Poseł PiS zawieszony w prawach członka. „Podlizuje się tamtej stronie”

W środę (1 kwietnia) rzecznik PiS Rafał Bochenek poinformował we wpisie na X, że decyzją prezesa partii Jarosława Kaczyńskiego poseł Krzysztof Szczucki został tego dnia zawieszony w prawach członka PiS. Sprawa została skierowana do rzecznika dyscyplinarnego ugrupowania prof. Karola Karskiego. Karski w rozmowie z PAP potwierdził, że postępowanie dyscyplinarne zostało już wszczęte.

Szczucki, zapytany przez agencję o sprawę, podkreślił, że o decyzji Kaczyńskiego dowiedział się bezpośrednio ze wpisu Bochenka na portalu X i nie są mu znane powody zawieszenia. – Mogę się ich tylko domyślać – dodał.

Zobacz wideo Za czasów PiS-u znacznie wzrósł udział zielonej energii, więc skąd ten bunt?

„Podlizuje się tamtej stronie”

Bochenek nie wytłumaczył powodu zawieszenia posła. Media spekulowały, że może być to następstwem m.in. wstrzymania się przez Szczuckiego od głosowania nad prezydenckim wetem do obszernej nowelizacji Kodeksu postępowania karnego. Ostatecznie większość sejmowa nie zdołała odrzucić weta: przeciwko temu głosowało 180 posłów, w tym 175 spośród 177 zebranych posłów klubu PiS, a dwóch posłów PiS – Szczucki i Paweł Jabłoński – wstrzymali się od głosu. Szczucki argumentował swoją decyzję, pisząc w oświadczeniu dla Polsat News, że „trzeba zreformować system tymczasowego aresztowania”. 

Pytane przez PAP o powód zawieszenia Szczuckiego źródło z Komitetu Politycznego PiS powiedziało, że do kierownictwa partii dochodzą informacje o „próbie kuluarowego układania się Szczuckiego z Żurkiem, z jego prokuraturą i z tamtą stroną (koalicją rządzącą)”. Polityk dodał jednocześnie, że w stosunku do Szczuckiego jest więcej zastrzeżeń, dotyczących m.in. jego publicznych wypowiedzi.

Z kolei parlamentarzysta ze ścisłego kierownictwa partii podkreślił w rozmowie z PAP, że ostatnie wypowiedzi Szczuckiego „ewidentnie pokazują, że jest on po drugiej stronie, czyli stronie rządzących”. Jako przykład polityk wymienił słowa Szczuckiego z połowy marca na temat wniosku polityków PiS do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie konstytucyjności przepisów dotyczących procedury wyboru sędziów TK przez Sejm. Szczucki w TVN24 przyznał, że „nie chciałby się podpisać” pod tym wnioskiem.

Oba źródła zwracają też uwagę na toczące się postępowania związane z fikcyjnym zatrudnieniem w Rządowym Centrum Legislacji w czasie, gdy Szczucki był jego prezesem (między 2020 a 2023 r.). – Być może poszedł na współpracę z rządzącymi, żeby obniżyć swoją karę. Swoimi wypowiedziami, działaniami podlizuje się „tamtej stronie”, także dlatego, że chce zostać profesorem uniwersyteckim, a to uniwersytet macierzysty, czyli w jego przypadku Uniwersytet Warszawski, składa wniosek o profesurę do prezydenta – ocenił polityk.

Czytaj także: Założyciel CBA Mariusz Kamiński zapowiada wielki pozew przeciwko Tomaszowi Kaczmarkowi, kiedyś swojemu najlepszemu agentowi. Kaczmarek jest dziś kluczowym świadkiem w śledztwie dotyczącym łamania prawa przez CBA – pisze Wojciech Czuchnowski na Wyborcza.pl. 

