
Do zdarzenia doszło w poniedziałek 8 czerwca w biurze poselskim przewodniczącej sejmowej komisji śledczej ds. Pegasusa Magdaleny Sroki. Według doniesień TVN24 przed południem do budynku wszedł mężczyzna, który powiedział pracownicy, że jest „rosyjskim agentem”, a następnie zostawił pakunek. Posłanki nie było wtedy na miejscu.
Policja zatrzymała mężczyznę. Twierdził, że jest „rosyjskim agentem”
Pracownica biura wezwała policję. Na miejsce zostali wysłani pirotechnicy, którzy sprawdzili pakunek. Jak się okazało, w środku były między innymi odręcznie zapisane zeszyty. – Policjanci kryminalni zatrzymali 54-letniego mieszkańca powiatu gdańskiego. Do tej pory mężczyzna nie był notowany – powiedział oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Pruszczu Gdańskim, aspirant Karol Kościuk, w TVN24.
Sroka o polsko-ukraińskich relacjach
„Dziękuję policji za szybką i profesjonalną reakcję. W ostatnich tygodniach emocje wokół relacji polsko-ukraińskich, w tym kwestii pamięci historycznej i zbrodni wołyńskiej, są wyjątkowo silne. Potrzebujemy zarówno uczciwości historycznej, jak i odpowiedzialności w debacie publicznej” – napisała Sroka w serwisie X.
Posłanka zapewne miała na myśli kontrowersje po postanowieniu Wołodymyra Zełenskiego, który 26 maja nadał Oddzielnemu Centrum Operacji Specjalnych „Północ” Sił Operacji Specjalnych Sił Zbrojnych Ukrainy honorowy tytuł „imienia Bohaterów UPA”. Warto zaznaczyć, że nacjonaliści z Ukraińskiej Powstańczej Armii w latach 1943-1945 przeprowadzili ataki na terenie Wołynia, Małopolski Wschodniej (Galicji Wschodniej) i wschodniej części Lubelszczyzny, w wyniku których – według szacunków Instytutu Pamięci Narodowej – zginęło 100-130 tys. Polaków. Ofiarami padli również Ukraińcy.
Trzy dni później Karol Nawrocki ocenił, że „Zełenski dostarczył najlepszego materiału i wiele tlenu rosyjskiej propagandzie”. – Niestety, prezydent Zełenski udowodnił, że Ukraina pod względem mentalnym gloryfikowania bandytów, morderców z Ukraińskiej Powstańczej Armii, nie jest gotowa do tego, aby być częścią rodziny europejskiej – powiedział prezydent.
Do sprawy 3 czerwca odniósł się ukraiński minister spraw zagranicznych Andrij Sybiha. „Nazwa pododdziału była wyborem naszych żołnierzy. Nasi obrońcy zasługują na bezwarunkowy szacunek. To właśnie oni dziś, kosztem własnego zdrowia, a często także życia, utrzymują linię frontu i bronią całej Europy przed rosyjskim zagrożeniem. Płacą za to najwyższą cenę. Wiem na pewno, że nasi żołnierze nie mieli nawet w najmniejszym stopniu anty-polskich intencji. Chodziło im o upamiętnienie tych, którzy wiele lat temu również walczyli przeciw imperialnej Moskwie, bolszewicko-komunistycznej okupacji i represjom” – napisał polityk w serwisie X.
Szef MON zaapelował do ukraińskich władz, aby ponownie rozważyły nazwę dla jednostki. – Rozumiemy, że dla części Ukraińców UPA może być postrzegana przez pryzmat walki z sowieckim zniewoleniem. Rozumiemy, że naród, który dziś broni się przed rosyjskim imperializmem, szuka symboli odwagi i niezłomności. Ale dla Polaków UPA nie jest neutralnym symbolem walki o wolność. Dla Polaków UPA jest przede wszystkim symbolem zbrodni dokonanych na bezbronnych cywilach – powiedział Władysław Kosiniak-Kamysz na nagraniu opublikowanym 4 czerwca.
Ekshumacje w Ukrainie
IPN podał, że ukraińskie Ministerstwo Kultury zgodziło się na przeprowadzenie ekshumacji w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej w powiecie lubomelskim na Wołyniu. Według instytutu były to miejscowości zamieszkane przez Polaków, którzy 30 sierpnia 1943 r. zostali zabici podczas pacyfikacji przeprowadzonej przez UPA. W tych wydarzeniach miało zginąć ponad tysiąc osób.
Instytut poinformował też, że 8 czerwca rozpoczną się prace poszukiwawcze w Hucie Pieniackiej (dawne województwo tarnopolskie). 28 lutego 1944 r. doszło tam do pacyfikacji polskiej ludności cywilnej, w której zginęło około 850 osób. Zgodnie z ustaleniami IPN sprawcami byli ukraińscy żołnierze 4 Pułku Policyjnego SS 14 Dywizji SS 'Galizien’ wraz z okolicznym oddziałem Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) i oddziałem paramilitarnym składającym się z ukraińskich nacjonalistów.

