
W ubiegłym tygodniu do Sejmu trafił projekt nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, który ma na celu depenalizację – czyli rezygnację z karalności za posiadanie – do 15 gramów marihuany oraz hodowlę jednej rośliny. Projekt powstawał w wyniku prac parlamentarnego zespołu ds. depenalizacji marihuany, jednak do Sejmu złożyli ją posłowie klubu Centrum. To wzbudziło poważne zastrzeżenia pozostałych członków zespołu, którzy zarzucają im zawłaszczenie inicjatywy.
W parlamentarnym zespole ds. depenalizacji marihuany obecnie zasiada 18 posłów – to przedstawiciele Koalicji Obywatelskiej, Centrum, Polski 2050, Konfederacji i Lewicy oraz poseł niezrzeszony Marcin Józefaciuk (dawniej KO).
Zgrzyt w zespole ds. depenalizacji marihuany
Rozczarowania postawą klubu Centrum nie kryje poseł Polski 2050 Adam Gomoła, członek zespołu ds. depenalizacji marihuany. Polityk czuje się oszukany. Uważa też, że posłowie Centrum złożyli ten projekt, by prędko pokazać swoją „sprawczość”.
Mimo zakulisowych zgrzytów Polska 2050 nie zamierza blokować samej idei depenalizacji. Gomoła przypomniał, że poprzedni lider ugrupowania – Szymon Hołownia – już w kampaniach wyborczych w 2023 i 2025 roku deklarował poparcie dla idei niekarania za posiadanie niewielkich ilości suszu.
Poseł Polski 2050 zaznaczył przy tym, że jego ugrupowanie ma zastrzeżenia do niektórych zapisów projektu i złoży poprawki lub osobny projekt, który zapełni lukę prawną. – Doświadczenia innych krajów pokazują, że 15 gramów w przestrzeni publicznej to nie jest zdrowa ilość do użytku rekreacyjnego, tylko biznesplan dla drobnej przestępczości handlu narkotykami. Potrzebujemy w tym zakresie innego rozwiązania – podkreślił Gomoła.
Czytaj także: Rząd grzęźnie w sprawie małżeństw jednopłciowych. Główkuje, jak dla Jakuba i Mateusza zrobić wyjątek – pisze na Wyborcza.pl Paulina Nodzyńska.
Projekt ws. depenalizacji marihuany. „Tu nie chodziło o kwestie dobra ludzi”
Zawiedziona działaniem Centrum jest także członkini zespołu i posłanka Nowej Lewicy Anita Kucharska-Dziedzic. – Myślę, że członkowie zespołu parlamentarnego ze wszystkich klubów zachowają się przyzwoicie i nie będzie jakichś reperkusji związanych z tym, że zostali oszukani. To jest duże słowo, ale w jakiś sposób tak. Myślę, że to samemu projektowi nie zaszkodzi, acz nie mam żadnych wątpliwości, że tu nie chodziło o kwestie dobra ludzi, którzy mają problemy. Bo to, że będzie składany projekt, nie zostały o tym poinformowane też (…) wszystkie organizacje pozarządowe, które na posiedzenia zespołu przychodziły i wspierały nasze działania – powiedziała.
Podkreśliła jednak, że Lewica nadal będzie popierać depenalizację marihuany, „co nie zmienia faktu, że w projekcie jest parę rzeczy, które będzie wymagało dyskusji na poziomie komisji”. Jej zdaniem projekt powinien przewidywać m.in. możliwość posiadania trzech zamiast jednego krzaku marihuany.
Krytycznie do zachowania klubu Centrum odniosła się także posłanka KO Klaudia Jachira (Zieloni). Z jej relacji wynika, że o wniesieniu inicjatywy do laski marszałkowskiej dowiedziała się dopiero po fakcie i jeszcze tego samego dnia udała się do marszałka Sejmu, by „rzutem na taśmę, dopisać się do listy poparcia”. – Nie mam nic przeciwko temu, że ta ustawa została złożona, bo dla mnie to sprawa jest najważniejsza – stwierdziła. Jednocześnie dodała, że „krytykuje koleżanki i kolegów, którzy nie dali znać pozostałym członkom i członkiniom zespołu, że składają projekt, tak, by wszyscy mogli się pod nim podpisać”.
Posłanka oceniła też, że posłowie Centrum złożyli go samodzielnie dla „korzyści politycznej, żeby pokazać, jaki ten nowo utworzony klub jest świetny”. Zaznaczyła też, że w klubie KO zdania opinie na temat projektu są podzielone, natomiast zdecydowana większość osób z „liberalnego skrzydła KO” jest przychylna tej inicjatywie. – Nie usłyszałam od którejś z osób takiego stanowczego „nie” – mówiła Jachira.
Posłanka klubu Centrum: Nikt nie będzie pamiętał, kto złożył projekt
Natomiast Ewa Szymanowska z klubu Centrum – reprezentująca wnioskodawców projektu – zapewniła, że celem jej klubu nie było zawłaszczenie ponadpartyjnej inicjatywy, lecz „przełamanie politycznego impasu wokół niego”. – Na konferencji, na której zapowiadaliśmy, że projekt trafi do Sejmu, Ryszard Petru wyraźnie zaznaczył, że projekt jest efektem prac szerokiego zespołu parlamentarnego ds. depenalizacji marihuany i że to projekt ponad partyjnymi podziałami – zaznaczyła.
