
Jeszcze przed wyborami lider opozycyjnej partii Tisza Peter Magyar zapowiadał, że jeżeli wygra, to Zbigniew Ziobro i Marcin Romanowski zostaną wydani polskim władzom. O swoim azylu Romanowski mówił na antenie Telewizji Republika. — Nowy (węgierski – przyp.) rząd powstanie za jakiś miesiąc. To nie rząd decyduje o wszystkim, jak Peter Magyar sugeruje. To nie on będzie odwoził nas w kajdankach do Warszawy, tylko to decyduje sąd – stwierdził były wiceminister sprawiedliwości. – Traktuję tę kwestię jako sprawę drugorzędną. Najważniejsze jest to, że Polska straciła bardzo ważnego sojusznika – dodał.
– Nie będę ułatwiał szajce 13 grudnia działania i nie będę zdradzał nowego adresu czy planu działania – zapowiadał jednocześnie Romanowski.
Były wiceminister komentował również porażkę Fideszu. – Należy się obawiać, że ten sam poziom agresji, nienawiści, i bezprawia, z którym mamy do czynienia w Polsce, może być zaaplikowany na Węgrzech ze zdwojoną siłą. Chociażby fakt, że mówię tutaj te słowa jest przykładem tego, że Donaldowi Tuskowi i szajce 13 grudnia nie udało się w Polsce zdemolować całkowicie opozycji – stwierdził. – Polski przykład być może niedostatecznie ich nauczył, że zmiana dla samej zmiany nie jest dobra. Myślę, że główny wniosek z porażki Fideszu i zwycięstwa „globalistów” jest taki, że Polska i Europa konserwatywne straciły bardzo ważny bastion – dodał.
– Nie przez przypadek (Peter Magyar – przyp.) jest nazywany węgierskim Tuskiem – powiedział Marcin Romanowski.
To koniec rządów Viktora Orbana
Viktor Orban, w przeciwieństwie do lidera Tiszy Petera Magyara, nie wygłosił przemówienia po zamknięciu lokali wyborczych na Węgrzech. Jedynie szef jego kancelarii stwierdził, że Fidesz liczy na wygraną. Jednak po godzinie 20 węgierskie Narodowe Biuro Wyborcze (NBW) opublikowało pierwsze, cząstkowe wyniki wyborów parlamentarnych, które wskazywały na wygraną opozycyjnej Tiszy. Najnowsze dane, po przeliczeniu ponad 81 proc. głosów, nie zmieniły kolejności. Tisza umocniła się na prowadzeniu (137 mandatów), przed Fideszem (55 mandatów) i skrajnie prawicową partią Mi Hazank (7 mandatów).
Po godzinie 21 lider węgierskiej opozycji poinformował w mediach społecznościowych, że otrzymał telefon z gratulacjami od Viktora Orbana. Chwilę później Orban wygłosił przemówienie, w którym uznał przegraną Fideszu. – Nie mamy pełnych wyników wyborów, ale to chyba staje się jasne, dla nas te wyniki są bardzo bolesne – stwierdził. – My będziemy w opozycji, ale będziemy nadal służyć naszemu narodowi (…) Już nie mamy tego ciężaru rządzenia na ramionach, więc naszym zadaniem jest umacnianie naszej wspólnoty – dodawał.

