Rzekoma próba otrucia Nawrockiego. „Dlaczego nie wezwano karetki?”, „Banialuki”

Chodzi o zdarzenie, o którym wspomina opublikowany przez portal wPolityce fragment książki-wywiadu prof. Andrzeja Nowaka pod tytułem „Skąd się wziął Karol Nawrocki”.

Według publikacji 15 maja 2025 r. w trakcie spotkań z mieszkańcami Ząbkowic Śląskich i Dzierżoniowa miało dojść do gwałtownego pogorszenia stanu zdrowia i chwilowej utraty przytomności ówczesnego kandydata na prezydenta. Nawrocki sugeruje w książce, że mogło dojść do próby otrucia, ponieważ w trakcie swojej niedyspozycji, jak powiedzieli mu później współpracownicy, „kopał nogami, rzucało nim, kompulsywnie wymiotował”.

Według wicemarszałka Sejmu, gdyby faktycznie sztab kandydata miał podejrzenie, że doszło do otrucia, to natychmiast zabezpieczono by ślady i zawiadomiono służby.

Po co takie rzeczy opowiadać? Przecież to, abstrahując od stanu kandydata, może zdecydować o wyniku wyborów, bo jeżeli się okazuje, że ktoś kogoś truje w wyborach prezydenckich, to taki ktoś wygrywa w pierwszej turze

– mówił w programie Tłit w Wirtualnej Polsce były lider Polski 2050.

Według Hołowni Nawrocki mógł być po prostu zmęczony kampanią wyborczą. – Żadne wybory parlamentarne, samorządowe, pod względem wysiłku, który podejmuje osoba, która w nich uczestniczy, się nie mogą równać – podkreślił polityk. – W kampanii prezydenckiej ściska się tysiące dłoni dziennie. Transmisja wirusów, w tym działających często bardzo agresywnie na człowieka, jest totalna – argumentował.

Zobacz wideo Kondzińska: Rok z Nawrockim. W jednym na pewno jest konsekwentny

Siemoniak: Dlaczego nie wezwano karetki?

Do tematu odniósł się również minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak, który był gościem radia RMF FM.

– Prokuratura potraktowała tę sprawę bardzo poważnie i wszczęła postępowanie. Służby jednak nic na ten temat nie wiedziały, bo nie inwigilowały kandydata na prezydenta. Jeżeli nie było żadnych działań, tzn. nie powiadomiono pogotowia i służb, ta sprawa przez rok była tajemnicą prezydenta – mówił Siemoniak.

Polityk Koalicji Obywatelskiej dodał, że opinia publiczna oczekuje odpowiedzi na pytania: dlaczego nie wezwano pomocy i dlaczego prezydent nie podjął, już po objęciu stanowiska, żadnych działań?

– Otwiera to bardzo dużo pytań. Nie wiem, czy czasem nie byłoby lepiej, gdyby prezydent i jego ludzie zgłosili to do prokuratury nawet teraz. Dlaczego nie wezwano karetki? Przecież jeśli ktoś jest chory, nieprzytomny, to tak właśnie się robi. Dlaczego tutaj tak się nie stało? – zastanawiał się Tomasz Siemoniak. 

Udział
Exit mobile version