-
Podczas lutowych negocjacji w Genewie Rosjanie zaproponowali ukraińskiej delegacji lot do Moskwy na spotkanie z Władimirem Putinem, ale Kijów z tej oferty nie skorzystał.
-
Według relacji „New York Times”, oferta była „trudnym wyborem” dla Kyryła Budanowa, który jest ścigany w Rosji listem gończym.
-
Rozmowy pokojowe utknęły w martwym punkcie, przełomem może okazać się niedzielna wizyta w Kijowie wysłanników Donalda Trumpa.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Gdy na początku tego roku zakończyła się kolejna runda rozmów pokojowych, ukraińscy negocjatorzy otrzymali od Rosjan niespodziewaną propozycję – informuje „The New York Times”.
Rosjanie zaoferowali, by Ukraińcy przylecieli do Moskwy i tam kontynuowali rozmowy. „Plusem tego rozwiązania byłoby potencjalne spotkanie z Władimirem Putinem” – pisze amerykański dziennik. „Minusem – możliwe aresztowanie lub coś gorszego” – dodaje.
Rosja proponowała spotkanie w Moskwie. „Trudny wybór” dla Kyryła Budanowa
Według „NYT” propozycja stanowiła „trudny wybór” dla stojącego na czele ukraińskiej delegacji podczas lutowych negocjacji w Genewie szefa Kancelarii Prezydenta Ukrainy – Kyryła Budanowa.
W Rosji jest on ścigany listem gończym, wydanym w związku z oskarżeniami o rzekomy terroryzm. Zarzuty sformułowano wobec Budanowa w czasie, gdy pełnił on funkcję szefa ukraińskiego wywiadu.
„Jednak to właśnie on, bardziej niż inni ukraińscy przywódcy, otwarcie mówił o konieczności podjęcia wszelkich niezbędnych działań – nawet tych najbardziej nieoczekiwanych – aby osiągnąć pokój w drodze negocjacji” – zwraca uwagę „NYT”.
– Jestem gotowy na każdy krok, który zakończy wojnę, o ile warunki będą akceptowalne dla Ukrainy – oświadczył Budanow w niedawnym wywiadzie.
Amerykański dziennik podaje, że ostatecznie proponowana podróż do Moskwy, o której wspomniał Budanow i o której wcześniej nie informowano, nigdy nie doszła do skutku. Wkrótce potem negocjacje utknęły w martwym punkcie.
Amerykanie odwiedzą Kijów, wcześniej przybędą do Moskwy
W trwającym około godziny wywiadzie szef prezydenckiej kancelarii w Ukrainie powiedział, że rozmowy pokojowe, w których pośredniczy administracja Donalda Trumpa, mają zostać wznowione z końcem września – kilka dni po wyborach do rosyjskiej Dumy Państwowej i kilka tygodni przed wyborami uzupełniającymi w USA.
Budanow zauważył, iż oczekuje się, że proces ten rozpocznie się wraz z wizytą w Kijowie Steve’a Witkoffa, wysłannika amerykańskiej administracji, oraz Jareda Kushnera, zięcia prezydenta Trumpa. Choć Witkoff i Kushner kilkukrotnie odwiedzili Moskwę, nie byli jeszcze w Kijowie, pomimo licznych oficjalnych zaproszeń.
W piątek Wołodymyr Zełenski potwierdził, że Amerykanie przybędą do stolicy Ukrainy w niedzielę. Poinformował, iż dzień wcześniej pojawią się oni także w Moskwie. Według portalu Axios podróż przedstawicieli USA rozpocznie się już w piątek.
Wcześniej źródło Kyiv Independent twierdziło, że Witkoff i Kushner rzeczywiści planowali odwiedzić Moskwę i Kijów w najbliższy weekend, ale Witkoff „zaczął się obawiać”. – Rosjanie nie chcą, żeby przyjeżdżali tu, do Kijowa, a Witkoff zawsze jest wyczulony na rosyjskie nastroje – powiedział rozmówca serwisu. – Mówi się im tam, że to niebezpiecznie – dodał.
„Nie możemy sobie ufać”. Budanow o negocjacjach z Rosjanami
Budanow w wywiadzie przekonywał, że choć negocjacje mogą zostać wznowione jeszcze we wrześniu, to warunki zawieszenia broni najpewniej nie zostaną spełnione przed wiosną. Kijów spodziewa się, że Rosja podejmie próbę przełamania ukraińskiej obrony w ramach kolejnej zimowej kampanii – czwartej od początku wojny.
– Oczywiście nie możemy sobie ufać, ponieważ toczymy wojnę – mówił szef Kancelarii Prezydenta Ukrainy. – To logiczne i zrozumiałe. Jednocześnie obie strony zdają sobie sprawę, że muszą szukać rozwiązania. Wojna nie może trwać wiecznie – podkreślał.
– Negocjacje prędzej czy później doprowadzą do czegoś. Nie można walczyć przez całe życie – stwierdził Budanow.
-
Nowe zagrożenie dla Ukrainy, Rosja stawia konstrukcje. Są zdjęcia satelitarne
-
Fabryka Putina zmienia się w fortecę. Drony konstruują tam nastolatki


