Proces Benjamina Netanjahu znów rusza. Przez zawieszenie broni z Iranem

Rzecznik izraelskich sądów poinformował w czwartek, że po zniesieniu stanu wyjątkowego rozprawy będą odbywać się zgodnie z planem, od niedzieli do środy. Oznacza to powrót do procesu Netanjahu, który toczy się od 2020 roku i od początku był wielokrotnie przekładany.

Koniec przerwy w procesie Netanjahu

Stan wyjątkowy został zniesiony w środę wieczorem, po tym, jak od godz. 3 nad ranem nie odnotowano kolejnych irańskich ataków rakietowych na Izrael. Wcześniej Iran prowadził ostrzał rakietami balistycznymi i dronami po izraelsko-amerykańskich uderzeniach z 28 lutego. Rozejm wciąż pozostaje jednak kruchy. Reuters podaje, że blisko jego załamania było po kolejnych izraelskich atakach na Liban, a sam spór o to, czy Liban miał być objęty ustaleniami, stał się jednym z nowych punktów napięcia między krajami.

Zobacz wideo Amerykańskie delulu. Trump, Iran, Izrael

Netanjahu nie przyznaje się do zarzutów

Benjamin Netanjahu jest pierwszym urzędującym premierem Izraela, któremu postawiono zarzuty karne. Akt oskarżenia z 2019 roku obejmuje łapownictwo, oszustwo i nadużycie zaufania. Premier nie przyznaje się do winy. Proces może zakończyć się karą więzienia, ale do jego finału wciąż daleka droga. Reuters przypomina, że postępowanie było już wielokrotnie opóźniane z powodu obowiązków państwowych Netanjahu.

Polityka i wybory w Izraelu

Sprawa ma też wyraźny wymiar polityczny. Reuters ocenia, że zarówno zarzuty korupcyjne, jak i skutki ataku Hamasu z października 2023 roku osłabiły pozycję Netanjahu. W Izraelu wybory mają się odbyć w październiku, a obecna koalicja premiera może je przegrać. Dodatkowe emocje budzi kwestia ewentualnego ułaskawienia. Donald Trump publicznie popierał apel Netanjahu o ułaskawienie, ale biuro prezydenta Izaaka Herzoga zaznaczało, że sprawa przechodzi standardową procedurę, a ułaskawienia w trakcie procesu zasadniczo się nie zdarzają.

Czytaj także: Viktor Orbán wyciska Węgry jak cytrynę, ale nawet jego najbliższa rodzina czuje, co się święci. Komentarz Romana Imielskiego na Wyborcza.pl

Udział
Exit mobile version