
Dane są brutalne: w Polsce w 2022 roku odnotowano 3893 nowe przypadki raka trzustki i aż 4888 zgonów z jego powodu. To jeden z tych nowotworów, który najczęściej wykrywa się zbyt późno.
Trzustka nie boli… aż do momentu, gdy jest za późno
Trzustka leży głęboko w jamie brzusznej, za żołądkiem. Nie da się jej „zbadać ręką”, jak wielu innych narządów. Dlatego guz może rosnąć miesiącami, nie dając wyraźnych objawów. Kiedy pojawia się ból w nadbrzuszu albo plecach, często oznacza to, że zmiana jest już duża albo zaczęła naciekać okoliczne struktury.
To właśnie dlatego rak trzustki tak często wygrywa z czasem.
USG to za mało. I to jest najczęstszy błąd
Wielu pacjentów kończy diagnostykę na USG jamy brzusznej i uznaje temat za zamknięty. To niestety bardzo częsty błąd. USG jest dobrym badaniem „na start”, ale ma ograniczenia. Małe zmiany w trzustce mogą być po prostu niewidoczne – zwłaszcza gdy obraz zasłaniają gazy jelitowe.
Efekt? Wynik wygląda dobrze, a problem dalej się rozwija.
To badanie daje lekarzowi realny obraz sytuacji
Jeśli pojawia się podejrzenie raka trzustki, kluczową rolę odgrywa tomografia komputerowa (TK) jamy brzusznej z kontrastem. To badanie pokazuje nie tylko sam guz, ale też coś znacznie ważniejszego: czy nowotwór dotyka naczyń krwionośnych i czy zdążył się rozprzestrzenić.
Od tego często zależy najważniejsza decyzja, czy operacja w ogóle wchodzi w grę. To nie jest badanie „na wszelki wypadek”. Ale w odpowiednim momencie zmienia wszystko.
Jest jeszcze dokładniejsze badanie. Lekarz „podchodzi” do trzustki od środka
Gdy wyniki są niejasne albo zmiana jest bardzo mała, wchodzi do gry EUS, czyli ultrasonografia endoskopowa. Lekarz wprowadza endoskop przez przełyk do żołądka i może obejrzeć trzustkę z bardzo bliskiej odległości. Dzięki temu wykrywa zmiany, których nie widać w zwykłym USG.
Co ważne – podczas tego samego badania można od razu pobrać materiał do biopsji. To często skraca drogę do diagnozy o tygodnie.
Badanie krwi? Może pomóc, ale łatwo się na nim przejechać
W przypadku raka trzustki często pojawia się marker CA 19-9. Problem w tym, że to nie jest test, który „wykrywa raka”.
Może być podwyższony także przy innych chorobach, np. stanach zapalnych czy problemach z drogami żółciowymi. Z drugiej strony, prawidłowy wynik wcale nie wyklucza choroby. Dlatego lekarze traktują go jako dodatek, a nie dowód.
Największy wróg nie jest w genach
Jednym z najsilniejszych czynników ryzyka raka trzustki jest palenie papierosów. Ryzyko rośnie też przy otyłości i przewlekłym zapaleniu trzustki. Geny mają znaczenie, ale w praktyce to styl życia często robi największą różnicę.
Najważniejsze: nie ignoruj sygnałów i nie kończ na jednym badaniu
Tu nie chodzi o to, żeby każdy robił tomografię „na wszelki wypadek”. Tego lekarze nie zalecają. Problem polega na czym innym: wiele osób widzi prawidłowe USG i przestaje szukać dalej. A w przypadku trzustki to może być pułapka.
Jeśli pojawia się coś niepokojącego, czyli ból brzucha lub pleców, nagła utrata masy ciała, brak apetytu, problemy z trawieniem, nie warto zakładać, że „to nic”. W takiej sytuacji trzeba iść krok dalej i zapytać lekarza, czy potrzebna jest dokładniejsza diagnostyka. Bo w raku trzustki czas naprawdę robi różnicę.

