
-
Obrońcy Roberta Bąkiewicza złożyli wniosek o wyłączenie sędzi Marty Pilśnik od orzekania w jego sprawie.
-
Bąkiewicz zarzuca sądowi odmowę prawa do obrony i wskazuje na nierówność postępowania.
-
Sprawa z powództwa Andżeliki Domańskiej może się przedawnić w październiku.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Do zdarzenia doszło 25 października 2020 r. Tego dnia Ogólnopolski Strajk Kobiet zorganizował w świątyniach w całej Polsce akcję protestacyjną. Doszło do starcia protestujących i Straży Narodowej, na której czele stał Robert Bąkiewicz.
Tego dnia w kościele św. Krzyża w Warszawie, a następnie przed nim znajdowała się też była aktywistka Strajku Kobiet Andżelika Domańska (jest zgoda na podanie nazwiska – red). Według jej relacji, były przewodniczący Stowarzyszenia Marsz Niepodległości miał ją popchnąć na schodach, przez co kobieta upadła, uderzyła się i straciła przytomność.
Sprawą zajęła się policja, a potem została przekazana do prokuratury, która zdecydowała się umorzyć postępowanie. Wówczas aktywistka postanowiła wnieść do sądu prywatny akt oskarżenia, w którym zarzuca Bąkiewiczowi naruszenie jej nietykalności cielesnej.
„Skandal w trakcie procesu”. Bąkiewicz chce wyłączenia sędzi
Proces w tej sprawie ruszył przed Sądem Rejonowym dla Warszawy-Śródmieścia we wrześniu 2024 r. We wtorek odbyła się kolejna rozprawa.
W jej trakcie sędzia Marta Pilśnik rozpatrywała wnioski dowodowe obrońców Roberta Bąkiewicza m.in. o powołanie kolejnych świadków oraz wniosek pełnomocniczki oskarżycielki prywatnej. Wnioski te zostały odrzucone.
Obecny na sali sadowej Robert Bąkiewicz wskazywał, że mamy do czynienia ze „skandalem w trakcie procesu”. – Odmawia mi się przesłuchania świadków, którzy mogliby być ważnym dowodem w tej sprawie. (…) Przewaga świadków oskarżycielki jest znaczna – mówił.
Bąkiewicz wskazywał też na „nierówność postępowania” czy „odmawianie mu prawa do obrony”. – Jesteśmy świadkami spektaklu, który toczy się na potrzeby polityczne i medialne, a który ma uderzać w moją działalność. (…) Nie rozumiem sądu, który działa w sposób nielogiczny i sprzeczny. (…) Spektakl trwa – powiedział Bąkiewicz.
Sędzia Pilśnik kilkakrotnie zwracała mu uwagę na zachowanie na sali rozpraw.
Sprawa Bąkiewicza może przedawnić się w październiku
Z kolei obrończyni aktywistki, odnosząc się do jednego z wniosków obrońców Bąkiewicza zaznaczyła, że ma on na celu przedłużanie postępowania.
Następnie jeden z obrońców Bąkiewicza adw. Adam Janus złożył wniosek o wyłączenie sędzi Pilśnik od orzekania w sprawie podkreślając, że „oskarżony nie może realizować swoich podstawowych gwarancji procesowych” oraz, że przez to „nie może być mowy o rzetelnym procesie”.
Mec. Janus zaznaczył, że wyłączenie sędziego jest możliwe, jeżeli w sposób nieuzasadniony odrzuca wnioski stron – Prowadzenie rzetelnej i realnej obrony wymaga prowadzenia postępowania w sposób kompletny, a ze względu na decyzje przewodniczącej, jedynym na tym etapie środkiem obrony jest wniosek o wyłączenie sędziego – podkreślił mec. Janus.
Z kolei drugi z obrońców adw. Tomasz Mielke wskazywał na „nierówne traktowanie stron postępowania” i wątpliwości, co do bezstronności sądu.
Z uwagi na to, że wniosek musi zostać rozpatrzony sędzia Pilśnik zarządziła przerwę w rozprawie. Sprawa z powództwa aktywistki przedawni się w październiku.

