
-
USA wysyłają kolejne siły militarne na Bliski i Środkowy Wschód przed wtorkowymi rozmowami z Iranem.
-
Negocjacje w Genewie dotyczą irańskiego programu nuklearnego oraz spornych kwestii związanych z rakietami balistycznymi i wsparciem ugrupowań zbrojnych.
-
Amerykańskie i irańskie siły wojskowe pozostają w gotowości, a rozmowy toczą się w warunkach wzmożonego napięcia.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
We wtorek w Genewie rozpocznie się druga runda negocjacji pomiędzy Waszyngtonem a Teheranem w sprawie irańskiego programu atomowego. Amerykański prezydent Donald Trump zapowiedział w poniedziałek, że zamierza być „pośrednio zaangażowany” w te dyskusje.
– Będą bardzo ważne i zobaczymy, co się wydarzy – mówił na pokładzie Air Force One podczas powrotu do Waszyngtonu z Florydy.
Trump zaznaczył, że Iran jest „bardzo twardym negocjatorem”. Amerykański przywódca twierdzi jednocześnie, że Teheran chce zawrzeć umowę. – Myślę, że (Irańczycy) nie chcą konsekwencji braku porozumienia – dodał.
Amerykańska stacja telewizyjna CNN przekazała w poniedziałek, że USA gromadzą kolejne siły powietrzne i morskie w regionie Bliskiego i Środkowego Wschodu przed zaplanowanymi na wtorek rozmowami. Zdaniem dziennikarzy ma to służyć zastraszeniu władz w Teheranie i dać USA możliwość uderzenia na ten kraj, w razie załamania rozmów.
USA zwiększają presję na Iran. Wysłali w okolicę kolejne jednostki
Stacjonujące w Wielkiej Brytanii zasoby amerykańskich sił powietrznych, w tym tankowce i myśliwce, są przenoszone bliżej regionu – poinformowały źródła, na które powołuje się CNN.
Amerykanie mają też przenosić na Bliski i Środkowy Wschód kolejne systemy obrony powietrznej, a kilka jednostek rozlokowanych w regionie, które miały być poddane rotacji w najbliższych tygodniach, otrzymało rozkaz dłuższego pozostania na miejscu.
W piątek wieczorem wiele myśliwców otrzymało pozwolenie na wlot w przestrzeń powietrzną Jordanii. CNN podała, powołując się na zdjęcia satelitarne, że od 25 stycznia w jordańskiej bazie lotniczej Muwaffaq Salti stacjonuje 12 amerykańskich samolotów myśliwskich F-15.
W regionie jest już amerykańska grupa uderzeniowa lotniskowca USS Abraham Lincoln, zaś grupa uderzeniowa lotniskowca USS Gerald Ford jest w drodze na Bliski Wschód.
Dzięki nagromadzeniu takich sił amerykańskie wojsko będzie miało wiele opcji ataku na Iran, jeśli taki rozkaz wyda Trump. Poza instalacjami nuklearnymi potencjalnym celem ataków może być siedziba Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej oraz inne obiekty wojskowe – przekazała CNN, powołując się na wiele źródeł. Według rozmówców stacji Izrael i USA omawiają przeprowadzenie wspólnych operacji.
Rozmowy Iran-USA bez przełomu. Oto kwestie sporne
Wtorkowe rozmowy w Genewie będą stanowić drugą rundę negocjacji pomiędzy Teheranem a Waszyngtonem w sprawie irańskiego programu nuklearnego. Stronę amerykańską mają reprezentować wysłannik Trumpa Steve Witkoff i zięć oraz doradca prezydenta Jared Kushner, a irańską – szef MSZ Abbas Aragczi.
Wcześniej – 6 lutego – odbyła się pierwsza runda negocjacji w Maskacie, stolicy Omanu. Wówczas obie strony zapewniły o gotowości do kontynuowania rozmów. Agencja Reutera przekazała, że Iran odrzucił wezwania USA do całkowitego wstrzymania wzbogacania uranu.
Według mediów kwestią sporną pozostaje też zakres rozmów: USA żądają od Teheranu ustępstw w sprawie programu rozwoju rakiet balistycznych i zaprzestania wspierania zbrojnych ugrupowań w regionie. Iran nalega, by rozmowy dotyczyły tylko kwestii jądrowych.
Prezydent USA w ostatnich tygodniach wielokrotnie groził Iranowi interwencją, w tym atakiem militarnym. Teheran zapowiedział, że w razie potrzeby odpowie agresją na amerykańskie instalacje wojskowe w regionie.
Irańskie media poinformowały w poniedziałek, że marynarka wojenna Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej rozpoczęła manewry w cieśninie Ormuz, która łączy Zatokę Perską z Morzem Arabskim i ma strategiczne znaczenie dla światowego handlu ropą i gazem.

