W piątek (15 marca) komisja śledcza ds. Pegasusa przesłuchała prof. Jerzego Kosińskiego z Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni oraz prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. W trakcie obrad panowała nerwowa atmosfera, a między członkami komisji kilkukrotnie wybuchały sprzeczki. Ostatecznie zadecydowano o wykluczeniu dwóch posw za zakłócanie posiedzenia. Byli to Jacek Ozdoba i Mariusz Gosek. 

Zobacz wideo
Foch Kaczyńskiego na posiedzeniu komisji. „Nie odpowiem i koniec. Może sobie pan prosić”

Awantura w studiu. Jacek Ozdoba starł się z Witoldem Zembaczyńskim

Jacek Ozdoba i Witold Zembaczyński – członkowie komisji ds. Pegasusa – spotkali się później w „Programie wieczornym” w Onecie. – To była komedia, zrobili komisje, wykreowali temat i nagle się okazało, że to był nokaut. Prezes zaorał – ocenił piątkowe posiedzenie komisji polityk Suwerennej Polski. – Szkoda, że tutaj nie było szans, żeby pan pracował w tej komisji i zadawał pytania, bo jedyne co jest w stanie zrobić to wydurniać się, nawet tutaj pan nie trzyma ciśnienia – odpowiedział mu Zembaczyński. –  Poszedłem tam wyjaśniać aferę, a Jacek Ozdoba poszedł tam trollować komisję – dodał. 

Zdaniem posa Koalicji Obywatelskiej komisja dowiedziała się ważnej informacji z zeznań Jarosława Kaczyńskiego. – Dowiedziałem się jednej rzeczy: że prezes był okłamywany przez swoje środowisko w aspekcie tego, czym jest Pegasus, jak został nabyty i do czego służy. Okłamywali prezesa, przygotowując go do tego przesłuchania – powiedział. 

Gorąca dyskusja w programie. Jacek Ozdoba zagroził Zembaczyńskiemu pozwem

Zembaczyński nawiązał też do tematu naleśników, który co jakiś czas powracał w trakcie obrad komisji. Przypomnijmy, chodzi o naleśnikarnię, którą kiedyś prowadził polityk. Lokal sprzedał, a Janusz Kowalski z Suwerennej Polski zarzucił mu, że biznes w rzeczywistości upadł. – Jak się zaczęło posiedzenie, wnioskował o wyłączenie mojej osoby i powiedział o naleśnikach i bankructwie. Najlepsze jest to, że Janusz Kowalski przegrał o to proces wyborczy. Bo takie chłopaki, które poza biurem poselskim nigdy nie pracowały… – mówił poseł KO. 

– Chce pan zaraz proces? Pracowałem m.in. w kancelarii adwokackiej. Możemy się zmierzyć, jeśli chodzi o kodeks postępowania karnego. Pan się nadaje do naleśników i to dziś udowodnił – przerwał Ozdoba. – Pan widzi, kogo dał PiS do tej komisji? Komika – powiedział Zembaczyński. – Ty się niczym nie różnisz od klauna. Byłeś w ministerstwie klimatu i doprowadziłeś do katastrofy na Odrze – dodał, zwracając się do polityka Suwerennej Polski. – Zaraz skończysz w sądzie, chętnie tam pójdę – usłyszał w odpowiedzi. Ostatecznie dyskusję przerwał prowadzący Marcin Zawada. – To, co panowie robią, to jest to, co działo się podczas komisji. Nie po to nasi widzowie poświęcają czas, aby słuchać kłótni, tylko żeby czegoś się dowiedzieć – stwierdził. 

Przesłuchanie Jarosława Kaczyńskiego ws. Pegasusa. Odmówił złożenia pełnej roty przysięgi

Jarosław Kaczyński przed swoimi zeznaniami złożył niepełną przysięgę. Jak tłumaczył, nie mógł powiedzieć przyrzeczenia z formułą „będę mówił szczerą prawdę, niczego nie ukrywając z tego, co mi jest wiadome”, ponieważ część znanych mu informacji była utajniona. Uzasadniał, że aby je ujawnić, potrzebowałby zgody premiera.

Jego zachowanie ocenił prof. Tomasz Nałęcz, który 20 lat temu przewodniczył komisji śledczej badającej aferę Rywina. – Przyszedł z zamiarem pokrzyczenia na komisję, wykazania jej niekompetencji, a sam wykazał własną niekompetencję – stwierdził w rozmowie z „Faktem”. – Moim zdaniem Jarosław Kaczyński albo w wyniku ignorancji, albo złej woli, próbował zablokować prace komisji i to świadczy o nim bardzo źle. (…) Po raz pierwszy w historii komisja śledcza przesłuchała świadka, który nie złożył przyrzeczenia. Kaczyński przyszedł tam jak panisko i zaczął narzucać swoje reguły gry komisji. A nie miał racji – dodał. 

Udział
© 2024 Wiadomości. Wszelkie prawa zastrzeżone.