Prokuratura o interwencji policji u Sakiewicza. „Przeprowadzona w sposób nieprawidłowy”

Do zdarzenia doszło w połowie maja. W mieszkaniu redaktora naczelnego Telewizji Republika Tomasza Sakiewicza pojawili się funkcjonariusze policji. Policja wyjaśniała potem, że interwencja miała związek ze zgłoszeniem o zagrożeniu czyjegoś życia. Zgłoszenie okazał się później fałszywe.

W trakcie interwencji zakuto w kajdanki obecną na miejscu asystentkę publicysty. Funkcjonariusze tłumaczyli potem, że „nie chciała się przedstawić i nie współpracowała z policjantami w celu jak najszybszego wyjaśnienia wszystkich okoliczności tego zdarzenia”. Kobietę wypuszczono już przy radiowozie, po tym, gdy podała swoje dane. Nie została przewieziona na komisariat. 


Zobacz wideo

Za Mamdaniego przestępczość w NY spadła, ale i też spada od dawna

Policja w mieszkaniu Tomasza Sakiewicza. Prokuratura umarza śledztwo

Prokuratura Okręgowa w Warszawie badała później m.in., czy funkcjonariusze przekroczyli swoje uprawnienia, wchodząc do mieszkania Tomasza Sakiewicza oraz zakładając kajdanki kobiecie. W środę śledczy poinformowali o umorzeniu postępowania. 

Prokuratura przyznała w wydanym środę komunikacie, że „żaden przepis prawa nie przyznaje wprost policjantom prawa wejścia do cudzego mieszkania bez zgody uprawnionego w sytuacji zgłoszenia bezpośredniego zagrożenia życia i zdrowia człowieka”. Zaznaczono jednocześnie, że „naruszenie przez nich cudzego miru domowego nie jest zachowaniem bezprawnym, bowiem działają oni w stanie wyższej konieczności”, czyli w sytuacji zagrożenia czyjegoś życia lub zdrowia. 

„Policjanci, którzy wkroczyli do mieszkania Tomasza Sakiewicza, działali w takim usprawiedliwionym błędnym przekonaniu, że w mieszkaniu znajduje się osoba nieletnia w kryzysie samobójczym, która wymagała natychmiastowej pomocy. Obowiązek czuwania nad bezpieczeństwem innych osób wpisany jest w istotę służby policyjnej” – czytamy w komunikacie. Rzecznik prokuratury Piotr A. Skiba podkreślił, że policjanci „działali pod dużą presją czasową”, a „potrzeba interwencji miała nadany status pilny”. 

„Interwencja przeprowadzona w sposób nieprawidłowy”

Jednocześnie prokuratura ustaliła, że „interwencja została przez policjantów przeprowadzona w sposób nieprawidłowy”. Błędy nie stanowiły jednak przestępstwa, a mogłyby być rozpatrywane jedynie w kategoriach przewinień dyscyplinarnych. Prokuratura negatywnie oceniła też zachowanie Tomasza Sakiewicza i jego asystentki, potwierdzając m.in., że obecna na miejscu kobieta „odmawiała wylegitymowania się i powstrzymywała przez to interweniujących policjantów przed dalszymi czynnościami”. 

Według prokuratura prowadzącego postępowanie głównym powodem burzliwego przebiegu zdarzenia było przede wszystkim „niewłaściwe zakomunikowanie pokrzywdzonym powodu interwencji w chwili jej rozpoczęcia, co dalej prowadziło do eskalacji niepotrzebnych emocji”. Jednym z błędów było też to, że policjant, który zakładał kajdanki asystentce Tomasza Sakiewicza, nie wezwał kobiety do zachowania zgodnego z prawem i nie uprzedził jej o zastosowaniu takiego środka przymusu. Błędem było również to, że protokół zatrzymania został sporządzony przez policjantów dopiero na komendzie i to bez udziału zatrzymanej (później podpisała dokument, nie zgłaszając zastrzeżeń). Sam fakt założenia jej kajdanek uznano natomiast za legalny i dopuszczalny. 

„Wytknięte tu uchybienia służbowe w zakresie sposobu przeprowadzenia  interwencji w miejscu zamieszkania Tomasza Sakiewicza nie mogły rodzić odpowiedzialności karnej interweniujących policjantów” – zaznacza prokuratura. 

Decyzja o umorzeniu śledztwa jest nieprawomocna. Tomaszowi Sakiewiczowi i jego asystentce przysługuje możliwość zaskarżenia jej do sądu. Niewykluczone natomiast, że dojdzie do publikacji nagrania z kamery, którą miał na sobie jeden z policjantów. Materiał musi jednak wcześniej zostać poddany anonimizacji. 

Udział
Exit mobile version