
Rok 2026 jest pierwszym od czterech lat, w którym rząd wycofuje mechanizm mrożenia cen energii elektrycznej dla odbiorców indywidualnych. Jednocześnie część opłat – jak dystrybucyjna czy mocowa – ulega zmianie. Minister energii Miłosz Motyka, pytany w TVN24 o możliwy wzrost rachunków, podkreślił, że skala zmian zależy przede wszystkim od poziomu zużycia energii.
Opłata mocowa
Motyka wyjaśnił, że rosnąca opłata mocowa wiąże się z zapewnieniem bezpieczeństwa energetycznego i utrzymaniem mocy dyspozycyjnej pochodzącej z jednostek konwencjonalnych. Jak zaznaczył, wyższe stawki dotyczą głównie gospodarstw o większym zużyciu energii. Z drugiej strony zlikwidowano opłatę przejściową, a część opłat ustalanych przez resort energii nie wzrośnie.
Minister poinformował również, że ceny energii elektrycznej w 2026 r. powinny pozostać „na podobnym poziomie” jak rok wcześniej. Zwrócił uwagę, że przy niższym zużyciu rachunki mogą być nawet niższe, ponieważ wyznaczona przez URE taryfa na 2026 r. jest niższa od mrożonej ceny z 2025 r. Nowa stawka wynosi 495 zł za MWh netto, podczas gdy dotychczas obowiązywała cena 500 zł za MWh.
Mrożenie cen
Motyka odniósł się również do kosztów mrożenia cen prądu w 2025 r., które – jak przypomniał – wyniosły około 5 mld zł. Podkreślił, że środki te pochodziły z budżetu państwa, a więc z podatków wszystkich obywateli. Jego zdaniem mechanizm miał sens w okresie największych turbulencji cenowych, jednak obecnie należy skupić się na działaniach, które pozwolą uniknąć podobnych dopłat w przyszłości.
Minister zapewnił, że priorytetem resortu jest zwiększanie udziału tańszych źródeł energii, inwestycje w sieci i magazyny energii oraz takie zarządzanie systemem, które ograniczy konieczność interwencji państwa. Jak stwierdził, każda kwota niewydana na dopłaty do cen energii może zasilić inne kluczowe obszary, jak zdrowie, edukacja czy obronność.

