w lipcu ubiegłego roku wystąpiła z Polski 2050, a teraz zdecydowała się dołączyć do klubu Centrum.
Więcej o rozłamie w partii i niechęci Hołowni do Hennig-Kloski zdradził nam polityk, który we wtorek opuścił ugrupowanie założone przez byłego marszałka Sejmu i dołączył do nowej inicjatywy. Parlamentarzysta poprosił o zachowanie anonimowości.
– Szymon Hołownia tylko udaje zaskoczonego. On od początku dolewał oliwy do ognia. Na naszym wewnętrznym komunikatorze podgrzewał atmosferę. Nie przyjmował sprzeciwu i innego punktu widzenia – słyszymy od jednego z „rozłamowców”.
– Nie szukał porozumienia. On po prostu był w drużynie Katarzyny – powiedział nam anonimowo parlamentarzysta.
Nasi rozmówcy podkreślają, że były marszałek Sejmu zaatakował werbalnie Paulinę Henig-Kloskę ponieważ uważał ją, obok Ryszarda Petru, za jedną z prowodyrek rozłamu.
– Zarzucał Paulinie wzniecenie buntu, ale to podjęte przez Katarzynę kroki doprowadziłyby do zabetonowania partii – usłyszeliśmy.
On (Hołownia – red.) i Katarzyna (Pełczyńska-Nałęcz – red.) powinni sobie zadać pytanie, dlaczego odeszła połowa klubu, a nie tylko Paulina (Hennig-Kloska – red.)
Inaczej sprawę widzą politycy, którzy pozostali w ugrupowaniu. Podkreślają, że Hennig-Kloska od początku nie uznawała wyników wewnątrzpartyjnych wyborów, co miało zdenerwować Hołownię. Minister klimatu i środowiska przegrała niewielką różnicą głosów z szefową resortu funduszy i polityki regionalnej.
Co więcej, były kandydat na prezydenta liczył, że uda się powstrzymać część „buntowników”. Hołownia i Pełczyńska-Nałęcz nie spodziewali się, że odchodzący parlamentarzyści będą w stanie założyć samodzielny klub w Sejmie.
Głośna uchwała kością niezgody w Polsce 2050
Politycy Centrum uważają, że gwoździem do trumny „starej” Polski 2050 była uchwała, która została przyjęta na Radzie Krajowej partii w sobotę.
Dokument przewiduje m.in. „zawieszenie postępowań dyscyplinarnych oraz powstrzymanie się od zmian personalnych w organach publicznych i samorządowych”.
Uchwała została źle przyjęta zwłaszcza przez dotychczasowych zwolenników Pauliny Hennig-Kloski – rywalki Pełczyńskiej-Nałęcz w wyborach – którzy określili ją jako „kagańcową”.
– Gdyby przewodniczącej zależało na zjednoczeniu klubu, to nie proponowałaby takiej kontrowersyjnej ustawy – powiedziała nam posłanka Bodnar.
Rozłam w Polsce 2050. Środowisko Hennig-Kloski zakłada klub Centrum
Rozpad Polski 2050 stał się faktem we wtorek. Była kandydatka na szefową partii, minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska, zapowiedziała na konferencji prasowej w Sejmie, że wraz z 17 innymi parlamentarzystami opuszcza swoje dawne ugrupowanie i zakłada nowy klub parlamentarny Centrum.
Największy egzamin z demokracji to jest zaakceptowanie wyboru demokratycznej większości. Niestety część naszych posłanek i posłów nie zdała tego egzaminu.
Hennig-Kloska ogłosiła, że klub Centrum „to miejsce, gdzie spotykają się ludzie, którzy wypracowują dobre kompromisy i odnoszą sukcesy”.
Sławomir Ćwik wskazał natomiast, że decyzja o powstaniu nowego klubu była motywowana „zmianą stylu przywództwa (w Polsce 2050 – red.)”. – Nasza grupa postanowiła skupić się tylko i wyłącznie na pracy merytorycznej, grupowej po to, żeby wypracować jak najlepsze rozwiązania – powiedział.
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz o „dezercji z Polski 2050”
– Egzamin z demokracji nie polega na tym, żeby w wyborach wystartować. Największy egzamin z demokracji to jest zaakceptowanie wyboru demokratycznej większości. Niestety część naszych posłanek i posłów nie zdała tego egzaminu. Nie pogodzili się z wynikiem demokratycznych wyborów w naszej partii i z niej zdezerterowali. To jest smutne, to jest rozczarowujące – powiedziała podczas konferencji Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, komentując odejście grupy polityków.
– Nie będziemy więcej już mówić o tych, którzy zdezerterowali, bo oni podjęli swoją decyzję – dodała.
Pełczyńska-Nałęcz zaznaczyła, że Polska 2050 w przeciwieństwie do „jakiegoś bytu” jest wyrazistym centrum, który nie „próbuje wszystko z wszystkim połączyć”.
Źródła Interii: Większość sejmowa nie jest zagrożona
Po rozłamie w Polsce 2050 pojawiły się teorie o możliwym „podbieraniu” posłów ruchu Hołowni przez partie opozycyjne, a to poważnie zagroziłoby większości rządowej w Sejmie.
Oliwy do ognia dolała wypowiedź Hennig-Kloski na konferencji prasowej, która stwierdziła w imieniu wszystkich polityków współtworzących Centrum, że „nie mamy już przyjemności tłumaczyć się z różnych herbat i rozmów, o których państwo słyszycie bardzo często w kuluarach”.
Z ustaleń Interii wynika jednak, że nie ma obecnie żadnych poważnych rozmów na temat parlamentarnych transferów byłych lub obecnych polityków Polski 2050 do ław zajmowanych przez opozycję.
– Z mojej wiedzy wynika, że nikt się do nas nie zgłaszał. My też nie bylibyśmy zainteresowani przyjęciem kogokolwiek z tego ugrupowania. To są różni ludzie o różnych poglądach, skrajnie odmiennych od naszych – wyjaśnił nam poseł Michał Urbaniak z Konfederacji.
– Nie mam żadnych informacji o takich rozmowach. Na pewno nie z kierownictwem partii – powiedział nam nieoficjalnie wysoko postawiony polityk PiS.

