
Marta Kurzyńska, Interia: Dlaczego wygrana Karola Nawrockiego nie dała Prawu i Sprawiedliwości wiatru w żagle?
Marek Jakubiak, poseł, prezes partii Wolni Republikanie: – Bo to nie PiS wygrał wybory, tylko Karol Nawrocki. To są jedyne wybory, w których społeczeństwo oddaje swój głos na nazwisko, a nie na partię polityczną. Oczywiście Karol Nawrocki miał poparcie Prawa i Sprawiedliwości, ale to nie oznacza, że jest to układ dożywotniego posłuszeństwa.
W PiS liczono na inny scenariusz?
– Karol Nawrocki to bardzo silny charakter z własnymi poglądami, determinacją do działania i energią. Prawo i Sprawiedliwość jest nawet czasami zbyt liberalne dla Karola Nawrockiego.
– Tak, bo prezydent jest dużo bardziej na prawo i wyprzedza nawet Prawo i Sprawiedliwość w dążeniach do normalności.
PiS zajmuje się ostatnio głównie sobą. Jak te wewnętrzne kłótnie wpłyną na partię?
– To są takie swary, które mają pokazywać, kto jest ważniejszy, kto ma lepsze, a kto gorsze pomysły. To jest normalna część demokracji. I tutaj ja bym nie szukał niczego zdrożnego.
A kto się wybija w tych wewnętrznych swarach?
– Prawo i Sprawiedliwość powinno zrozumieć, że autorem sukcesu finansowego rządów Prawa i Sprawiedliwości był Mateusz Morawiecki. To on był wołem pociągowym gospodarki w Polsce.
Oceniany jest, delikatnie mówiąc, różnie.
– Oczywiście nie podpada tylko ten, kto nic nie robi. Więc Mateusz Morawiecki, ponieważ w zasadzie wszystko robił, to czasami popełniał błędy.
I rządzenie go nie obciąża?
– Wręcz przeciwnie. Mam wrażenie, że nauczył się wiele i wyciągnął wnioski. Ja bym na miejscu Prawa i Sprawiedliwości bardzo poważnie traktował Mateusza Morawieckiego jako przyszłego premiera, dlatego, że on ma kompetencje do tego, żeby Polskę z niewątpliwego kryzysu, w który nas wprowadza Donald Tusk, wyprowadzić cało.
Ostatnio raczej aktywuje się wewnętrzna opozycja wobec byłego premiera.
– Ja bym otworzył szeroko oczy na miejscu Prawa i Sprawiedliwości i cieszyłbym się, że mam takiego Morawieckiego. On wie, że bycie premierem to jest ciężki kawałek chleba. Więc ja bym nie atakował Mateusza Morawieckiego, lecz zabiegał o to, żeby on chciał po wygranych wyborach zostać premierem.
Nie jest, jak mówią niektórzy w PiS, zbyt centrowy?
– Ja myślę, że Donald Tusk swoją działalnością pełną nienawiści i pogardy dla swoich konkurentów politycznych powoduje, że w PiS pojawia się nowa energia i scenariusze. Akcja rodzi reakcję. Donald Tusk spotka się z odpowiednią reakcją po zmianie rządu.
Jaką? Będą rozliczenia?
– To będzie energia, która powinna Polskę nie dość, że odbić od dna, to jeszcze pozwolić wypłynąć na powierzchnię europejskich, rozwijających się gospodarek.
W PiS więcej osób nosi w plecaku buławę premiera. Nie mają szans?
– Nie widzę jakiegoś wielkiego kandydata, który dałby sobie radę. Są kandydaci tacy jak Przemysław Czarnek, Patryk Jaki, Zbigniew Bogucki, którzy zapewne mają kompetencje do tego, żeby być premierem. Jednak najłatwiej i najszybciej, z zapaści wyprowadzi nas Mateusz Morawiecki. Dlatego, że dzisiaj zadłużamy państwo polskie na potęgę. A najlepszym kandydatem na premiera byłby człowiek, który potrafi zarządzać pieniędzmi.
