Rewolucja w samorządach. Rosną szanse na likwidację dwukadencyjności. PSL chce przekonać prezydenta

Prace nad propozycją ludowców, która wykreśla z Kodeksu wyborczego, wprowadzony w czasach rządów PiS przepis o limicie kadencji w samorządzie, toczą się w Sejmie od września. Są na finiszu, ale w styczniu, po drugim czytaniu, projekt utknął w komisji nadzwyczajnej do spraw zmian w kodyfikacjach. W Koalicji 15 października nie ma bowiem zgody co do jego przyszłych losów. Sprawa, jak słyszymy, ma jednak wrócić w marcu. – Rozmawiamy o poparciu dla tego projektu. Liczymy na to, że uda się go przegłosować na następnym posiedzeniu Sejmu – mówi nam polityk PSL. 

Wątpliwości w Lewicy i Polsce 2050

Wątpliwości co do dwukadencyjności ma część Lewicy i Polska 2050. „Polska 2050 jest za jej utrzymaniem. Tego chce większość Polaków. Uwolnijmy energię zaangażowanych mieszkańców w Polsce lokalnej. Dwukadencyjność to też świetny sposób na to, by do polityki centralnej weszli samorządowcy z doświadczeniem pracy blisko ludzi i znajomością problemów Polski lokalnej – to byłaby dobra, nowa jakość” – napisała kilka dni temu na X liderka Polski 2050 Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, ministerka funduszy i polityki regionalnej. 

W klubie Polski 2050 słyszymy jednak, iż dyscypliny w głosowaniu ma nie być, więc część posłów i posłanek może poprzeć proponowane przez ludowców rozwiązania. Podobnie jest w Lewicy. – Może być tak, że kilka osób się wyłamie, choć większość pewnie będzie „za”. Sam uważam, że ten przepis o dwóch kadencjach jest niepotrzebny – mówi polityk Nowej Lewicy. Nie wyklucza jednak, iż ostateczna decyzja jego ugrupowania w sprawie dwukadencyjności będzie zależała od postawy ludowców, choćby w sprawie zmian w ustawie o Państwowej Inspekcji Pracy. 

Przygotowana przez resort rodziny, pracy i polityki społecznej reforma ma dać więcej uprawnień PIP i pomóc w walce z tzw. umowami śmieciowymi. Polskie Stronnictwo Ludowe, które deklaruje wsparcie dla przedsiębiorców, nie jest entuzjastą proponowanych przez MRPiPS rozwiązań. 

Pomoże klub Centrum?

Szanse na finalne uchwalenie zmian w Kodeksie wyborczym zwiększa niedawny rozłam w Polsce 2050. Nowo powstały klub Centrum deklaruje bowiem gotowość na rozmowy w sprawie poparcia dla zniesienia limitu dwóch kadencji dla wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. – Zdecydowana większość z nas jest za tym, żeby zlikwidować te ograniczenia – mówi nam polityk Centrum. 

Jego formacja stawia bowiem na bardziej ugodowy styl funkcjonowania w koalicji rządowej niż dawni koledzy i koleżanki z Polski 2050. – Ale moim zdaniem tego tematu w ogóle nie ma, bo prezydent tej ustawy i tak nie podpisze – przewiduje nasz rozmówca.  

PSL przekona prezydenta?

PSL ma jednak znacznie więcej optymizmu, bo jego przedstawiciele o zniesieniu dwukadencyjności rozmawiali kilka tygodni temu z Karolem Nawrockim. Do Pałacu Prezydenckiego udali się wówczas m.in. szef klubu PSL Krzysztof Paszyk oraz posłowie: Michał Pyrzyk i Magdalena Sroka. – Nie usłyszeliśmy twardego „nie” w tej sprawie – relacjonowali nam ludowcy po spotkaniu, które odbyło się 29 stycznia. – Moim zdaniem wiele może zależeć od tego jakich argumentów się użyje. Nam nie chodzi o to, żeby „betonować” samorządy, tylko o to, by oddać decyzję w sprawie wyboru wójta, burmistrza czy prezydenta mieszkańcom – podkreśla jeden z naszych rozmówców z klubu PSL. 

Zanim jeszcze ustawa trafi na biurko Karola Nawrockiego musi uzyskać poparcie w Sejmie. Przy założeniu, że poprą ją całe kluby: PSL, Koalicji Obywatelskiej, Lewicy i Centrum oraz część klubu Polski 2050, jego losy mogą finalnie zależeć od kilku głosów „za” lub „przeciw”. Projektu nie poprą: PiS, większość Konfederacji oraz koła Razem i Republikanie – oba złożyły w styczniu wnioski o odrzucenie projektu. 

Udział
Exit mobile version