
„Prezydent nie ma ani uprawnień konstytucyjnych, ani wiedzy, tak urzędniczej, jak osobistej, do zajmowania się polityką europejską. Patriotyzmem byłoby dobre sprawowanie urzędu, a nie kolejne próby zagarniania władzy” – napisał szef MSZ Radosław Sikorski we wtorek na portalu X
Przypomniał przy tym, że kierownicy „placówek wojennych” w Teheranie, Zjednoczonych Emiratach Arabskich i stolicy Ukrainy – Kijowie nadal czekają na nominacje ambasadorskie.
Ostatni raz szef MSZ apelował do prezydenta o mianowanie ambasadorów w lutym na konferencji po zakończonym exposé. Podkreślił, że ucieszyły go wcześniejsze słowa prezydenta, że są na dobrej drodze do porozumienia. Dodał wówczas, że toczą się negocjacje i wyraził nadzieję na dobry rezultat.
W podobnym tonie wypowiedział się szef MSWiA Marcin Kierwiński. „Prezydentowi Nawrockiemu wyraźnie uwiera gorset nałożony przez Konstytucję. Chciałby być rządem, sądem i prokuratorem. Cóż, Pan Prezydent musi przywyknąć do niewygód. Nikt nie stoi ponad Konstytucją” – napisał szef MSWiA Marcin Kierwiński na platformie X.
MSZ: prezydent nie jest przełożonym ambasadorów
Spór między rządem a ośrodkiem prezydenckim w sprawie nominacji ambasadorskich trwa od marca 2024 r. Wtedy szef MSZ zdecydował, że ponad 50 ambasadorów zakończy misję, a kilkanaście kandydatur – zgłoszonych do akceptacji przez poprzednie kierownictwo resortu – zostanie wycofanych. Ówczesny prezydent Andrzej Duda podkreślał, że „nie da się żadnego ambasadora polskiego powołać ani odwołać bez podpisu prezydenta”.
W miejsce ambasadorów, którzy opuścili placówki, ale nie zostali wówczas formalnie odwołani przez prezydenta, wysłani zostali wskazani przez MSZ dyplomaci, którzy nie mają statusu ambasadorów, lecz charge d’affaires. Prezydent Karol Nawrocki sprzeciwia się w szczególności nominowaniu na ambasadorów obecnego szefa placówki w Waszyngtonie Bogdana Klicha oraz Ryszarda Schnepfa, chargé d’affaires we Włoszech.
Według Kancelarii Prezydenta Sikorski ignoruje konstytucyjne uprawnienia prezydenta w zakresie powoływania ambasadorów i nie konsultuje z nim kandydatur, wnioskując o powołanie osób, które nie mają poparcia pałacu – podaje OKO.press. Z kolei szef MSZ miał przekazać prezydentowi, że jest gotów odpuścić kandydaturę Klicha na placówkę w Waszyngtonie, a Ryszard Schnepf oddał się do dyspozycji ministra Sikorskiego, by ten podjął decyzję o dalszych losach placówki.
„Z naszej strony naprawdę nie ma pieniactwa. Non stop są wysyłane sygnały: okej, dogadajmy się. Niech Pan Prezydent wskaże swojego kandydata tu, czy tam. Jeżeli spełni kryteria, wyjeżdża. Rozumiemy – prezydent to prezydent, ma swoją wagę. Ale to nie może oznaczać, że prezydent kwestionuje prawo rządu do wskazania ambasadora. To nie jest polityka zgodna z Konstytucją. To nie Prezydent jest przełożonym ambasadorów, tylko szef MSZ” – mówiło w styczniu OKO.press źródło w MSZ.

