
Radosław Sikorski przekazał, że „szantaż Węgier” wobec Ukrainy spotkał się z niezadowoleniem większości unijnych ministrów spraw zagranicznych, którzy zaapelowali do Budapesztu, by odstąpił od blokowania sankcji. Nowe restrykcje miały zostać przyjęte we wtorek, 24 lutego, w czwartą rocznicę pełnowymiarowej inwazji Rosji na Ukrainę.
Pakiet sankcji na Rosję wstrzymany. „Akt sabotażu politycznego”
Szef MSZ Sikorski przypomniał, że Węgry stosują szantaż nie po raz pierwszy – stosowały go już w przypadku Europejskiego Funduszu Pokojowego (chodzi o zwroty na rzecz krajów, które na początku wojny wysłały sprzęt do Ukrainy) i w sprawie uruchomienia pierwszego klastra negocjacyjnego w rozmowach akcesyjnych UE z Ukrainą.
– Działania rządu węgierskiego to akt sabotażu politycznego, który utrudnia pomoc Ukrainie – mówił premier Donald Tusk podczas wspólnej konferencji z szefem norweskiego rządu Jonasem Gahrem Størem.
Sikorski zapytany o możliwość zorganizowania w najbliższym czasie szczytu przywódców Ukrainy i Rosji, co sugerował specjalny wysłannik USA Steve Witkoff, Sikorski powiedział, że „nie jest zwolennikiem nieprzygotowanych szczytów”.
– Mieliśmy już szczyt na Alasce (z udziałem przywódców USA i Rosji – red.), który nie przyniósł postępów. Szczyty powinny przypieczętować wynik negocjacji na niższych szczeblach. A moim zdaniem stanowiska negocjacyjne Rosji i Ukrainy są jeszcze daleko od siebie – powiedział szef MSZ. Dodał, że wolałby mniej spektakularnych szczytów, a więcej wywierania nacisku na agresora.
Sikorski powiedział też, że wielokrotnie podkreślał, że negocjacje pokojowe nie powinny się odbywać bez udziału Europy. Na pytanie, kogo z Unii Europejskiej widziałby przy stole rozmów, minister ocenił, że odpowiedź jest dość oczywista, bo skoro w traktatach państwa członkowskie zobowiązały się do prowadzenia wspólnej polityki zagranicznej, to muszą umożliwić przedstawicielom UE reprezentować Unię jako całość. W tej sytuacji na szczeblu ministrów Unię powinna reprezentować szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas, a na szczeblu szefów rządów i głów państw – przewodniczący Rady Europejskiej Antonio Costa.
– Jeżeli poszczególne państwa będą coś uzgadniały, a potem bokiem próbowały dochodzić do czegoś na płaszczyźnie dwustronnej, to nie możemy się dziwić, że głos Europy jest osłabiony. Ja chciałbym, żeby głos Unii był skuteczny, bo to służy także naszym interesom, tak handlowym, jak i w dziedzinie bezpieczeństwa – ocenił minister.
Bez porozumienia w sprawie sankcji na Rosję. W tle spór wokół rurociągu „Przyjaźń”
Węgry już wcześniej zapowiadały zablokowanie 20. pakietu sankcji Unii Europejskiej wobec Rosji. Tamtejszy minister spraw zagranicznych Peter Szijjarto oświadczył, że dopóki transport rosyjskiej ropy rurociągiem „Przyjaźń” nie zostanie wznowiony, Budapeszt nie pozwoli na podjęcie „ważnych dla Kijowa decyzji”.
Władze Węgier i Słowacji uwolniły swoje strategiczne rezerwy ropy naftowej, wstrzymały dostarczanie oleju napędowego na Ukrainę, zagroziły wstrzymaniem przesyłu energii elektrycznej, a także – w przypadku Węgier – gazu. Ponadto szef węgierskiej dyplomacji oświadczył w piątek, że Budapeszt będzie blokować 90-miliardową pożyczkę UE dla Ukrainy do czasu wznowienia tranzytu ropy naftowej na Węgry.
Rurociąg „Przyjaźń” służył do ubiegłego miesiąca do tranzytu rosyjskiej ropy przez terytorium Ukrainy na Węgry i Słowację. Ukraińskie władze poinformowały, że ta sieć przesyłowa została uszkodzona pod koniec stycznia podczas rosyjskiego ataku, co skutkowało wstrzymaniem dostaw ropy. Władze w Kijowie zapowiedziały, że rozpoczęły naprawę, ale Budapeszt i Bratysława zarzuciły Ukraińcom intencjonalne zablokowanie tranzytu.