Jabłoński: Jeśli ktoś takie rzeczy opowiada, to po prostu cynicznie kłamie

– „Kolegom” opowiadającym o moich rzekomych kontaktach z ministrem Żurkiem radzę, żeby lepiej wzięli się za porządki świąteczne, będzie to bardziej konstruktywne i wiarygodne – zaznaczył Szczucki w rozmowie z PAP. Poseł zapowiedział, że pełne stanowisko w sprawie zawieszenia zajmie po świętach wielkanocnych.

Tymczasem parlamentarzysta należący do kierownictwa PiS zwrócił też uwagę na wydaną w 2025 r. książkę Szczuckiego pt. „Tyrania praworządności. O potrzebie nowej konstytucji”. – Ta książka w ogóle nie była konsultowana z partią. My z wieloma rzeczami, które on proponuje, po prostu jako PiS się nie zgadzamy – dodał poseł.

W kontrze do kuluarowych wypowiedzi polityków PiS PAP zapytała o zdanie w sprawie zawieszenia Szczuckiego jego bliskiego współpracownika – także posła tego ugrupowania – Pawła Jabłońskiego. Politycy prowadzą wspólnie kancelarię prawną i stowarzyszenie About Polska, a dodatkowo obaj są uważani za członków frakcji byłego premiera Mateusza Morawieckiego.

– Uważam, że to zła, niesprawiedliwa decyzja. Nie ma żadnego uzasadnienia, by zawieszać bardzo dobrego, pracowitego posła, który jest wielkim ekspertem w swojej dziedzinie. Każdy, kto się z nim nie zgadza, może i powinien z jego poglądami merytorycznie dyskutować, natomiast uważam, że zawieszanie Krzysztofa Szczuckiego za słowa jest niewłaściwe – ocenił Jabłoński.

Jabłoński, poproszony o skomentowanie wypowiedzi polityków PiS pod adresem Szczuckiego, podkreślił, że „jeśli ktoś takie rzeczy opowiada, to po prostu cynicznie kłamie”. – Wobec Krzysztofa Szczuckiego cały czas są podejmowane działania represyjne, ma postępowanie prowadzone przez prokuraturę Żurka – i to jest wiedza powszechna. Jeśli ktoś takie rzeczy opowiada, to moim zdaniem kłamie w sposób absolutnie świadomy – zaznaczył.

Zdaniem Jabłońskiego, w ostatnim czasie w PiS dochodziło do sytuacji „niedopuszczalnych, nawet na poziomie kultury osobistej”, a osoby zaangażowane nie poniosły żadnych realnych konsekwencji. Jako przykład wymienił wymianę zdań między byłym wicemarszałkiem Sejmu Ryszardem Terleckim a posłem PiS Sebastianem Kaletą w lutym na temat byłego szefa resortu sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry.

Sprawa Szczuckiego

W maju 2024 r. szef Komitetu Stałego RM Maciej Berek przekazał, że z danych zawartych w raporcie z audytu w RCL wynika, że doszło do dużych nieprawidłowości w procedurze zatrudniania i wykorzystania pracowników. Premier Donald Tusk przekazał wtedy, że Szczucki zatrudnił sześć osób, które nie świadczyły żadnej pracy, a jedynie były zaangażowane w jego kampanię wyborczą do Sejmu. – W ciągu kilku miesięcy wypłacono im 900 tys. zł – wskazał. Jak dodał, skierowano w tej sprawie wniosek do prokuratury.

W marcu 2025 r. Szczucki usłyszał w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie zarzut nadużycia uprawnień w czasie, gdy był szefem Rządowego Centrum Legislacji. Chodzi o to, że Szczucki utworzył w RCL Wydział Edukacji i Komunikacji, i według prokuratury, z pominięciem procedur konkursowych zatrudniono w nim sześć osób, które „zamiast wykonywać zadania na rzecz wydziału, wykonywały czynności związane z promowaniem i kampanią wyborczą Krzysztofa Szczuckiego”. Poseł nie przyznał się wtedy do zarzucanego mu czynu i złożył wniosek o wgląd w akta sprawy.

Katarzyna Lendzion (PAP)

Udział
Exit mobile version