
-
W Sejmie odbyła się burzliwa debata dotycząca rządowego projektu ustawy o rozwodach pozasądowych.
-
Posłowie Prawa i Sprawiedliwości krytykowali projekt jako zagrożenie dla małżeństwa oraz zarzucili brak ochrony kobiet. Ustawę bronili natomiast politycy koalicji rządzącej.
-
Projekt ustawy przewiduje możliwość przeprowadzenia rozwodu bez udziału sądu dla par bez dzieci, za zgodą obu stron.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
– Rządowy projekt ustawy o tzw. rozwodach pozasądowych to próba destabilizacji instytucji małżeństwa poprzez lekceważenie rozwodu. To pozorna pomoc dla małżeństw. Tego typu procedury, tam gdzie zostały wprowadzone, spowodowały natychmiastowy wzrost liczby rozwodów – twierdziła Maria Kurowska z Prawa i Sprawiedliwości, jako przykład podając Portugalię, Hiszpanię czy Włochy.
Posłanka dodała też, że nie rozumie, „dlaczego Koalicja Obywatelska stosuje taką radość i owację przy wprowadzaniu tej ustawy”. – Tak się cieszycie, że znowu coś rozwalicie w naszej ojczyźnie? Rozwaliliście już wystarczająco dużo i dajcie sobie spokój – nadmieniła.
– Tą ustawą wspieracie mężczyzn szowinistów, a działacie przeciwko kobietom. Mówicie, że to będzie wybór a nie przymus. Skąd urzędnik stanu cywilnego będzie wiedział, że te różne oświadczenia będą składane przez żonę, a nie są wymuszane przez męża poprzez różnego rodzaju przymus psychiczny i fizyczny? Jesteście niepoważni. Nie szanujecie kobiet. Nienawidzicie kobiet – krzyczał z kolei Artur Szałabawka z PiS.
Spór o rozwody w Sejmie. „To się w głowie nie mieści”
– Prawa strona próbuje to pokazać jako zamach na małżeństwo. Że jak wejdzie ta ustawa, to szczęśliwe małżeństwa stwierdzą: „to się rozwodzimy, skoro jest taka ustawa”. To jest jakiś absurd – mówiła z kolei posłanka Koalicji Obywatelskiej Aleksandra Kot.
Dodała, że „jeśli ktoś chce się rozwieść, podjąć taką trudną decyzję, to zrobi to”, tylko nie będzie musiał czekać miesiącami lub latami na rozprawę sądową.
Z kolei Henryka Krzywonos-Strycharska zarzuciła politykom Prawa i Sprawiedliwości hipokryzję w sprawie rozwodów. – Przypomnijcie sobie ile u ludzi z waszej strony było rozwodów kościelnych. Tego się nawet trudno doliczyć. Jedna osoba – trzy rozwody kościelne. To się w głowie nie mieści – mówiła.
Przewodzący dyskusją wicemarszałek Krzysztof Bosak zwrócił uwagę, że nie istnieje coś takiego jak „rozwód kościelny”, a jedynie unieważnienie małżeństwa.
– Jeśli ludzie będą chcieli ze sobą żyć, to będą żyli i ustawa im w tym nie zaszkodzi – dodała Krzywonos-Strycharska.
Ustawa o pozasądowych rozwodach. Co przewiduje?
Proponowana przez rząd ustawa o pozasądowych rozwodach przewiduje możliwość dokonania rozwodu bez udziału sądu, lecz jedynie przed kierownikiem Urzędu Stanu Cywilnego.
Taki rozwód byłby jednak dostępny jedynie dla par będących w małżeństwie co najmniej rok i nie mających wspólnych małoletnich dzieci. Do rozwodu konieczna byłaby obopólna zgoda obu małżonków na rozwód bez orzekania o winie.
Według rządzących projekt jest odpowiedzią na potrzeby nawet kilkudziesięciu tysięcy par rocznie. Rozwód pozasądowy miałby znacząco przyspieszyć procedurę rozwodu, dzięki czemu osoby zdecydowane na zakończenie małżeństwa nie będą musiały czekać miesiącami, a czasami nawet latami na udzielenie rozwodu przez sąd.
-
Głośna ustawa trafi do Sejmu. Rząd zdecydował, „historyczny moment”
-
Sondaż: Czy Nawrocki powinien podpisać ustawę o statusie osoby najbliższej?

