Polska przyjmie zaproszenie Trumpa? Nawrockiemu „nie po drodze” z kilkoma politykami. „Nie uznajemy”

Polska z zaproszeniem do Rady Pokoju

Polska jako jeden z 60 krajów otrzymała zaproszenie od prezydenta Stanów Zjednoczonych dotyczące przystąpienia do nowo powołanej Rady Pokoju. 20 stycznia w rozmowie na antenie RMF FM Marcin Przydacz ujawnił, jakie działania w tej sprawie podjęła do tej pory Warszawa. – Prezydent otrzymał takie zaproszenie. Przyszedł list z Białego Domu, w którym Donald Trump zaprasza Polskę do udziału w tej formule współpracy (…). Trwają rozmowy między Polską, ale także innymi partnerami, sojusznikami z Zachodu i z Amerykanami, jaką formułę ta Rada Pokoju ma przyjmować (…), no i oczywiście jest ta kontrowersja, o której wszyscy wiemy, że do Rady Pokoju zapraszani są tacy politycy, z którymi z całą pewnością prezydentowi Karolowi Nawrockiemu po drodze nie jest – przekazał Przydacz. Potwierdził także, że chodzi o prezydentów Białorusi i Rosji. – Nie uznajemy funkcjonowania w takiej formule Łukaszenki, a z drugiej wiemy, że Putin jest agresorem – dodał. Zwrócił również uwagę, że „to strona amerykańska decyduje tutaj o składzie”. – Podchodzimy do tej propozycji na spokojnie. Z jednej strony jest to wyróżnienie dla Polski, że spośród 200 krajów akurat Polska jest zapraszana. Z drugiej strony niesie to pewnego rodzaju ryzyko, ale ja patrzyłbym na ryzyka związane z samą sytuacją na Bliskim Wschodzie. Dlatego trzeba z chłodną głową do tego podejść – dodał. 

Trwają rozmowy z rządem

Szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej podkreślił, że w związku z tym, że ma powstać organizacja międzynarodowa, konieczne jest przestrzeganie polskiej Konstytucji, która „mówi wprost o ratyfikowaniu w formule albo małej ratyfikacji, czyli uchwale Rady Ministrów, albo dużej, czyli prezydent za zgodą wyrażoną w ustawie”. – Sejm musiałby się tu wypowiedzieć. Konieczna więc jest tutaj współpraca. Wystosowaliśmy odpowiednie pismo do MSZ z prośbą o opinię w tej sprawie. Od wczoraj jeszcze nie mamy odpowiedzi (…), choć czas jest tutaj kluczowy, bo jak wiemy, Amerykanie także i tutaj, w Davos – czyli przez najbliższe trzy dni – chcą o tym dyskutować, więc liczymy, że prace w rządzie, eksperckie, opiniodawcze, nieco przyspieszą – przekazał Przydacz. Podkreślił także, że „to Polska musi tutaj zająć stanowisko i dlatego też trzeba o tym rozmawiać ze stroną rządową”. – Mam nadzieję, że rząd podejdzie do tego odpowiedzialnie, a nie w duchu wewnątrzpolitycznych niesnasek, bo sprawa jest bardzo ważna – ocenił.

Zobacz wideo Dania uznałaby secesję Grenlandii, ale nie pod presją USA

Czasu na decyzję coraz mniej

Przypomnijmy, prezydent Donald Trump dąży do zatwierdzenia swojego projektu Rady Pokoju przez światowych przywódców podczas specjalnej ceremonii na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos. Bloomberg podaje, że ma do tego dojść w czwartek 22 stycznia. Według najnowszych ustaleń medialnych, tego dnia ma dojść do podpisania statutu przez przedstawicieli chętnych do tego krajów. Krótki termin spowodował, że politycy na całym świecie gorączkowo zastanawiają się, jak zareagować na to, co wydaje się niczym innym jak próbą stworzenia zdominowanej przez Donalda Trumpa alternatywy dla Organizacji Narodów Zjednoczonych, instytucji, którą amerykański prezydent od dawna krytykował. W skład Rady Pokoju mogą wejść m.in. liderzy Polski, Francji, Niemiec, Włoch, Kanady, Rosji, Białorusi i Turcji, a także reprezentanci regionu Bliskiego Wschodu. Większość europejskich liderów nie zdecydowała jeszcze, czy chce do niej przystąpić.

Więcej na ten temat przeczytasz w artykule: „Macron odrzuca zaproszenie Trumpa. 'Poważne wątpliwości'”.

Źródła:RMF24, IAR

Udział
Exit mobile version