
Ropa i produkty ropopochodne są istotne dla rosyjskiego eksportu. Jak informował Państwowy Instytut Spraw Międzynarodowych, ich sprzedaż przed 2022 rokiem, gdy Władimir Putin postanowił rozpocząć wojnę w Ukrainie, zapewniała temu krajowi około 30 proc. dochodów budżetowych. Unia Europejska w odpowiedzi nałożyła na Moskwę sankcje, aby zmniejszyć jej zyski i tym samym ograniczyć dalsze finansowanie konfliktu. Rosja opracowała jednak sposób na ich ominięcie. Polega on na nielegalnym transporcie surowców za pomocą grupy przestarzałych statków – zwanych „flotą cieni” – które pływają pod banderami między innymi Panamy, Liberii, Gabonu i Wysp Marshalla.
Czytaj także: Ponad 200 ukraińskich żołnierzy może operować z zachodniej części Libii przeciwko rosyjskiej „flocie cieni” – pisze Piotr Andrusieczko na Wyborcza.pl.
Estonia obawia się eskalacji z Rosją
Europejskie państwa, w tym Francja, Wielka Brytania, Belgia i Szwecja zintensyfikowały działania, aby zatrzymać rosyjską „flotę cieni”. Według doniesień Agencji Reutera nieco inne podejście do problemu ma obecnie Estonia, która rozważyłaby interwencję jedynie w przypadku bezpośredniego zagrożenia w postaci uszkodzenia infrastruktury podwodnej lub wycieku ropy. – Ryzyko eskalacji działań wojennych jest po prostu zbyt duże – powiedział dowódca estońskiej marynarki wojennej Ivo Vark w rozmowie z Agencją Reutera.
Rosja strzeże „flotę cieni”
Obawy te wynikają ze wzmożonej obecności rosyjskich wojsk w Zatoce Fińskiej. Moskwa uruchomiła tam stały patrol dwóch lub trzech uzbrojonych okrętów wojennych. Rozmieściła też więcej statków w innych lokalizacjach, gdzie przepływają tankowce z rosyjską ropą. Jak przekazała Agencja Reutera, działania te zostały podjęte po zdarzeniu, do którego doszło w maju 2025 roku. Estonia próbowała wówczas zatrzymać podejrzany tankowiec, który jej zdaniem łamał zachodnie sankcje. Ten jednak odmówił współpracy. Niedługo później Rosja postanowiła zainterweniować. „Rosyjski myśliwiec naruszył przestrzeń powietrzną NATO w celu ochrony tankowca floty cieni. Ten incydent to kolejny przykład pokazujący, że Rosja stanowi poważne zagrożenie nie tylko poprzez wojnę na Ukrainie, ale także dla całego Sojuszu Północnoatlantyckiego” – napisał 15 maja ub. roku minister spraw zagranicznych Estonii Margus Tsahkna w serwisie X. Według doniesień Agencji Reutera myśliwiec ten eskortował tankowiec na rosyjskie wody.
„Oczywiście na Oceanie Atlantyckim, a także na Morzu Północnym obecność Rosjan jest niewielka, co daje dużo więcej czasu i swobody w podejmowaniu działań wobec tych okrętów, a ryzyko zaangażowania militarnego i eskalacji jest znacznie niższe” – powiedział Vark.

