
Główna sobotnia demonstracja odbyła się w Minneapolis, miejscu kontrowersyjnej operacji służb imigracyjnych, gdzie z rąk funkcjonariuszy zginęło dwoje demonstrantów – Renee Good i Alex Pretti. Na scenie przed gmachem stanowego parlamentu przemawiali m.in. gubernator stanu Tim Walz, senator Bernie Sanders. Wystąpili też Bruce Springsteen, który napisał piosenkę o wydarzeniach z Minneapolis, oraz Joan Baez. Jak odnotowuje „The Guardian”, gubernator stanu, przedstawiając Springsteena, mówił, że jest jasne, że Ameryka nie potrzebuje „żadnych ch***rnych królów”.
– Kiedy aspirujący dyktator w Białym Domu wysłał swoich niewyszkolonych, agresywnych bandytów, by wyrządzili szkody Minnesocie, to ty, Minnesoto, stanęłaś w obronie swoich sąsiadów, stanęłaś w obronie przyzwoitości, stanęłaś w obronie życzliwości – mówił Walz, nazywając Trumpa „pomarańczowym klaunem”.
W wydarzeniu udział wzięła także aktorka i działaczka społeczna Jane Fonda, która odczytała list od żony zastrzelonej przez agenta ICE Renee Good. „Życie każdego, kto był obecny wówczas, gdy odbierano mi żonę – w tym tych agentów – zostało zniszczone” – napisała Becca Good. „To, co dzieje się teraz, jest wynikiem znacznie głębszych problemów, które od dawna narastają w tym kraju: retoryki podziałów, eskalacji napięć, siania strachu” – kontynuowała, cytowana przez CNN. „Musimy zająć się pierwotnymi przyczynami tych problemów i powstrzymać przemoc tam, skąd się wzięła” – czytamy.
3,3 tys. protestów, miliony demonstrantów
Sobotnie demonstracje są trzecimi odbywającymi się pod szyldem „No Kings”, organizowanymi przez koalicję różnych lewicowych grup. Według organizatorów, w sobotę pobito rekord pod względem liczby miejsc, gdzie odbywały się protesty – miało to być ok. 3,3 tys. demonstracji w całym kraju. Jak szacują, w USA w protestach udział wzięło ok. 8 mln ludzi – o 1 mln więcej niż w październiku i o 3 mln więcej niż podczas pierwszych protestów w ramach tej inicjatywy w czerwcu.
Jak donosi „The Guardian”, organizatorzy szacują, że podczas „flagowego” wydarzenia w tzw. Twin Cities (Minnesocie, Minneapolis i St Paul), udział wzięło około 200 tys. osób. Tłumy widać było także na protestach m.in. w Bostonie, Houston, Chicago, San Francisco czy Nowym Jorku. Ale demonstracje, choć mniej liczne, odbywały się także w wielu mniejszych miejscowościach. W Woodbridge na obrzeżach Waszyngtonu zgromadziło się ok. 200 osób, ustawiając się na chodnikach i zachęcając przejeżdżających kierowców do trąbienia na znak solidarności – co wielu z nich robiło. Podobną formę i liczebność miało też zgromadzenie w Alexandrii w Wirginii.
Czytaj także: „Jest ignorantem, ale ma chłopski rozum. Trump osiągnął pierwszy większy sukces w wojnie z Iranem” – pisze Mariusz Zawadzki na Wyborcza.pl.
„Powiedz 'nie’ Trumputinowi”
Tak jak w przypadku poprzednich manifestacji w ramach „No Kings”, protesty nie były skupione wokół jednej sprawy. Przynoszone przez uczestników transparenty wyrażały sprzeciw wobec wojny z Iranem, działaniom ICE, korupcji, czy przyjaznego nastawienia Trumpa do Władimira Putina.
„Powiedz 'nie’ Trumputinowi” – głosił jeden z transparentów na proteście w Alexandrii. „Duma z kraju, wstyd za rząd” – głosił inny.
