
O tym, że Robert Lewandowski jest na czele listy Chicago Fire, wiadomo było właściwie już pod koniec 2025 roku. Amerykanie zdawali sobie sprawę z tego, że kapitan reprezentacji Polski ma kilka pomysłów na swoją przyszłość, a wyjazd do USA nie jest pierwszym wyborem RL9.
Jak jednak pokazała przyszłość, a właściwie teraźniejszość – patrząc z obecnej perspektywy – brak porozumienia z FC Barceloną oraz mało ciekawych rozwiązań poza wyjazdem do MLS, sprawiły, że Lewandowski zagra w Stanach Zjednoczonych. Oficjalnie poinformowano o tym w poniedziałkowy (tj. 29 czerwca) wieczór.
Robert Lewandowski w Chicago Fire. Kontrowersje wokół transferu Polaka
W połowie czerwca b.r. Lewandowski wybrał się do USA, żeby na własne oczy zobaczyć projekt, jaki ma do przedstawiania klub z Chicago. Fire z pewnością nie są potentatem MLS, ale mają w planach podjęcie rywalizacji o najwyższe cele. Przypomnijmy, że obecnie największą gwiazdą futbolu w USA jest Lionel Messi. Argentyńczyk występuje w barwach Interu Miami.
Lewandowski ma być drugim najlepiej zarabiającym piłkarzem, właśnie po legendzie Albicelestes. Przenosiny RL9 do Stanów Zjednoczonych to spore wydarzenie, które z pewnością otwiera nowe możliwości przed Polakiem pod kątem budowania swojej marki na tak wielkim rynku, jak USA.
Skąd zatem rzeczone kontrowersje wokół przenosin Polaka do Chicago? Wydaje się, że ostatnie miesiące i wiele informacji dotyczących potencjalnego transferu RL9, mogło rozbudzić apetyty na coś więcej niż gra Lewandowskiego w USA.
Ciekawy wniosek wysnuł m.in. dziennikarz Piotr Koźmiński. Słynny menadżer Pini Zahavi, dbający o interesy RL9, właśnie… niekoniecznie zadbał o to, co wydarzyło się w ostatnich tygodniach względem Polaka. Lewandowski był przecież przymierzany do klubów Serie A, na czele z Juventusem czy AC Milan. Do tego można dorzucić kilka innych, europejskich możliwości, gdzieś przewijała się również Arabia Saudyjska i gigantyczne pieniądze.
Kontrowersyjne wydaje się zatem to, co ostatecznie się wydarzyło. Tym bardziej że sam Polak długo nie wydawał się być w stu procentach przekonany do przenosin poza Stary Kontynent.
Na Chicago Fire nie ma jednak co kręcić nosem. Może się bowiem okazać, że Lewandowski będzie mógł po prostu pokazać swoje możliwości – które nadal posiada – w zupełnie innych realiach. Z pewnością sportowo nieco słabszych od tego, co działo się choćby w realiach FC Barcelony. A to też szansa na nowe piłkarskie doznania dla kapitana reprezentacji Polski.

