
-
Szybka kolej do Portu Polska według obecnych planów nie dojedzie na Pomorze Zachodnie.
-
Ekspert Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu twierdzi, że brak połączenia Szczecina z Portem Polska to utrata narzędzi do przyciągania kapitału i miejsc pracy.
-
Wicepremierzy Radosław Sikorski i Krzysztof Gawkowski apelują o wydłużenie linii szybkiej kolei do Szczecina
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Spółka Centralny Port Komunikacyjny zajmująca się przygotowaniem budowy „Portu Polska” w województwie mazowieckim od kilku tygodni publikuje interaktywną mapę pokazującą, gdzie powstaną inwestycje kolejowe towarzyszące tej lotniczej.
Chodzi przede wszystkim o wizję „igreka”, czyli pierwszego odcinka Kolei Dużych Prędkości łączącego Poznań, Wrocław, Łódź i Warszawę do okolic Baranowa.
„Mapa inwestycji kolejowych obejmuje nie tylko budowaną pierwszą linię 'Y’, ale również inne planowane połączenia kolejowe” – czytamy na stronie Portu Polska. I tak, w planie są też inwestycje w kolej na Śląsku, Podkarpaciu i na północnym-wschodnie kraju. Zupełnie pominięte na mapach jest Pomorze Zachodnie.
Szczecin straci prestiż i pieniądze?
– Z punktu widzenia budowania marki inwestycyjnej Polski kluczowe jest, aby regiony o tak dużym potencjale eksportowym i przemysłowym, jak aglomeracja szczecińska, były w pełni skomunikowane z najważniejszymi projektami infrastrukturalnymi kraju – komentuje w rozmowie z Interią Łukasz Szeląg z Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu w Warszawie.
Jego zdaniem szybka kolej prowadząca do Portu Polska to kwestia wizerunku i pieniędzy.
– Obecność Szczecina w tym projekcie to nie tylko kwestia prestiżu, ale przede wszystkim realne narzędzie przyciągania kapitału i tworzenia nowych miejsc pracy – dodaje Szeląg.
Zastanawia się też nad rolą regionalnego portu lotniczego Szczecin-Goleniów po wybudowaniu Portu Polska. To jedno z najmniej popularnych polskich lotnisk, ale remontowane właśnie za ćwierć miliarda publicznych pieniędzy. – Jest pytanie o wykorzystanie potencjału tego lotniska w nowym układzie transportowym – mówi ekspert.
– Nie rozpatrywałbym braku bezpośredniej linii Kolei Dużych Prędkości z nowego lotniska do Szczecina jako pozbawienia nas szans na rozwój – odpowiada prof. Dariusz Zarzecki z Instytutu Ekonomii i Finansów Uniwersytetu Szczecińskiego. W rozmowie z Interią zwraca uwagę na wysokie koszty budowy KDP, nazywając je „gigantycznymi nakładami”.
Widzi jednak dla Szczecina szanse. – Zrealizowanie koncepcji „igreka” znacząco poprawi komunikację w kraju i może spowodować, że o wybudowanie linii (KDP – red.) będą zabiegały kolejne samorządy – uważa prof. Zarzecki. Wskazuje na potencjalne finansowanie w kolejnych latach i ewentualne wydłużenie „odgałęzienia igreka z Poznania do Szczecina”.
Ekonomista przekonuje, że takie miasta jak stolica Pomorza Zachodniego mogą z Kolei Dużych Prędkości skorzystać pośrednio. – Powstanie linii KDP z Warszawy do Poznania skróci czas podróży ze Szczecina do Warszawy do około 3 godzin 40 minut – mówi.
Wicepremierzy chcą wydłużyć trasę m.in. do Szczecina
Ostateczny kształt sieci kolejowych połączeń do Portu Polska mamy poznać w najbliższych miesiącach. Władze państwowej spółki zachęcają do składania propozycji m.in. lokalne władze. Oprócz samorządów, pomysły zgłaszają także czołowi politycy rządu, który za budowę lotniska odpowiada.
