W swojej karierze Kamil Stoch wygrał prawie wszystko, więc mówiąc w cudzysłowie, już nic nie musi, ale wciąż ma w sobie spore pokłady ambicji. Patrząc na jego nastawienie do skoków, zapewne dużym rozczarowaniem musiał okazać się miniony właśnie sezon. Kilka statystyk pokazuje, że było naprawdę źle i to nie tylko w jego przypadku, lecz również pozostałych polskich mistrzów. Nie zawiódł właściwie Aleksander Zniszczoł, który i tak dopiero w drugiej części sezonu wszedł na właściwe obroty.

Statystyki Kamila Stocha mówią wszystko

W sezonie 2023/24 Kamil Stoch zajął 26. miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata z dorobkiem 256 punktów – to zdecydowanie mniej niż we wcześniejszej kampanii, kiedy zgromadził 608 „oczek”. Jeszcze bardziej uwagę przykuwa inna statystyka.

Otóż po raz pierwszy od 18 lat Stoch nie zaliczył żadnego konkursu w czołowej dziesiątce podczas całego sezonu. Jeśli spojrzymy na jego występy w zakończonym niedzielę sezonie, to najwyżej był sklasyfikowany na 11. pozycji – trzykrotnie kończąc rywalizację właśnie na tym miejscu. Do tego dwukrotnie był 12. Poza tym przypomnijmy, że od trzech lat Stoch czeka na pucharowe podium.

Taka sytuacja zapewne musi być frustrująca dla żywej legendy skoków narciarskich, ale wiele wskazuje na to, że 36-latek będzie kontynuował karierę. Najpewniej zostanie także zmieniony system przygotowań do kolejnej zimy, bo przed minionym sezonem polscy zawodnicy zostali dosłownie „zajechani” przez sztab szkoleniowy. Sami skoczkowie to potwierdzają w różnych przekazach medialnych.

Thomas Thurnbichler zostaje

Mimo występów polskich skoczków zdecydowanie poniżej oczekiwań, na stanowisku pierwszego trenera zostaje Thomas Thurnbichler. Wygląda na to, że zawodnicy ufają w jego umiejętności, a w dodatku jego kontrakt obowiązuje do igrzysk olimpijskich w 2026 roku. Kamil Stoch jeszcze nie określił, czy do tego czasu będzie występował na światowych skoczniach.

Udział
© 2024 Wiadomości. Wszelkie prawa zastrzeżone.