Prezydencki minister o wejściu Ukrainy do UE. „Kleptokratyczne elity”

„Czy ukraińskie społeczeństwo zastanowiło się kiedyś nad tym, czy w istocie ich kleptokratyczne elity rzeczywiście chcą wejść do Unii Europejskiej? Zdecydowana większość zwykłych Ukraińców z pewnością tego chce, chce być częścią Zachodu (choć to jeszcze parę lat temu nie było tak oczywiste), ale czy ich oligarchiczne skorumpowane elity również? Czy może łatwiej jest kraść w mętnej wodzie, mamiąc ludzi kierunkiem prozachodnim, a jednocześnie zrzucając winę za brak progresu w negocjacjach na wszystkich innych?” – napisał w poniedziałek na portalu X szef Biura Polityki Międzynarodowej w Kancelarii Prezydenta RP Marcin Przydacz. 

„Łatwiej jest oczywiście prowokować i wywoływać historyczne napięcia, aby nie musieć tłumaczyć się z braku reform, z braku skutecznej walki z korupcją, z braku realnej deoligarchizacji, z braku realnych usprawnień dla przedsiębiorców, z braku rządów prawa, z braku poprawy infrastruktury, z braku wielu innych rzeczy, których te elity nie dowiozły w ostatnich trzech dekadach” – dodał Przydacz.

Prezydencki minister zaznaczył jednocześnie, że „z Banderą, Szuchewyczem czy Klaczkiwskim Ukraina do Unii nie wjedzie”. „Ale czy ich decydenci tego rzeczywiście chcą, czy tylko karmią i oszukują swoich, coraz bardziej rozczarowanych taką władzą, wyborców?” – podsumował. 

Zobacz wideo Mamdani inspiruje polityków nawet w Krakowie

Negocjacje Ukrainy ws. przystąpienia do UE

W połowie czerwca Unia Europejska otworzyła pierwszy tzw. klaster negocjacyjny z Ukrainą i Mołdawią. Łącznie Ukraina i Mołdawia będą musiały otworzyć i zamknąć sześć klastrów. Pierwszy, dotyczący praworządności, otwierany jest jako pierwszy i zamykany jako ostatni. W skład sześciu klastrów wchodzą co najmniej 33 rozdziały negocjacyjne.

W ramach pierwszego rozdziału państwo kandydujące musi dostosować swój porządek prawny do unijnych standardów w zakresie m.in. sądownictwa, walki z korupcją, instytucji demokratycznych, zamówień publicznych, administracji publicznej i kontroli finansowej. Pozostałe klastry dotyczą: rynku wewnętrznego, konkurencyjności, klimatu, rolnictwa i zagadnień z zakresu polityki zagranicznej.

Ukraina złożyła wniosek o wstąpienie do Unii Europejskiej 28 lutego 2022 r. – cztery dni po rozpoczęciu przez Rosję pełnowymiarowej agresji. Mołdawia zrobiła to 3 marca 2022 r. Oba państwa otrzymały status kandydatów w czerwcu 2022 r. W ten sposób ich procesy akcesyjne zostały połączone.

W czerwcu 2024 r. formalnie rozpoczęły się negocjacje akcesyjne. Przejście do rozmów na temat konkretnych rozdziałów blokowały jednak Węgry. Rząd Viktora Orbana wykorzystywał fakt, że decyzje dotyczące rozszerzenia UE wymagają jednomyślności. Do przełomu w procesie akcesyjnym Ukrainy, a wraz z nią Mołdawii, doszło po objęciu władzy na Węgrzech przez Petera Magyara, który porozumiał się z Kijowem w sprawie praw mniejszości węgierskiej w Ukrainie.

Waldemar Żurek o walce z korupcją w Ukrainie

– Ukraina geograficznie jest w Europie, mentalnie, gospodarczo, często tak, ale musi spełnić te warunki, które są niezbędne w Unii Europejskiej. M.in. trójpodział władzy, czyli niezależne sądownictwo, niezależna prokuratura, sprawnie działające służby, niepodległe presji politycznej. To także jest kwestia walki z korupcją – mówił w ubiegłym tygodniu minister sprawiedliwości Waldemar Żurek.

Mówiąc o walce z korupcją, Żurek ocenił, że „to jest jeden z elementów, który Ukraina, pomimo trwającej wojny, zdaje się realizować”. Podał przykłady sytuacji, gdy ze względu na posądzenie o działania korupcyjne do aresztu trafia minister lub sędzia. Jego zdaniem to dowód na to, że system zaczyna działać.

– W czasie wojennym czasem skraca się pewne procedury po to, żeby walczyć z wrogiem. Jak chce się szybko wdrożyć jakieś uzbrojenie do produkcji, dokonać zakupu jakiegoś uzbrojenia, to dzieje się to w zupełnie innej dynamice niż w państwie, w którym nie ma wojny. Taka sytuacja też paradoksalnie sprzyja działaniom korupcyjnym, więc tym bardziej widzę tę trudność, która jest dzisiaj w Ukrainie – powiedział minister. 

Kryzys w relacjach polsko-ukraińskich

W maju Wołodymyr Zełenski nadał jednej z ukraińskich jednostek wojskowych imię „Bohaterów UPA” (Ukraińskiej Powstańczej Armii). Wyjaśnił, że uczynił to „w celu przywrócenia historycznych tradycji narodowego wojska oraz uwzględniając wzorowe wykonywanie powierzonych zadań podczas obrony integralności terytorialnej i niepodległości Ukrainy”. 

Decyzja ta wywołała falę krytyki w Polsce. Negatywnie ocenili ją m.in. premier Donald Tusk, szef MON, wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz, resort dyplomacji, a prezydent Karol Nawrocki 19 czerwca poinformował, że zdecydował o odebraniu Zełenskiemu Orderu Orła Białego. W odpowiedzi dzień później ukraiński prezydent odesłał order do Warszawy za pośrednictwem firmy kurierskiej.

W niedzielę Wołodymyr Zełenski wniósł do Rady Najwyższej (parlamentu) projekt ustawy o budowie Panteonu Narodowego z imionami osób, które walczyły o wolną Ukrainę. „Nikt i nigdy nie będzie nakazywał nam, jak żyć, jak mówić, kogo kochać, komu być wdzięcznym i jakich bohaterów szanować” – oświadczył Zełenski podczas obchodów Dnia Konstytucji Ukrainy.

Współautorka: z Luksemburga Magdalena Cedro (PAP)

Udział
Exit mobile version