Jeszcze przed witami Adam Bodnar zapowiedział „konkretne działania” ws. Pegasusa. Jak podkreślił, w najbliższych dniach prokuratura wyśle listy polecone do około 30 osób, powiadamiając, że były inwigilowane. – Żeby to zrobić, musimy mieć absolutną pewność czy prawdopodobieństwo graniczące z pewnością, że po prostu Pegasus był w stosunku do niektórych osób nadużywany, żebyśmy mogli te osoby powiadomić o tym, że są pokrzywdzonymi w postępowaniu prowadzonym przez prokuratora – podkreślił.

Zobacz wideo
Tomasz Trela: Ziobro, szczególnie po słowach Kaczyńskiego, jest kluczowym świadkiem

Minister sprawiedliwości zauważył, że osoby te będą mogły przystąpić do postępowania prokuratorskiego. – Będą też mogły poinformować opinię publiczną, że taką informację dostały, co się wiąże z różnymi konsekwencjami, bo nie tylko będą mogły o tym opowiadać, ale też będą mogły się domagać wyjaśnień. Będą mogły także ewentualnie wnieść powództwo odszkodowawcze przeciwko państwu polskiemu – dodał.

Pegasus. Części nazwisk nie poznamy. Chodzi o bezpieczeństwo państwa

Onet ustalił, że do specjalnego raportu w tej sprawie dostęp ma bardzo wąska grupa osób, do której należą m.in. Adam Bodnar, minister koordynator ds. służb specjalnych Tomasz Siemoniak oraz premier Donald Tusk. Źródła portalu twierdzą, że na liście inwigilowanych znajduje się łącznie sto kilkadziesiąt nazwisk. „Wobec części z nich czynności te prowadzone miały być dwu lub nawet kilkukrotnie, co łącznie dawać ma ponad dwieście kilkadziesiąt przypadków użycia Pegasusa w ciągu ostatnich ośmiu lat” – podkreśla serwis.

W raporcie pozostawiono też puste pola. Wszystko po to, aby nie ujawnić tożsamości oficerów kontrwywiadu czy dyplomatów, wobec których potwierdzono użycie systemu Pegasus. Jak zaznaczają informatorzy portalu, ze względu na bezpieczeństwo państwa ich nazwiska nigdy nie zostaną ujawnione.

Raport ws. Pegasusa. „Traktowano tych ludzi z założenia jak terrorystów”

Ale na liście są też nazwiska osób związanych z Prawem i Sprawiedliwoci. Jako pierwszy poinformował o tym opinię publiczną Jacek Gądek z portalu Gazeta.pl. Według Onetu na tzw. liście Pegasusa nie ma byłego premiera Mateusza Morawieckiego, co wcześniej podawało RMF FM. Serwis podkreśla, że nie ma też na niej nazwisk dziennikarzy. „Są za to znani i aktywni PR-owcy oraz lobbyści związani niekiedy ze światem mediów, a także mecenasi” – zaznacza.

Z raportu wynika, że każdy przypadek zastosowania Pegasusa miał zgodę sądu – informuje Onet. Portal podkreśla jednocześnie, że w ocenie autorów dokumentu w wielu przypadkach argumentacja miała być „dęta” i „naciągana”, a zastosowane środki inwigilacji miały być niewspółmierne do kategorii toczących się spraw. – Traktowano tych ludzi z założenia jak terrorystów – zauważyła osoba współpracująca przy raporcie, „która zwraca uwagę, że z dogłębnej analizy, jaką przeprowadzono, wynikać ma, iż w 90 proc. przypadkach nie zastosowano standardowych środków kontroli operacyjnej, tylko sięgnięto od razu po Pegasusa”. Część dokumentu ma zostać ujawniona jeszcze w kwietniu.

***

Udział
© 2024 Wiadomości. Wszelkie prawa zastrzeżone.