Jowita Zielińska zaginęła 6 lipca 2024 roku. 31-latka wyszła wówczas z domu w miejscowości Lisiny (powiat Rypiński, woj. kujawsko-pomorskie) i nigdy do niego nie wróciła. Szczątki kobiety znaleźli 18 lipca spacerowicze. Wciąż nie wiadomo jednak, w jakich okolicznościach zginęła kobieta.
Śmierć Jowity Zielińskiej. Śledczy przesłuchali sąsiadów
We wtorek 11 sierpnia funkcjonariusze zabrali na przesłuchanie okolicznych mieszkańcó. – Policjanci brali po trzech sąsiadów do auta i zawozili do Bydgoszczy, by przebadać ich na wariografie. Po kilku godzinach wracali i zabierali następnych – opowiadał mieszkaniec Lisin w rozmowie z reporterem „Faktu”. Wcześniej badanie wariografem przeszła część rodziny męża pani Jowity.
Prokurator Jacek Lasiński z Prokuratury Okręgowej w Rypinie potwierdził „Faktowi”, że śledczy przesłuchali sąsiadów. – Czekamy teraz na opinie biegłych. Czekamy także na dalsze wyniki badań DNA – powiedział prokurator. Wiadomo, że służby „prowadzą równolegle działania” ale prokurator nie mógł o nich mówić dla dobra prowadzonego śledztwa.
Szczątki Jowity Zielińskiej były kilkaset metrów od domu
Kobieta mieszkała u rodziców swojego zmarłego męża, o czym pisaliśmy w Gazeta.pl. Śledczy na podstawie nagrań z monitoringu ustalili, że podczas powrotu do domu 31-latka wjechała do pobliskiego lasu. 10 sierpnia 2024 roku policjanci znaleźli rower Jowity Zielińskiej w lesie niedaleko wsi Wierzchowiska.
18 lipca tego roku grzybiarze znaleźli szczątki kobiety w lesie w Lisinach kilkaset metrów od miejsca zamieszkania kobiety. – Policjanci przyjechali i zaczęli kopać, żeby mieć pewność, że to są szczątki ludzkie. Odkopali, zobaczyli stanik i my nic więcej już nie widzieliśmy – zrelacjonował w „Uwadze” TVN pan Krzysztof, który znalazł szczątki wraz z bratem. Mężczyźni twierdzili, że jeździli na grzyby w to samo miejsce od lat, ale wcześniej nie zauważyli nic niepokojącego.
Dziennikarze „Uwagi” nieoficjalnie ustalili, że przy szczątkach pani Jowity znajdowały się naszyjnik i medalik z literą imienia męża kobiety oraz pierścionek, co już wtedy sugerowało, że kości mogą należeć do niej. Po kilku tygodniach wątpliwości rozwiały wstępne wyniki badań DNA.