– Jestem tu, bo chcę wyrazić, że to, co się dzieje w naszym kraju nie jest normalne. Nic z tego, co się dzieje, nie jest normalne – powiedziała PAP Lynn, 44-letnia bizneswoman, która na demonstrację zabrała dwie córki. – I dobrze widzieć, że nie jestem w tym sama – dodała.
„Nie wszyscy tutaj są tak naprawdę wyłącznie z powodu wojny w Iranie” – powiedział inny z demonstrujących na Manhattanie w rozmowie z CNN. „Niektórzy są tutaj, ponieważ w tym kraju toczy się wojna z osobami transpłciowymi i to ich obchodzi” – dodał.
Biały Dom zbagatelizował znaczenie sobotnich demonstracji. „Jedyni ludzie, których interesują te sesje terapeutyczne osób cierpiących na zaburzenia na punkcie Trumpa, to reporterzy, którym płaci się za ich relacjonowanie” – napisała w oświadczeniu rzeczniczka Abigail Jackson.Stwierdziła także, że protesty zostały zorganizowane przez „lewicowe sieci finansowania”. Z kolei Narodowy Republikański Komitet Kongresowy ostro skrytykował demonstracje. „Te Wiece Nienawiści do Ameryki to miejsce, gdzie najbardziej brutalne i szalone fantazje skrajnej lewicy dostają swój głos” – powiedziała rzeczniczka Maureen O’Toole.
Jak odnotowuje agencja Associated Press, choć protesty miały przeważnie pokojowy charakter, odnotowano kilka aresztowań. W Los Angeles władze użyły gazu łzawiącego w pobliżu federalnego aresztu w centrum miasta. Departament Policji w Los Angeles aresztował później kilka osób za to, że nie rozeszły się.
Policja w Denver poinformowała na platformie społecznościowej X, że ogłosiła demonstrację nielegalnym zgromadzeniem i użyła granatów dymnych po tym, jak niewielka grupa protestujących zablokowała drogę i nie opuściła jej pomimo wezwań mundurowych. Jak podała policja, niektórzy z protestujących mieli rzucać granatami z powrotem w funkcjonariuszy. Aresztowano co najmniej osiem osób, a później jeszcze dziewiątą, która według policji rzucała przedmiotami.
Demonstracje poza granicami USA
Demonstracje zaplanowano również w kilkunastu innych krajach, od Europy, przez Amerykę Łacińską, po Australię – powiedział w wywiadzie Ezra Levin, współdyrektor wykonawczy Indivisible, grupy stojącej na czele tych wydarzeń. Odbywały się one m.in. w Rzymie, Paryżu, Sydney, czy Tokio. W krajach z monarchiami konstytucyjnymi protesty nazywane są „Nie dla tyranów” – dodał Levin, cytowany przez PBS.
W demonstracji przeciwko brytyjskiej skrajnej prawicy, która w sobotę przeszła przez centrum Londynu, wzięło udział do 500 tys. osób – poinformowali organizatorzy, których cytuje portal dziennika „The Guardian”. Zdaniem policji należy mówić o ok. 50 tys. demonstrantów.
W Rzymie tysiące ludzi maszerowało, skandując hasła wymierzone w premier Giorgię Meloni. Protestujący machali również transparentami, na których znajdowały się hasła sprzeciwu wobec izraelskich i amerykańskich ataków na Iran, wzywając do „świata wolnego od wojen”. W Paryżu kilkaset osób, głównie Amerykanów mieszkających we Francji, wraz ze związkami zawodowymi i organizacjami praw człowieka, zebrało się pod Bastylią. „Protestuję przeciwko wszystkim nielegalnym, niemoralnym, lekkomyślnym i nieudolnym, niekończącym się wojnom Trumpa” – powiedziała organizatorka wiecu Ada Shen cytowana przez PBS.