Przypomniała, że do złożenia projektu ustawy potrzeba podpisu 15 posłów – czyli dokładnie tylu, ilu należy do klubu Centrum. Zauważyła przy tym, że pozostali członkowie zespołu musieliby uzyskać zgodę szefów ich klubów, by się pod nim podpisać oraz że projekt był gotowy przez ponad pół roku, a podpisów pod nim nie było.
– Myśmy to podpisali i złożyli. Teraz rolą każdego posła i posłanki, która pracowała zespole, jest to, by przekonać swoich kolegów i koleżanki z klubu do poparcia projektu. Tak naprawdę nikt nie będzie pamiętał, kto ten projekt złożył. Ludzie będą pamiętać tylko to, kto zagłosował za – podkreśliła Szymanowska.
Konfederacja podzielona ws. marihuany
Poparcie dla inicjatywy depenalizującej posiadanie niewielkich ilości marihuany wyrażają też posłowie Konfederacji zbliżeni do Sławomira Mentzena. Poseł Konfederacji i działacz Nowej Nadziei Michał Połuboczek, który jest jednym z członków sejmowego zespołu ds. depenalizacji marihuany, podkreślił, że jest wolnościowcem i podchodzi do marihuany jak do substancji leczniczej.
– Z pewnością poprę ten projekt – oświadczył w rozmowie z PAP. Połuboczek zaznaczył, że projekt klubu Centrum powinien znaleźć poparcie wśród „wolnościowej frakcji Konfederacji, tworzonej przez posłów Nowej Nadziei Sławomira Mentzena”. – Nie wiem jak narodowcy (posłowie Ruchu Narodowego). Musiałbym z nimi porozmawiać – dodał.
Natomiast poseł Konfederacji i członek Zarządu Głównego Ruchu Narodowego Krzysztof Mulawa powiedział, że jest zdecydowanym przeciwnikiem rozwiązań liberalizujących dostęp do jakichkolwiek narkotyków, także marihuany. – Jestem całkowicie przeciwny depenalizacji posiadania marihuany w jakiejkolwiek formie i jakiejkolwiek ilości. Będę przeciwny takim rozwiązaniom – powiedział.
Stwierdził też, że jego spojrzenie na tę kwestię mogą podzielać także inni posłowie Ruchu Narodowego, któremu przewodzi jeden z liderów Konfederacji Krzysztof Bosak. Zaznaczył przy tym, że innego podejścia można się spodziewać po posłach drugiej partii współtworzącej Konfederację, czyli Nowej Nadziei Sławomira Mentzena. – Projekt ten nie podlegał do tej pory dyskusjom w ramach klubu sejmowego – dodał Mulawa.
Przeciwni wprowadzeniu takiego rozwiązania są posłowie PiS; nieprzychylnie o projekcie wypowiadali się również niektórzy politycy PSL.
Czytaj także: Pobity w Ukrainie, dziś walczy o drugie życie w Warszawie. Dramatyczna historię Maksyma opisuje na Wyborcza.pl Wojciech Karpieszuk.
Marihuana medyczna. Kilka ton sprowadzanych co roku
Od 1 listopada 2017 roku w Polsce legalne jest stosowanie marihuany medycznej, do obrotu jako surowiec farmaceutyczny trafiła 17 stycznia 2019 roku. Z danych przekazanych PAP przez Główny Inspektorat Farmaceutyczny wynika, że w ciągu kilku lat import medycznej marihuany stale wzrastał. Podczas gdy w 2017 było to ok. 14 kg, to już w 2020 sprowadzono ponad 250 kg.
W 2021 roku wielkość importu wzrosła do niemal tony, a w kolejnych latach do poziomu odpowiednio 1,65 t i 4,5 t. W 2024 roku do Polski importowano 7,8 t suszu ziela konopi, a w 2025 roku prawie 8,5 t.
Konflikt w Polsce 2050 i powołanie klubu Centrum
Pod koniec lutego ministra klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska ogłosiła wraz z 15 posłami i 3 senatorami odejście z Polski 2050 i powołanie nowego klubu parlamentarnego o nazwie Centrum. To następstwo napięć w partii, w której w styczniu doszło do unieważnienia drugiej tury wyborów na nowego szefa partii. O przywództwo ubiegała się Hennig-Kloska i szefowa resortu funduszy Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz.
Ostatecznie Hennig-Kloska przegrała wybory. Jej zwolennikom nie udało się też odwołanie Pawła Śliza ze stanowiska szefa klubu parlamentarnego. Jedną z przyczyn odejścia stała się uchwała Rady Krajowej, która zobowiązała członków partii do zaprzestania „eskalacji napięć” do czasu kolejnego zjazdu Polski 2050. Wiązało się to m.in. z zawieszeniem postępowań dyscyplinarnych i wstrzymaniem wszelkich zmian personalnych. Przeciwnicy Pełczyńskiej-Nałęcz nazwali ją „kagańcową” i odeszli z Polski 2050.
Patryk Barej, Iwo Prusiński, Szymon Adamus, Michał Torz (PAP)

