Irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) nasilił w ostatnich tygodniach groźby kierowane pod adresem Waszyngtonu oraz państw sojuszniczych.

Zapowiedź uderzeń w centra danych i kable podmorskie

Teheran zapowiada, że w przypadku wznowienia walk pole bitwy zostanie znacznie rozszerzone, a celem mogą stać się kable telekomunikacyjne na dnie mórz, obiekty związane ze sztuczną inteligencją oraz regionalne instalacje naftowe.

Zobacz wideo Forum ONZ: Trump po raz kolejny grozi atomową anihilacją Iranu

Irańscy wojskowi zapewniają, że nie zamierzają jedynie czekać na ruch przeciwnika i rozważają ataki wyprzedzające.

– Świat będzie zdumiony. Mamy nowe cele, które nie zostały jeszcze zaatakowane – powiedział pod koniec ubiegłego miesiąca rzecznik irańskiego Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) Hossein Mohebbi.

Rzecznik dodał również, że wojna „się nie skończyła”, a Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej „przygotował się na długotrwałą wojnę”.

Europa również na celowniku

Jak podaje CNN, eksperci ds. wojskowości wskazują, że w przypadku drastycznej eskalacji Iran może spróbować użyć rakiet dalekiego zasięgu przeciwko celom w Europie, w tym amerykańskim bazom w Wielkiej Brytanii czy węzłowi logistycznemu w Ramstein w Niemczech. W odpowiedzi na pojawiające się zagrożenia USA wycofały niedawno swoje bombowce z brytyjskich lotnisk do baz macierzystych.

Z kolei wojsko amerykańskie opracowało plany ewentualnego użycia najpotężniejszej broni konwencjonalnej – bomby MOAB – przeciwko irańskim obiektom nuklearnym i energetycznym, co wywołało ripostę ze strony Teheranu.

– To narzędzia propagandy mające na celu zastraszenie narodu irańskiego. Naród irański jest ojcem wszystkich bomb – powiedział w sobotę Alireza Sheikh, dowódca irańskiej armii, cytowany przez CNN.

Region również przygotowuje się na wojnę

Kiedy w lutym USA oraz Izrael rozpoczęły działania wojenne przeciwko Iranowi, w wyniku ataków zginął najwyższy przywódca Republiki Islamskiej Ali Chamenei, a także wielu dowódców wojskowych, urzędników i cywilów. Odpowiedź Teheranu uderzyła głównie w sąsiednie państwa arabskie, które władze irańskie oskarżyły o współpracę z Amerykanami.

Irańskie siły zablokowały kluczową dla światowego handlu Cieśninę Ormuz i odcięły okoliczne kraje od eksportu ropy, po czym rozpoczęły ostrzał infrastruktury cywilnej w regionie. Celem ataków stały się m.in. Dubaj, Kuwejt oraz centra danych, co doprowadziło do paraliżu usług bankowych w kilku państwach.

Zjednoczone Emiraty Arabskie stały się głównym celem odwetu – wystrzelono w ich stronę ponad 2500 rakiet i dronów, choć zdaniem resortu obrony w Abu Zabi niemal wszystkie zostały przechwycone.

Wysoki rangą urzędnik ZEA powiedział dziennikarzom w czwartek, że jego kraj jest teraz lepiej przygotowany na przypadek wznowienia walk.

– Nie chcemy wojny – powiedział Ali Al-Nuaimi, przewodniczący Komisji Obrony, Spraw Wewnętrznych i Zagranicznych Federalnej Rady Narodowej ZEA. – Ale jeśli dzisiaj rozpocznie się wojna, jesteśmy gotowi poradzić sobie z każdym zagrożeniem, które nadejdzie, lepiej niż byliśmy 28 lutego – dodał, cytowany przez CNN.

Udział
Exit mobile version