Śmierć 4-latka na torach w Warszawie. Jest kara więzienia dla motorniczego

Wypadek w Warszawie. 4-latek zginął na torowisku

Do tragicznego zdarzenia doszło w sierpniu 2022 roku przy ulicy Jagiellońskiej w Warszawie. Jak relacjonował nasz dziennikarz Marcin Kozłowski: „Czterolatek jechał ze swoją babcią tramwajem starszego typu linii 18. Chłopiec wysiadł przy przystanku Batalionu Platerówek, drzwi przytrzasnęły mu nogę. Babcia dziecka została w środku tramwaju. Do zdarzenia doszło w drugim wagonie”. Dziecko było następnie ciągnięte przez tramwaj po torowisku. Zmarło na miejscu w wyniku odniesionych obrażeń.

W tramwaju nie było monitoringu

Rzecznik Tramwajów Warszawskich Maciej Dutkiewicz w rozmowie z Gazeta.pl w sierpniu 2023 roku przekazał, że w tramwaju tym nie było monitoringu, a „motorniczy nie mógł dostrzec w lusterku, co dzieje się na końcu pojazdu”. Z przekazanych nam przez rzecznika informacji wynikało, że drzwi tramwaju były jednak wyposażone w mechanizm, który zapobiega przytrzaśnięciu pasażera. Został przetestowany w obecności prokuratora. Okazało się, że działa poprawnie.


Zobacz wideo

Porwali mężczyznę i uciekali przed policją. Zderzyli się z tramwajem

Z kolei motorniczy Robert S. ma 14 lat stażu pracy. W chwili wypadku był trzeźwy. Jak jednak wskazywała w rozmowie z Gazeta.pl prok. Katarzyna Skrzeczkowska z Prokuratury Okręgowej Warszawa Praga w Warszawie, z zebranego materiału dowodowego wynikało, iż w „trakcie jazdy korzystał z telefonu i słuchawek, nieprawidłowo obserwował zdarzenia zachodzące w obrębie ostatnich drzwi, a po zamknięciu drzwi nie upewnił się, czy ruszenie z przystanku nie spowoduje zagrożenia dla pasażerów wysiadających i znajdujących się na przystanku”.

Motorniczy skazany. Jest wyrok sądu

Jak przekazuje Fakt.pl, proces motorniczego trwał prawie dwa lata. W jego trakcie sąd powołał siedmiu biegłych, przesłuchano także ponad 30 świadków. „Robert S. odpowiadał z wolnej stopy” – czytamy. We wtorek 17 lutego Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi Północ uznał motorniczego Roberta S. winnym nieumyślnego spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Zgodnie z wyrokiem sądu Robert S. ma zapłacić rodzicom chłopca po sto tysięcy złotych zadośćuczynienia. Sąd orzekł również czteroletni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych, który minie w sierpniu tego roku, ponieważ prawo jazdy zostało oskarżonemu zatrzymane po wypadku. Jak przekazuje Fakt, mężczyzna nie pojawił się w sądzie. Wyrok jest nieprawomocny.

Czytaj także: „Śmierć 4-latka przytrzaśniętego przez tramwaj. Emerytowany motorniczy nie ma wątpliwości”

Źródła: Gazeta.pl, IAR, Fakt.pl

Udział
Exit mobile version