Nawet w sytuacji, kiedy prawica się radykalizuje? Mateusz Morawiecki nie jest zbyt centrowy?
– Sprowadziła pani zarządzanie państwem do polityki. A ja mówię o zarządzaniu państwem w sensie stricte finansowo-gospodarczym, czyli bez polityki. I na ten czas wyprowadzania Polski z otchłani zadłużenia prawica musi zawrzeć pakt.
Nie da się wybrać premiera bez polityki. To tak nie działa.
– Ja wiem, że to jest trudne, ale Polska musi zwalczyć dług obciążający budżet. Nie ruszymy z miejsca, jeżeli sobie z tym nie damy rady. Możemy politykować, machać szabelkami, ale jak nie będzie pieniędzy, to nie będziemy mieli czym machać.
A z czego wynika radykalizacja prawicy i rosnąca pozycja Grzegorza Brauna?
– Za to, że to jest jedyny człowiek, z którym w polityce nie miałem większych swar. Zawsze dogadywaliśmy się we wszystkim. Tworzyliśmy Konfederację. Nie miałem nigdy z Grzegorzem Braunem żadnych problemów politycznych.
Na czym Grzegorz Braun się dziś buduje?
– Dzisiaj Grzegorz Braun jest budowany przez głupotę Unii Europejskiej, która w sposób jaskrawy wręcz prowokuje ludzi do myślenia o tym, że być może trzeba będzie się przygotowywać na wyjście z Unii Europejskiej. To jest coraz większy odsetek Polaków.
Ale wciąż liczba euroentuzjastów jest wysoka. W ostatnim badaniu to 69 procent.
– Ja wiem, że skręcane są wyniki mówiące o tym, że tylko 25 proc. narodu polskiego chce wyjścia UE.
– Myślę, że bardzo wiele osób jest emocjonalnie przygotowanych do powiedzenia UE: „nie”.
I nie widzą, jak Polska się zmieniła dzięki dotacjom unijnym.
– Kiedy wpływały do Polski pierwsze środki unijne, wszyscy byli zachwyceni, bo budowaliśmy chodniki i aquaparki – rzadko który już działa, a chodniki się oswoiły.
Ale są wciąż nowe inwestycje.
– Wszystko ma swoją cenę. A dziś kładziemy na szali, by być w Unii Europejskiej, rolnictwo, za chwilę położymy na łopatki górnictwo.
Kontrowersyjne wypowiedzi i działania Grzegorza Brauna, zarzuty, jakie na nim ciążą, panu nie przeszkadzają?
– Grzegorz Braun ma troszkę za krótki lont. Natomiast, prawdę mówiąc, ja nie znam posła, który powiedziałby, że Sejm służy do tego, żeby świętować tam Chanukę.
A ja nie znam drugiego posła, który by gasił świecę chanukową gaśnicą.
– Po prostu nie powinno się to odbywać w Sejmie i nie powinno prowokować.
Sprowokowany też zaatakował lekarkę, zdjął ukraińską flagę, czy powiedział do ministra Niedzielskiego: „Będziesz pan wisiał”? Pan to pochwala?
– Słowa „będziesz wisiał” to jest krok za daleko. Czasami trzeba się ugryźć w język, choć tutaj chodziło o covid i o całe szaleństwo, któremu byliśmy poddani.
Będzie pan bronił Grzegorza Brauna, jeżeli ziści się scenariusz delegalizacji Konfederacji Korony Polskiej?
– Jak się chce z Grzegorza Brauna zrobić bohatera, to można zdelegalizować Koronę. Dzisiaj partie zakłada się w prosty sposób, nieskomplikowanie. Delegalizacja takiej partii niczego nie zmieni, bo powstanie nowa. Ja nie rozumiem, po co robić takie bezsensowne rzeczy.
W Konfederacji słychać, że to jest celowe działanie rządzących, żeby straszyć radykalną prawicą.
