„Powinni się wstydzić”. Niemieckie media o odszkodowaniach dla Polaków

„10 tysięcy złotych – tyle, jak domaga się polski rząd Donalda Tuska, miałaby rocznie wypłacać Republika Federalna Niemiec każdej Polce i każdemu Polakowi, którzy podczas II wojny światowej byli więzieni przez nazistów, torturowani, osadzeni w obozach koncentracyjnych lub w inny sposób maltretowani” – pisze we wtorek (30 czerwca) niemiecki tygodnik „Der Spiegel”, komentując najnowsze doniesienia o rozmowach w sprawie zadośćuczynienia od Niemiec wobec polskich ofiar wojny i okupacji. Napisał o tym w poniedziałek (29 czerwca) dziennik „Sueddeutsche Zeitung”.

Jak ocenia autor komentarza, Jan Puhl, 10 tysięcy złotych – w przeliczeniu 2332 euro według poniedziałkowego kursu – „to śmieszna kwota jako odszkodowanie za zbrodnie, które miały miejsce ponad 80 lat temu”. Po rozłożeniu jej na dwanaście miesięcy, nie starczyłoby nawet na pokrycie połowy średnich kosztów utrzymania w Polsce bez czynszu – wskazuje.

Zobacz wideo Czy aby zostać kanclerzem Niemiec, trzeba mieć fotki z Auschwitz?

„Moralnie niewłaściwe, polityczne głupie”

„Tego, co Niemcy zrobili Polakom po ataku we wrześniu 1939 roku, nie da się zrekompensować pieniędzmi: mordowali bez powodu, niszczyli dom po domu całe miasta, a na końcu Warszawę, i kradli: obrazy i biżuterię, rzeźby z kościołów, historyczne manuskrypty. Do tego uruchomili Holokaust na okupowanym terytorium Polski. Niemcy zamordowali sześć milionów Polaków, czyli jedną szóstą całej populacji” – podkreśla Jan Puhl.

Wypłatę reparacji niemiecki rząd wyklucza. „Jednocześnie kanclerz Friedrich Merz, podobnie jak jego poprzednik Olaf Scholz, obiecał gest humanitarny wobec żyjących jeszcze ofiar niemieckiego terroru. Polacy czekają na to, jak dotąd na próżno. W ten sposób rząd federalny postępuje moralnie niewłaściwie, a do tego politycznie głupio” – pisze.

„Rząd Tuska nie chce, żeby te 10 000 złotych było rekompensatą czy też odszkodowaniem za całą krzywdę. Chodzi mu o sam gest: większość Niemców nie ma pojęcia, co ich przodkowie zrobili Polakom. Zagłada Żydów? Tak, coś tam było, ale na przykład akcja 'Inteligencja’, czyli systematyczne mordowanie polskich nauczycieli i profesorów? Nigdy o tym nie słyszeli” – wskazuje dziennikarz „Spiegla”.

Prawo a moralność

Jak dodaje, kolejne niemieckie rządy tylko „ze skrępowaniem potakiwały, gdy Polacy poruszali temat niespłaconej winy – aby potem odwoływać się do prawa międzynarodowego”. Niemcy uważają bowiem, że nie ma podstaw prawnych do wypłaty Polsce czegokolwiek za II wojnę światową, wyjaśnia.

„Ale jest jeden powód moralny: W oczach wielu Polaków trudny do zniesienia jest fakt, że sprawcy świętowali po wojnie cud gospodarczy, podczas gdy oni sami cierpieli niedostatek w czasach komunizmu. Do tego doszła protekcjonalność bogatych Europejczyków z Zachodu wobec wschodnich krajów UE, które dopiero co dołączyły do wspólnoty, oraz całkowita ignorancja wobec ich historycznych doświadczeń z Rosją. To wszystko sprawiło, że zapomnienie Niemców o historii stało się jeszcze bardziej nie do zniesienia” – pisze Jan Puhl.

I dodaje: „Teraz Niemcy mają szansę pokazać sąsiadom, partnerom z UE i sojusznikom z NATO: Tak, przyznajemy się do naszej winy, dostrzegamy was”.

Przysługa dla Tuska

Według autora przy okazji Berlin miałby okazje wyświadczyć przysługę Tuskowi przed wyborami parlamentarnymi w Polsce w przyszłym roku. „W interesie Niemiec leży, by wygrał Tusk, a nie eurosceptyczna i wrogo nastawiona do Niemiec prawica” – ocenia.

Przypomina, że cztery lata temu rząd PiS wyliczył należną kwotę reparacji od Niemiec na 6,22 bln złotych, czyli 1,316 bln euro. „Kwota ta prawdopodobnie znacznie bardziej odpowiada rzeczywistym stratom wojennym niż proponowane przez Tuska 10 tysięcy złotych na ofiarę. Ale chyba nawet sami inicjatorzy nie wierzyli, że kiedykolwiek uda im się wyciągnąć tę astronomiczną sumę. Miał to być raczej heroiczny gest: nie ugniemy się przed Berlinem więcej!” – komentuje.

Zdaniem Puhla także wielu Polaków, którzy nie głosują na prawicę, marzy o tym, by wstrząsnąć Niemcami i przypomnieć o ich zbrodniach. „Gdyby Berlin zdecydował się teraz na taki gest i zgodził się na żądania Tuska, kilka tysięcy starszych Polek i Polaków miałoby o kilka euro więcej na jesień życia. Tusk mógłby rozpowszechniać przesłanie: prawicowi populiści co prawda rzucają wielkimi hasłami, ale lepiej żyje się pod rządami liberałów” – pisze niemiecki dziennikarz.

Wskazuje, że dla Niemiec byłby to koszt rzędu 100 mln euro w pierwszym roku, a potem zapewne coraz mniej. Żyje bowiem jeszcze około 50 tysięcy ofiar nazizmu w Polsce, a ich liczba maleje. „Niemcy powinny się wstydzić za każdą z tych osób, która nie dostanie nic” – konkluduje Puhl.

***

Artykuł pochodzi z Deutsche Welle

Udział
Exit mobile version