
„Trump nie daje za wygraną w sprawie ceł. Decyzja w sprawie ceł to pierwsze orzeczenie Sądu Najwyższego podważające ważny element polityki Trumpa” – pisze dziś „Dziennik Gazeta Prawna” (DGP), omawiając ruchy Donald Trump po wyroku Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych.
Polityka celna Trumpa pod znakiem zapytania?
Bynajmniej. Przypomnijmy: w miniony piątek amerykański Sąd Najwyższy uznał, że większość ceł nakładanych przez prezydenta USA Donalda Trumpa jest niezgodna z prawem. To orzeczenie uderza w jeden z filarów jego strategii gospodarczej. Jak zauważa DGP, cła nie tylko służyły amerykańskiemu prezydentowi do rozgrywania zagranicznych partnerów, lecz także miały doprowadzić do odbudowy krajowego przemysłu i wzmocnienia pozycji USA w globalnym handlu.
Trump – jak przystało na Trumpa – ma jednak własną interpretację rzeczywistości. Jeszcze tego samego dnia zapowiedział wprowadzenie globalnej taryfy bazowej w wysokości 10 proc., powołując się na sekcję 122 ustawy handlowej. Jak zauważa DGP, przepis ten pozwala prezydentowi nałożyć cła na okres do 150 dni bez zgody Kongresu w przypadku „poważnych deficytów w bilansie płatniczym”. W sobotę Trump podniósł stawkę do 15 proc., czyli maksymalnego poziomu przewidzianego w ustawie. Nowe taryfy mają wejść w życie we wtorek.
Wall Street się nie przejęła
Rynki finansowe zareagowały zaskakująco spokojnie. Na Wall Street decyzja SN została przyjęta umiarkowanymi wzrostami. Dow Jones Industrial Average na koniec dnia zyskał 0,47 proc., S&P 500 wzrósł o 0,69 proc., a Nasdaq Composite o 0,90 proc. Inwestorzy zdają się wierzyć, że nawet jeśli jedno narzędzie zostanie prezydentowi odebrane, inne wciąż pozostają w jego arsenale.
Jak pisze DGP, analitycy oceniają, że wyrok może przywrócić przewidywalność amerykańskiej polityki handlowej, choć jednocześnie zachowują ostrożność wobec nowych taryf. Gazeta przytacza słowa Williama Baina z brytyjskiej izby handlowej w USA, który stwierdził, że decyzja „niewiele pomaga w rozjaśnieniu mętnych wód” i ostrzegł, że prezydent nadal ma „inne opcje do dyspozycji”.
DGP zauważą, że w Europie część komentatorów odczytuje wyrok jako dowód siły instytucji demokratycznych w USA.
– To dobrze, gdy w demokracjach istnieją mechanizmy równowagi władz – stwierdził, cytowany przez DGP, prezydent Francji Emmanuel Macron. Z kolei kanclerz Niemiec Friedrich Merz ocenił natomiast, że „rozdział władz w Stanach Zjednoczonych nadal wydaje się funkcjonować”.
Cła niezgodne z prawem? I co z tego
Wyrok rodzi jednak poważne pytania o przyszłość umowy handlowej USA–UE, która – przypomnijmy – w lipcu 2025 r. obniżyła bazową stawkę celną na import z UE do 15 proc. w zamian za zniesienie ceł na towary przemysłowe z USA oraz zobowiązania zakupowe dotyczące amerykańskiej ropy.
„Europarlament wstrzymał proces ratyfikacji porozumienia po groźbach Trumpa wobec Grenlandii, ale komisja handlu PE miała głosować nad umową we wtorek. Teraz głosowanie znów może zostać przesunięte. Na poniedziałek zwołano nadzwyczajne posiedzenie izby, aby omówić dalsze kroki” – pisze DGP i wskazuje, że analitycy ostrzegają jednak przed nadmiernym optymizmem.
Bo choć Sąd Najwyższy postawił wyraźną granicę, Trump pokazuje, że nie zamierza cofnąć się ani o krok. Wojna celna może zmienić podstawę prawną, ale jej polityczna logika pozostaje niezmienna.