Wicepremier Radosław Sikorski poinformował, że on i kolejny wicepremier, Krzysztof Gawkowski, starają się wydłużyć linie. – Szybka kolej z i do Portu Polska powinna sięgać przez Toruń do Bydgoszczy oraz silniej związać Szczecin z resztą ojczyzny – stwierdził w mediach społecznościowych Sikorski, dodając, że rekomendacje przekazał ministrowi infrastruktury Dariuszowi Klimczakowi.
Port Polska informuje na swojej stronie internetowej, że na razie trwa etap prac „planistycznych i projektowych”, a jeszcze w pierwszej połowie tego roku mamy poznać konkretne założenia Zintegrowanej Sieci Kolejowej oraz plan rozwoju kolej prowadzącej do Portu Polska po 2035 roku.
Wcześniej Szczecin był w planach. „Nierealne”
Obecna koncepcja igreka jest kolejną – po tzw. szprychach, w których linia „Y” zawierała się w nieco zmienionym kształcie – propozycją kolei prowadzącej do gigantycznego lotniska w centralnej Polsce. Szprychy miały powstać do 2040 roku i prowadzić do portu z 10 różnych kierunków.
„To pajęczyna nowych linii. W efekcie jej powstania dojazd pociągiem do centralnego lotniska ma zająć nie dłużej niż 2 godz. W zasięgu sieci znajdą się największe miasta w kraju (poza Szczecinem, do którego z racji odległości dojedziemy koleją wygodnie w czasie 3 godz. 15 minut)” – informował w 2019 roku Centralny Port Komunikacyjny.
W tamtym planie szprycha numer dziewięć miała obejmować Szczecin oraz port lotniczy Szczecin-Goleniów, lecz podkreślmy, że i w starej idei północno-zachodnia metropolia była „pokrzywdzona” względem innych największych miast Polski.
– Szczecin jednak w ostatnich kilku latach przybliżył się do centrum kraju pod kątem czasu podróży transportem szynowym. Pod koniec 2022 roku opisywałem, że przejazd najszybszym składem relacji Warszawa-Szczecin zajmuje niecałe siedem godzin – zauważa Wiktor Kazanecki, dziennikarz Interii zajmujący się koleją.
Jak dodaje, obecnie rekordziści, czyli pociągi kategorii Express Intercity oraz Pendolino przemierzają tę trasę w nieco ponad cztery godziny, a kilka innych dociera do Szczecina po mniej więcej pięciu godzinach.
– Kolejarze oczywiście chwalą się tymi wynikami, lecz podkreślmy, że jeszcze w 2016 roku podróż ze stolicy do Szczecina też zajmowała mniej niż pięć godzin. Aktualne 4 godziny i 9 minut, jakie osiąga Pendolino, to jednak rekord – nadmienia Wiktor Kazanecki.
Zmieniając plany wobec „szprych”, aktualni decydenci tłumaczyli, że plan szprych zawierał nie tylko Kolej Dużych Prędkości, ale wszystkie modernizowane (czyli już istniejące) lub tworzone linie. Uważali, że projekt „nie odzwierciedlał rzeczywistych potrzeb transportowych mieszkańców”, „harmonogramy były nierealne”, a „finansowanie niepełne”. Dziś mieszkańcy Szczecina i całego Pomorza Zachodniego bardzo chętnie korzystają nie z któregoś z polskich lotnisk, a z tego berlińskiego.
Branżowy serwis pasazer.com wyliczał, że w 2024 roku port Berlin Brandenburg obsłużył blisko milion polskich pasażerów, a ci w dużej mierze pochodzili z przygranicznego regionu.
– Najwięcej polskich pasażerów przylatujących lub wylatujących z BER pochodzi z województwa zachodniopomorskiego, zwłaszcza ze Szczecina. Bliskość granicy oraz wygodne połączenia drogowe sprawiają, że wielu Polaków wybiera podróż z Berlina zamiast z krajowych lotnisk – pisał pasazer.com, powołując się na Axela Schmidta, dyrektora ds. komunikacji korporacyjnej w porcie w stolicy Niemiec.
Tobiasz Madejski, Szczecin
Współpraca: Wiktor Kazanecki