– Donald Tusk ma już przygotowany scenariusz na kampanię wyborczą. Czarnym ludem ma być Grzegorz Braun, a z drugiej strony będzie cały na biało z czerwonym serduszkiem Donald Tusk, który wszystkich kocha i mówi: jak mnie nie wybierzecie, to będziecie mieli premiera Grzegorza Brauna. To jest irracjonalne działanie ze strony Donalda Tuska. Przegra te wybory i tyle.
Grzegorz Braun jest budowany przez głupotę Unii Europejskiej.
Na ile Konfederacja będzie rozgrywającym w tym nowym układzie rządzącym?
– Konfederacja już odgrywa istotną rolę. Mogłaby odgrywać większą, gdyby Grzegorz Braun nie został wyrzucony na bruk przez Sławomira Mentzena. To był duży błąd Mentzena.
– Ponieważ Grzegorz Braun chciał po prostu stanąć w szranki w prawyborach prezydenckich z Krzysztofem Bosakiem i Sławomirem Mentzenem, ale Mentzen nie dopuścił do prawyborów. W konsekwencji Grzegorz Braun sam wystartował i kto wie, czy w najbliższych wyborach parlamentarnych nie będzie miał lepszego wyniku od samej Konfederacji. Grzegorz Braun plus Konfederacja mogą mieć 20-parę procent.
Więc na ile Grzegorz Braun jest zagrożeniem dla samej Konfederacji?
– To Grzegorz Braun jest Konfederacją, tylko Konfederacji już nie ma. Grzegorz Braun mówi o tym cały czas, że Konfederacja kiedyś była zrzeszeniem kilku ugrupowań o różnych poglądach i to bardzo dobrze działało, dopóki nie przyszedł Mentzen i nie zaczął wprowadzać swoich porządków.
To jaką tożsamość ma teraz Konfederacja?
– Konfederacja jest prowadzona silną ręką Mentzena, który nie przyjmuje żadnych argumentów, nie chce dyskutować wewnętrznie z nikim i prowadzi własną bliżej niedookreśloną politykę. Konfederacja stoi w rozkroku, czy tolerować to czy nie.
W rozkroku trudno stać długo. Co będzie dalej?
– Moim zdaniem Ruch Narodowy i poglądy Krzysztofa Bosaka stoją w znaczącej sprzeczności do poglądów Mentzena.
– Wszystko zależy od tego, czy będą wcześniejsze wybory. Jeżeli będą, to myślę, że Konfederacja pójdzie razem, bo osobno mogą mieć słabe wyniki. Natomiast jeżeli chodzi o Grzegorza Brauna, to z całą pewnością pójdzie do wyborów poza Konfederacją.
I może mocno namieszać?
– Wtedy wyborca Konfederacji może zrobić psikusa Mentzenowi i zagłosować na Brauna.
Mentzen zostanie z niczym?
Konfederacja kiedyś była zrzeszeniem kilku ugrupowań o różnych poglądach i to bardzo dobrze działało, dopóki nie przyszedł Mentzen i nie zaczął wprowadzać swoich porządków.
Widzi pan możliwość koalicji PiS-u z Konfederacją Korony Polskiej?
– Ale tutaj nikt nikomu łaski nie robi, bo to wyborcy wybierają. PiS-owi może się to podobać albo nie. Jeżeli Konfederacja Korony Polskiej dostanie kilkanaście, kilkadziesiąt procent głosów w wyborach, to to jest partner wybrany przez społeczeństwo, z którym trzeba się dogadać i wyprowadzać Polskę z kryzysu.
Z premierem Morawieckim będzie to możliwe?
– Jak Grzegorz Braun dojdzie do władzy, to wtedy wiadomą rzeczą jest, że Mateusz Morawiecki nie będzie premierem.
– Myślę, że Jarosław Kaczyński nie odpuści premiera. Prawdopodobnie wtedy Przemysław Czarnek będzie kandydatem na premiera. W rządzie będzie między innymi Krzysztof Bosak, Sławomir Mentzen, Grzegorz Braun. Nie może być tak, że my szermujemy słowami, ideami, emocjami ludzkimi, a potem nie bierzemy odpowiedzialności za państwo polskie.
Rozmawiała Marta Kurzyńska

