Jeszcze przed półfinałem baraży do Euro 2024 z Estonią Paweł Dawidowicz nie był pewny tego, czy będzie mógł do niego przystąpić. Wszystko przez kontuzję. Tymczasem defensor nie dość, że zagrał z Estonią, to brał udział również w starciu z Walią i to na przedłużonym dystansie 120 minut.

Dawidowicz mówi o rzutach karnych

Środkowy obrońca reprezentacji Polski po zakończeniu emocjonującego starcia z Walią zabrał głos na łamach TVP Sport. Wyznał, co czuł w trakcie meczu. Nawiązał w zabawny sposób do obrony rzutu karnego przez Wojciecha Szczęsnego, która dała nam awans na turniej w Niemczech.

– Cały czas byłem skoncentrowany. Myślałem tak szczerze, że w dogrywce coś „wrzucimy”. Przy karnych natomiast dobrze, że Wojtek obronił strzał, bo później byłem następny w kolejce – zaśmiał się Paweł Dawidowicz. – Cieszę się, że wygraliśmy. Po to tutaj przyjechaliśmy – dodał.

Dawidowicz nie miał łatwego zadania we wtorkowym meczu. Musiał toczyć wiele pojedynków z rosłym napastnikiem reprezentacji Walii. Mowa oczywiście o Kiefferze Moorze.

– Lubię czuć napastnika na swoich plecach i myślę, że on myśli podobnie o obrońcy. Dobrze to wyglądało, bo nawet jak ktoś z łokcia dostał, to sobie zbijaliśmy piątkę i wszystko było w porządku, bez jakiejś złej krwi – dodał.

Dawidowicz liczy na niespodziankę

Podczas Euro 2024 reprezentanci Polski zagrają w ekstremalnie trudnej grupie. Naszymi rywalami będą Holendrzy, Austriacy oraz Francuzi. Dawidowicz liczy jednak na to, że biało-czerwoni napsują sporo krwi przeciwnikom, tym bardziej że poprawiła się gra drużyny oraz atmosfera.

– Wszystko fajne jeszcze przed nami, mamy bardzo dobrych piłkarzy i liczymy na to, ze będziemy czarnym koniem w grupie na Euro. Poza tym mamy super trenera, który emanuje spokojem. Wprowadził świetną atmosferę i jeśli od niego bije spokój, to również to samo mają w sobie zawodnicy – zakończył Dawidowicz.

Udział
© 2024 Wiadomości. Wszelkie prawa zastrzeżone.