„Polska jest dumna, że jako pierwszy kraj na świecie, tego samego dnia co Kanada, uznała niepodległość Ukrainy. Składam hołd bohaterom Sił Zbrojnych Ukrainy za to, że tak skutecznie przeciwstawili się agresji Putina. Rosyjski imperializm stanowi zagrożenie dla całej Europy” – przekazał na portalu X wicepremier, szef MSZ Radosław Sikorski. 

W jednym z kolejnych wpisów Sikorski zwrócił się do Rosjan. „Będziemy wspierać ofiary rosyjskiego imperializmu, dopóki będziecie najeżdżać swoich sąsiadów. Czy nie macie dość ziemi?” – napisał. 

24 sierpnia Ukraina obchodzi Dzień Niepodległości, związany z 35. rocznicą ogłoszenia niepodległości kraju. Ta była republika ZSRR stała się niezawisłym państwem 24 sierpnia 1991 roku, kiedy to Rada Najwyższa (parlament) w Kijowie uchwaliła Akt Niepodległości.

Zobacz wideo Polska prawica powtarza prorosyjskie hasła

Dzień Niepodległości. Zełenski: Ukraina nie jest ofiarą

– W tej chwili jest nam wszystkim naprawdę bardzo ciężko. Ale jest siła, która mocno trzyma nas za rękę i wcale nie jest niewidoczna. To siła naszego wspólnego kręgu: wsparcie dla siebie nawzajem, brak wątpliwości co do osoby obok nas, wiara we wszystkich Ukraińców. I dopóki wróg nie przerwie tego naszego kręgu, Ukraina nie upadnie, osiągnie pokój i odniesie sukces – mówił prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski w poniedziałkowym wystąpieniu z okazji Dnia Niepodległości.

– We wszystkich swoich planach wobec Ukrainy Putin popełnił najważniejszy błąd. Wróg policzył nasze zasoby, nasze zapasy, nasz sprzęt, ale nie wziął pod uwagę tego, co było kluczowe. Ludzi. Największego osiągnięcia niepodległości Ukrainy – dodał.

– Ukraina już rozwiązała problemy, które początkowo wydawały się nie do pokonania. Pamiętacie dzień, kiedy 40 „szahidów” [dronów – red.] po raz pierwszy poleciało w kierunku Kijowa? Niektórzy krzyczeli, że to koniec, podczas gdy inni szukali i znajdowali rozwiązania. Teraz zestrzeliwujemy ponad 90 proc. „szahidów” – wskazywał Wołodymyr Zełenski. 

W 1991 roku Polska, uznając Ukrainę, wysłała wyraźny sygnał: nie jesteśmy waszymi wrogami, jesteśmy waszymi sojusznikami. To był cud geopolityczny – mówi w rozmowie z Wyborcza.pl ukraiński historyk Jarosław Hrycak.

„Rosja nie chce pokoju”

Według ukraińskiego prezydenta Władimir Putin „tkwi w przeszłości”. – Wciąż patrzy na Ukrainę w starym stylu, taką, która będzie milczała, tolerowała, tolerowała. Ta Ukraina nie istnieje nigdzie poza jego „małymi teczkami z raportami”. Nasze państwo od dawna jest inne. Nie (jest) obserwatorem, lecz graczem. Nie ofiarą, lecz walczącym – podkreślał. 

– Nie pozwolimy im przejąć inicjatywy, oszukać Europy i całego świata, że wystarczy oddać Donbas i wszystko wkrótce się skończy. Nie mamy złudzeń. (…) Rosja nie chce pokoju. Chce mobilizacji. (…) Putin ma nadzieję, że jesteśmy zmęczeni. Ale wiemy, że jest śmiertelny. Nigdy nas nie rozumiał – zaznaczył.

W Kijowie spędziłem 18 dni. Przespałem trzy noce. 15 pozostałych zostało zdemolowanych przez alarmy. Czasem udawało się zawczasu dobiec do schronu, czasem liczyłem, że osłonią mnie ściany łazienki – pisze Jędrzej Słodkowski na Wyborcza.pl.

Udział
Exit mobile version