„Mimo starej znajomości i mimo poparcia jakiego udzielił mu w kampanii wyborczej prezydent Karol Nawrocki, otwiera się w nowym oknie, nie przewiduję aby Polska wsparła kandydaturę Viktora Orbana na Sekretarza Generalnego ONZ, otwiera się w nowym oknie” – napisał na platformie X Radosław Sikorski, otwiera się w nowym oknie.
Wcześniej do sprawy odniósł się marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty. Pytany o doniesienia „Wall Street Journal”, którego zdaniem USA promują kandydaturę Viktora Orbana na sekretarza generalnego ONZ, ocenił, że „to zły pomysł„.
Orban stanie na czele ONZ? Czarzasty: Dyspozycyjność zwykle zabiera rozum
Zdaniem marszałka Sejmu kandydatura Orbana na to stanowisko to pomysł Donalda Trumpa, który „ma wyjątkową umiejętność i chęć do wpływania na różne rzeczy i promowania ludzi, którzy są wobec niego dyspozycyjni”. – Dyspozycyjność zwykle zabiera rozum i ogranicza obiektywizm działań – podkreślił Czarzasty.
Polityk przyznał też, że pamięta, jak Orban współpracował z rosyjskim przywódcą Władimirem Putinem. – Putina uważam za mordercę i za bandytę, i ludzie, którzy współpracowali z Putinem, nie są ludźmi, do których mam szacunek – zaznaczył.
O doniesienia „WSJ” był też pytany premier Donald Tusk, który przebywa z oficjalną wizytą w stolicy Wietnamu. – Nie słyszałem o tym. Przed chwilą był (Orban – red.) kandydatem na szefa Komisji Europejskiej – mówił szef rządu podczas briefingu prasowego. Dodał, że doniesienia w sprawie ONZ wydają mu się „równie zabawne, jak właśnie ta pierwsza plotka”.
Do sprawy odniósł się też podczas briefingu w Warszawie wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. Stwierdził, że zgadza się w tej kwestii z komentarzem premiera, który jest jego zdaniem „wymowny i obrazowy”.
Kandydaturę Viktora Orbana mają poprzeć trzy kraje
„The Wall Street Journal” podał, że Stany Zjednoczone, otwiera się w nowym oknie zachęciły byłego premiera Węgier do ubiegania się o funkcję sekretarza generalnego ONZ.
Według źródeł dziennika kandydaturę tę poprze nie tylko poprze nie tylko administracja Trumpa. Źródło z Departamentu Stanu USA twierdzi, że choć wizja „wydaje się szalona”, poparcie dla tej kandydatury miały wyrazić Rosja, otwiera się w nowym oknie i Chiny, otwiera się w nowym oknie.
Oznacza to, że były premier Węgier, otwiera się w nowym oknie miałby być wspólnym kandydatem trzech światowych mocarstw. „Gdy USA, Rosja i Chiny chcą tego samego w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, zazwyczaj to dostają” – twierdzą źródła z dwóch krajów, do których dotarło „WSJ.
Orban na sekretarza generalnego ONZ? Mieli szukać „takiego jak on”
Zdaniem dziennika dyskusje na temat wyboru nowego szefa ONZ toczyły się za kulisami Białego Domu od jakiegoś czasu, a w ich trakcie wielokrotnie padało nazwisko węgierskiego polityka.
Uczestnicy rozmów mieli powtarzać, że chcą „kogoś takiego jak Orban”. Ostatecznie doszli oni do wniosku, że zamiast szukać kogoś na jego podobieństwo, lepiej zwrócić się bezpośrednio do niego.
Zdaniem jednego z amerykańskich urzędników Orban może „spokojnie” liczyć na osiem głosów w Radzie Bezpieczeństwa, przy czym w jego zasięgu są głosy nawet 10 z 15 członków tego organu.
Aby zostać dopuszczonym do wyborów, kandydat musi uzyskać rekomendację Rady Bezpieczeństwa, czyli co najmniej dziewięć głosów „za” i brak weta któregokolwiek z pięciu stałych członków (USA, Chin, Rosji, Francji i Wielkiej Brytanii).
Jaka przyszłość czeka Orbana? Doniesienia mediów
„WSJ” zauważa, że wybór Orbana może uchodzić za kontrowersyjny, ponieważ polityk otwarcie broni Putina. Mimo to dla amerykańskiej administracji były premier Węgier ma być „wymarzonym kandydatem” ze względu na zbieżne stanowiska w sprawach migracji i krytyki Unii Europejskiej, otwiera się w nowym oknie.
Trump udzielił Orbanowi poparcia przed kwietniowymi wyborami parlamentarnymi na Węgrzech, które jednak ostatecznie zakończyły się klęską Fideszu i triumfem Tiszy. Orban zapisał się w kartach historii jako najdłużej urzędujący premier w historii Węgier.
Kadencja obecnego sekretarza generalnego ONZ Antonio Guterresa upływa 31 grudnia. Zdaniem „WSJ” kandydatura Orbana ma zostać przedstawiona po kończących się 3 listopada wyborach środka kadencji w USA.
Według „WSJ” Orban – po usłyszeniu propozycji dot. swojej kandydatury – miał zasygnalizować otwartość, choć z „zastrzeżeniami”. Dziennik pisze, że Węgier woli nie ujawniać swojej kandydatury, dopóki nie zdobędzie pewności, że wygra.
Źródło: „The Wall Street Journal”
-
Kreml komentuje wyniki wyborów na Węgrzech. Na to liczy Rosja
-
Petera Magyara czeka teraz jedna bitwa po drugiej


