
„Spiegel” skomentował w ten sposób wtorkowe spotkanie Trumpa z Merzem w Białym Domu. Podczas rozmowy prezydent USA zapowiedział, że może „zerwać cały handel z Hiszpanią”. Jako powód wskazał zbyt niskie jego zdaniem wydatki Madrytu na obronność oraz odmowę udostępnienia hiszpańskich baz wojskowych podczas operacji wymierzonej w Iran. Hiszpania przeznacza na obronność 2,1 proc. PKB, podczas gdy USA domagają się, by państwa NATO zwiększyły wydatki do 5 proc. PKB.
W reakcji na słowa Trumpa Merz stwierdził, że rząd w Madrycie potrzebuje w tej sprawie „przekonujących argumentów”.
Według „Spiegla” kanclerz przez dłuższy czas siedział w Gabinecie Owalnym w milczeniu i „słuchał tyrady prezydenta USA”. „Udał się do Waszyngtonu, aby zadowolić Trumpa. Przynajmniej to mu się udało. Niemniej wizyta nie zakończyła się sukcesem. Na oczach światowej opinii publicznej kanclerz zawiódł Hiszpanię, partnera UE” – podkreślono.
Reakcja Merza przyszła za późno
„Spiegel” zarzucił Merzowi brak reakcji na groźby Trumpa wobec Madrytu. „Dopiero pytanie niemieckiego dziennikarza zmusiło go do zajęcia stanowiska. Merz powinien był stanąć w obronie Hiszpanii lub przynajmniej zmienić temat. Zamiast tego przyłączył się do skargi” – napisano.
Zdaniem tygodnika Merz próbował później naprawić swój błąd podczas lunchu z Trumpem, wyjaśniając, że ewentualna wojna gospodarcza przeciwko Hiszpanii byłaby wymierzona w całą Unię Europejską. „Szkoda, że nie powiedział tego, gdy kamery jeszcze filmowały” – ocenia „Spiegel”.
Według niego „zdrada Merza otwiera stare rany w Hiszpanii”. Portal przypomniał, że w czasie kryzysu strefy euro Berlin zmusił Madryt do wprowadzenia programu oszczędnościowego, który „pozbawił całe pokolenie szans na przyszłość”. „Od tego czasu wielu Hiszpanów podejrzewa, że solidarność w Europie ma swoje granice, zwłaszcza gdy w grę wchodzą interesy Niemiec. Merz podsyca te podejrzenia” – dodano.
Premier Hiszpanii Pedro Sanchez reprezentuje jasną linię polityczną i opowiada się po stronie prawa międzynarodowego. „Dotyczy to Gazy, Ukrainy, a teraz także wojny z Iranem. Prezydent USA nie tylko działa bez planu, ale także narusza prawo międzynarodowe” – ocenia „Spiegel”.
„Merz domaga się dla siebie roli lidera. Jednak w Waszyngtonie poniósł w tej kwestii porażkę. Zostawił Hiszpanię, kraj, którego społeczeństwo jest tak proeuropejskie, jak mało które inne” – zaznaczył „Spiegel”.
KE stoi po stronie Hiszpanii
Zdaniem portalu kanclerz zawiódł Europę, a Niemcy stanęły po stronie „tyrana”, a nie ofiary. „Wystąpienie kanclerza w Gabinecie Owalnym było żenujące. Nie może tak kierować Europą” – podsumował „Spiegel”.
W obliczu gróźb handlowych ze strony USA Komisja Europejska oświadczyła w środę, że jest „gotowa zareagować”, aby bronić interesów państw członkowskich UE. Solidarność z premierem Hiszpanii wyraził prezydent Francji Emmanuel Macron.
Trump już wcześniej wielokrotnie krytykował Hiszpanię, głównie w kwestii wydatków na obronność. W pewnym momencie sugerował nawet, że kraj ten powinien zostać wykluczony z NATO. Groził także wprowadzeniem nowych ceł.
Czytaj także: Amerykanie zapowiadają uderzenia w głąb Iranu. Pete Hegseth: Dopiero zaczynamy
Redagowała Kamila Cieślik

